12

Orange wciąga do reklamy (od tyłu)

Miałem trochę wątpliwości, czy wrzucać ten film czy nie. Nie chcę wyjść na marudę czy czepialskiego, ale spot Orange Pop wprawił mnie w lekkie zdumienie.

Niby wszystko ok, śliczna akcja, zresztą o akcji sypania piasku rozpisywałem się kilka wpisów temu. Chwaliłem, że nie była zbyt nachalnie obrandowania, zaskoczenie na końcu, „aaa to jednak Orange” nie odbyło się na zasadzie „mamy cię”. Całkiem przyjemnie.

Okazało się jednak, że nie… w czym tkwił haczyk? Otóż z materiału, który nagrano podczas akcji sypania pasku, skręcono reklamę. Co prawda bez nazwisk, ale ludzie pojawiający się na zdjęciach są rozpoznawalni. Nie wiem, czy przed wejściem na teren piaskowej akcji coś podpisywali, w każdym razie ludzie przyszli na jakiś interesujący event z sypaniem piasku, a ostatecznie wylądowali w reklamie Orange POP.

Moim zdaniem nie jest to w porządku. Równie dobrą frekwencję oraz ilość statystów organizator zapewniłby sobie podając komunikat, że kręcą reklamy „i TY możesz u nas wystąpić”. Zawsze na takie komunikaty sporo chętnych przychodzi… tutaj trochę ludzi zrobiono w jajo.

Nie chcę tutaj wnikać w prawne aspekty, Orange na pewno jest w tej mierze zabezpieczony. Fotografowanie ludzi w miejscu publicznym to jedno, ich wykorzystywanie w spocie reklamowym to drugie, zobaczyć siebie nagle w reklamie… hmm, nie każdemu może odpowiadać Ja również byłem na tym evencie, co prawda piasku nie sypałem, ale czułbym się przynajmniej nieswojo (akurat na mnie nie padło, za mało radosny byłem) gdyby potem zobaczył siebie w spocie Orange. Zwłaszcza, że aż do finału, czyli do ostatniego usypanego ziarenka piasku nie było wiadomo o jaką firmę chodzi – zaproszenia, strona internetowa itp. – wszystko było owiane tajemnicą. Dopiero na samym końcu prowadzący kilkakrotnie powiedział, ze całą radość Orange POP zawdzięczamy.

Nie podobają mi się takie zagrywki i tyle.

  • A co sądzisz o akcji „Powiedz nie cenzurze” Artura Kurasińskiego?

  • aaa o tym rozmawialiśmy podczas dyskusji… będzie wkrótce opublikowana

  • Pablo

    A nie jest przypadkiem tak, że za takie uczestnictwo to Orannge powinno odpalić kasę każdemu statyście?

  • AnikA

    dzisiaj zauważyłam, że w TV leciala skrócona wersja tej reklamy (czyżby jednak?), bez twarzy, a tej konkretnej to szczerze mówiąc dawno już nie widziałam

  • @AnikA: hmm, a to ciekawe, będę monitorował… chociaż możliwe, że po jakimś czasie emisji dłuższej wersji spotu reklamodawca emituje wersję krótszą (często jest tak że najpierw minuta lub 45 sek potem emitują 30 sek)

  • Iga

    Jak sie to nazywa? 😀 Piosenka?
    jesli to w ogole jest jakiegos wykonawcy… Moze to byc zrobione specjalnie dla Orange… Ale mi sie MEGA podoba xD Pozdrowienia :*

  • Romek

    NO ja tez szukam tej piosenki czytam forum i nie ma jej nigdzie… niestety;( moze ktos cos wie na ten temat i moglby powiedziec cokolwiek tytul czy wykonawce prosze o odpowiedz

  • interesująca dyskusja na ten temat toczy się tutaj
    http://muzykazreklam.pl/viewtopic.php?id=1542&p=3
    w każdym razie jak wieść gminna niesie, piosenka została stworzona na potrzeby reklamy a cytując jednego z forumowiczów
    „piosenkę o której piszecie napisał producent Bartosz Dziedzic na potrzeby reklamy.
    Wiem że myśli o płycie”

  • Ochlapus

    W takim razie moze byc ciezko zdobyc ten utwor. Nie sadze, zeby znalazl sie na plycie 😉 Z drugiej strony troche szkoda, mogli by o tym w O. pomyslec – byla by dobra reklama dla POPa

  • bartek

    Nie ma takiej możliwości aby firma pokroju Orange mogła opublikować reklamę bez wiedzy statystów itd. Zniszczyli by ich za to.

  • ewa

    Tak się składa, że mnie zgali, osoba którą widać w tej chwili, rozbawioną buzią to ja!!! Szczerze o średno się bawiłam ale jakoś uchwycili ten moment. Byłam statystką miałam zapłacone za to. Reklamę w tv dojrzała moja koleżanka, 2 dni póżniej zadzwoniła agencja i powiedziała, że dostanę 3 razy tyle za to. Tak więc bez mojej wiedzy umieścili mnie w reklamie.

    pozdrawiam,

  • @ewa: a to ciekawe, dzięki za komentarz, impreza była dosyć mocno reklamowana i myślałem że jednak nie trzeba było zatrudniać statystów. Plus dla agencji za to że sami zadzwonili i zapłacili.