9

O Mediafunie i Palikocie

Ponieważ na blogu Maćka Litwiniuka zostałem niejako wywołany do tablicy, a komentarze na jego blogu coś się sypią i nie mogę znaleźć w „o mnie” kontaktu do autora, pozwolę sobie potraktować ten wpis jako komentarz i rozwiać kilka wątpliwości autora.

Przez pewien czas blog.mediafun trąbiło o pepepe, w sobie tylko znanym celu. Faktycznie – strona zbudowała była intrygująco, w sposób faktycznie zachęcający do zajrzenia 1 lipca (kiedy to miała się wyjaśnić zagadka). Zaklikałem więc dziś pod magiczny adres pepepe.pl i mym oczom ukazał się… Janusz Palikot. Dalej więc mamy zagadkę.
[..] Btw, obserwując takie zainteresowanie w/w stroną w mediafun można by się dziś spodziewać odpowiedniego wpisu, a żadnego takiego na chwilę obecną nie uświadczyłem.

Mediafun do jednoosobowy projekt (blog, magazyn, kalendarz), którego jestem autorem, więc raczej określenie „mediafun trąbił” by tu bardziej pasowało. Chociaż ostatnio rzeczywiście otrzymuje sporo maili i komentarzy zaczynających się „napiszcie, redakcjo, czy pisaliście już…” – co dla jednoosobowego projektu jest raczej miłym komplementem.

„w sobie tylko znanym celu” – tematyką mediafuna są media, reklamy, wszelkie niestandardowe działania reklamowe, również outdoor ze szczególnym uwzględnieniem teserów właśnie (mój ulubiony temat, polecam poprzednie wpisy), więc dziwne byłoby raczej gdybym nie napisał o pepepe. Zapraszam do regularnych odwiedzin – o następnych kampaniach reklamowych będzie pewnie jeszcze dużo, zwłaszcza że każda firma ostatnio chce zrobić koniecznie „niestandardową reklamę” 🙂

Po „godzinie zero” szydło wyszło z worka, czyli Palikot, a Palikot jaki jest każdy widzi… kolejnego wpisu nie zamierzałem poświęcać, zresztą interesująca dyskusja i komentarze pojawiły pod wpisem dotyczącym samych teaserów – nie chciałem powielać tematów ani oceniać bloga Palikota po pierwszych kilku wpisach…. zobaczymy jak Palikot będzie trzymał bloga za rok.

Interesujący wpis o Palikocie zamieścił Artur Kurasiński u siebie.

Jeśli podejrzewałeś mediafun o jakąś ukrytą reklamę lub promocję to zapewniam Ciebie, mediafun (z naciskiem na FUN), szanuję czytelników i swoją pracę, jeśli pojawią się na blogu reklamy to na pewno na jasnych, przejrzystych zasadach i bez sztucznego nabijania komuś licznika. To częściej ja, jako mediafun śledzę takie „kreatywne” działania niektórych marketingowców. Co prawda zasady dot. współpracy firm i blogerów opracowane przez WOMMA nie są jakimś obowiązującym prawem, jednak respektuje je i stosuję się do nich. A mój blog zajmujący się mediami, reklamą i firmami na pewno będzie wymieniał je z nazwy niż pisał „największy operator telekomunikacyjny” :-).

Mam nadzieje że wątpliwości wszelakie wyjaśniłem 🙂
Polecam się.

  • dziękujemy redakcji, świetny blog! 🙂

    maciek, a tak poważnie patrząc na ilość i jakość wpisów i wypracowań jakie piszesz to nieraz się zastanawiałem ile osób Ci pomaga 🙂

  • No fakt, wspierajduszę mam, moja osobista dziewczyna czyta często moje wypociny przed opublikowaniem i temperuje moją tendencję do posługiwania się zdaniami ośmiokrotnie złożonymi 🙂

    Oczywiście o ile sam nie ustrzelę to sygnały o pięknych reklamach lub maszkaronach mam od Was.

  • Hehehe, „wywołanie do tablicy” – celnie ujęte. Zasadniczo wszelkie informacjie jakie o pepepe.pl znalazłem, znalazłem u Ciebie, więc stąd uwaga. A co do komentarzy – dziękuję za „informację” – jutro/dziś z rana poprawię. Jak również stronę „O mnie” 😉

  • namierzyłem Ciebie na Goldenline.pl ale już nie chciałem ścigać 🙂

  • a wracając jeszcze do kampanii pepepe to cytując oficjalną informację prasową – średnia oglądalność strony pepepe.pl to było ok. 1000 osób dziennie. To chyba mając na względzie taki rozmach kampanii trochę mało (może byłoby więcej kiedy w billboard będzie można kliknąć, np. telefonem komórkowym). Ciekawe ile teraz wchodzi na blog Palikota.

  • Jacek P.

    Hmmm… Jako osoba, która czuje się odrobinę odpowiedzialna za projekt pepepe.pl i jego dalsze konsekwencje, czytam te posty z wielkim zainteresowaniem i pokorą. O jednym chcę jedynie poinformować, że blog to nie koniec pepepe. Następne zdarzenia – już w środę, a kolejne – po 18 lipca…
    Co do oglądalności: średnia oglądalność jest dużo wyższa dzisiaj – i rośnie. Za chwilę na stronie Palikota – forum dyskusyjne, a później inne niespodzianki. Co do udziału Onetu w finansowaniu kampanii (wyczytałem tu gdzieś na blogach taki news), to mogę jedynie powiedzieć, że CHCIAŁBYM. Pozdrowienia i gratulacje dla MediaFuna – za całkokształt tego tutaj.

  • korek

    Oj niektórzy czepiają sie przez zazdrość;/ Prawda jest taka ze mozna sie czepic ze reklamujes WSP, Heinekena. Lecha a najbardziej Plusa zkabaretem Mumio:) Oj nie ładnie:P

    Swoją drogą widze błąd bo jak klikam na link do bloga Artura Kurasińskiego to wyskakuje:
    „Nie znaleziono
    Szukasz czegoś, czego na tej stronie nie ma.”.

  • Jacek P: swoją drogą dziwne, że Onet nie współfinansował tej kampanii (też gdzieś to czytałem, ale było to tylko jedno źródło, więc nie powielałem informacji). Pomijając różne kwestie i niechęć niektórych do zakładania bloga na onecie, ta kampania pokazuje mniej oblatanym blogosferze, że to właśnie na Onecie warto założyć swój pierwszy blog. Całkiem możliwe, że klikając pepepe niektórzy pierwszy raz weszli na jakiegoś bloga. Kiedy już będzie można pisać więcej i będzie więcej wyników – zapraszam do mediafun magazynu – case study tego projektu może być bardzo interesujące.

    korek: hmmm, Kurasiński działa, sprawdzałem.

  • @ korek – bawilem sie w upgrade WP do wersji 2.2 i nie wszystko dzialalo – teraz jest juz okej – zapraszam 🙂

    watek o pepepe i palikocie: http://blog.kurasinski.com/?p=87