21

Renoma miasta i regionu

Zima w pełni, ale podejrzewam że komórki odpowiedzialne za promocję miast i regionów już szykują się do sezonu 2009 pełną parą. Prasa branżowa (Brief For Poland, Visual Communication, dodatek do Press) opisuje stan przygotowań i dotychczasowe osiągnięcia w tej dziedzinie. Widać wyraźnie, że pieniądze, które poszły za organizacje konferencji dla włodarzy miast nie poszły na marne. Chyba już każdy poważny urzędnik na którego barkach spoczywa zadanie „ściągnij do nas turystów!” wie, że nie robi się tego w duecie z sekretarką i znajomym grafikiem ze scrackowanym Corelem. Obserwując to co działo się latem 2008, chyba najwięcej na „działaniach promocyjnych” skorzystały firmy outdorowe – tam była lokowana spora cześć budżetów – czy to reklamujących konkretne miasto czy wydarzenie – brawo!

W tym roku trzeba będzie bardziej się wysilić, podejrzewam że więcej pary pójdzie w internet i w (mam nadzieję) niestandardowe działania reklamowe. Liczyć się będą niuanse, wcale nie okupione wielkimi budżetami. Mam również nadzieję, że w promocji miast i regionów dostrzeże się potencjał drzemiący w portalach społecznościowych, forach i blogach – czyli miejscach gdzie toczą się dyskusje. Nie wiem czy urząd promocji gminy Mielno miał jakiś udział w powstaniu teledysku rapera TEDE.

Pojawia się tam sporo interesujących treści, które trudno zmieścić w 30 sekundowym spocie w drogim czasie reklamowym:
– „kiedy warszafka napiera na półwysep, ja wybieram polską Ibizę”;
– „tu nie ma różnic między dniem i nocą”;
– „tu prawie nie ma emerytów to nie Kołobrzeg… nie ma tu geriatyków i bardzo dobrze”;
– „to nie dla rodzin, tu panują młodzi”.

Można oczywiście zapraszać TVN24 na „dzisiaj pogoda z Mielna”, organizować „Projekt Plaża” i mieć relację w TVN , ale trzeba też mieć świadomość co się mówi o marce, mieście w sieci.

Ok, to był pozytywny przykład… a teraz coś co mnie drażni.

Fajnie, że mnóstwo pieniędzy idzie w promocję miast, witacze, festyny i hasła namawiające do uśmiechania się „bo jestem w Gdyni”. Nie wiem czy były robione w tym kierunku jakieś badania, ale zastanawiam się ilu turystów tego lata zabrało do domu oprócz wrażeń, cyfrowych fotek i opalenizny również mandat za przejazd z bagażem bez biletu? Nie wiem w ilu miastach obowiązuje ten dziwny przepis (w Warszawie nie), który zmusza pasażera komunikacji miejskie do zastanawiania się, czy jego bagaż przekracza 60x40x20 czy nie? A kto najczęściej podróżuje z „nadbagażem” i nie zna na pamięć regulaminu lokalnego przewoźnika? Turysta. Ten na którego sprowadzanie miasto wydało tyle pieniędzy. Oprócz licznych pamiątek i wrażeń możliwe, że turysta (przecież jest na urlopie, nie musi myśleć o regulaminach i nakazach) nauczy się nowego słowa – Renoma. Nie miałem przyjemności spotkać Renomy (chociaż tego lata przez nieuwagę wlazłem do gdyńskiego autobusu z dużym plecakiem)… ale co jakiś czas media przypominają mi, że trójmiasto, oprócz „uśmiechnij się, jesteś w Gdyni” kojarzy się również z Renomą. W wyścigu o wizerunek miast i regionów właśnie będą liczyć się takie niuanse. A media uwielbiają pisać o tym, co w Gdyni wyczynia Renoma (obojętne czy mają racje, czy nie, Renoma = Trójmiasto).

A jak jest w Waszych miastach? Szczególnie tych, które w 2009 będą liczyć na wpływy z turystyki i planują wielkie kampanie reklamowe?
Czy w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Olsztynie turysta, który zapatrzony w piękne zabytki, przez nieuwagę wsiądzie do autobusu w plecakiem, zostanie sprowadzony na ziemię przez pozdrowienie kanarów „bilet na plecak jest?”

  • Jest podobny zapis w Krakowie, jednak nigdy nie spotkałem się z jego respektowaniem. Gdyby kiedyś jakiemuś kanarowi przyszło na myśl – studenci nie daliby MPK żyć.

  • kkk

    W Lublinie też jest taki przepis, ale studenci by się nie burzyli, bo można przewozić rzeczy większe niż dany wymiar jeśli są to rzeczy przydatne do szkoły 🙂 A na studiach wszystko się przydaje 😛

  • @kkk: dobre, naprawdę jest taki zapis „jeśli są przydatne do szkoły? :-). Bo oczywiście rozumiem ograniczenia, aby autobusem nie przewozić szafy, ale ganianie z miarką ze plecakiem jest trochę przesadą.

  • mucher

    Dominik – przewoz bagazu jest od roku chyba bezplatny; w sumie przez jakis czas byla absurdalna nieco sytuacja, gdzie jadac na bilecie godzinnym-bagaz byl w cenie, natomiast na jednorazowym-juz nie.

  • …pozdrawiam z Trójmiasta… 😉

    ZKM Gdynia faktycznie ma jeszcze w taryfie zapis o dodatkowej opłacie w przypadku „bagażu ręcznego (przekraczającego wymiary: 20x40x60 cm i nieprzekraczającego wymiarów: 30x60x90cm)”, jednak nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać z problemami.

    ZKM Gdańsk też swego czasu miał ten zapis, jednak teraz patrzę w taryfę (już z logo ZTM), ale widzę już sensowne „Przewóz bagażu podręcznego, wózka inwalidzkiego, wózka
    dziecięcego, roweru oraz zwierząt nie podlega opłacie.” W lipcu wracałem autobusem z lotniska z dość sporą walizką i nie było najmniejszego problemu.

    Podrzuć może temat do ^MMTrojmiasto na Blipie, przedzwonią do kogo trzeba, przedstawią odpowiednio i może się dzięki temu coś zmieni 😉

  • m010ch

    W Poznaniu również jest przepis dot. dopuszczalnych wymiarów bagażów. Jednakże jest chyba tak jakby martwy, ponieważ nigdy nie widziałem, żeby jakikolwiek kanar się na niego powoływał (a zaznaczam, że sporo jeżdżę MPK). No ale my tu nie mamy Renomy ;>

  • przecietny

    Toruński kanar również zainteresuje się wielkością plecaka i nie jest to martwy zapisek w regulaminie.

  • @mucher, faktycznie byla taka sytuacja i kiedys z niej wielokrotnie korzystalem. A skoro juz bezplatny to tym lepiej. Od dawna jednak korzystam z KKM (Krakowska Karta Miejska), a w miesieczne zawsze byl wliczony.

  • W Poznaniu jeszcze z dwa lata temu kanary to było coś w rodzaju koszmaru. Chamstwo i prostactwo. Zmieniło się to. Zrezygnowano z firmy i chamskich kontrolerów. Jest kultura. W Warszawie z kolei odkąd tu jestem (ok 9 miesięcy) miałem dotychczas jedną kontrolę. Typy niezbyt przyjemne wizualnie, ale kulturalne.

  • korzen

    W Olsztynie:

    Opłacie w cenie równej biletowi normalnemu na danej linii podlega przewóz:

    1. bagażu przekraczającego wymiary 60x40x20 cm lub średnicy powyżej 15 cm i długości ponad 200 cm,
    2. psów w kagańcu trzymanych na smyczy oraz innych zwierząt umieszczonych w koszach, klatkach itp.

  • Pawel

    @Dominik – za czasów gdy jeszcze nie mieszkałem w Krakowie dostałem mandat od kanara w tramwaju za niewymiarowy plecak. Olałem go bo komu by się chciało ścigać turystę z innego miasta. MPK jakoś się nie upomina 😉

    Teraz nie jeżdżę po Krakowie z plecakami, jednakże ciekawą rzeczą która ostatnio rzuciła się w oczy to bardzo ładne „reklamy” w MPK informujące podróżnych o możliwości trafienia do Krajowego Rejestru Dłużników (oraz wszystkich „benefitów” z tym związanych) za jazdę bez biletu.

  • kkk

    MediaFun: Nie brzmi dokładnie tak, ale jest 🙂 Na przykład nie trzeba płacić za skrzypce, sztalugę, albo… Eee… Obraz, jeśli się udowodni, że służy to edukowaniu się 🙂

  • Jedno, krótkie i proste zdanie: Miasto powinno ułatwiać turyście wydawanie pieniędzy.
    Wydawanie, a nie tracenie. Tego chyba niektóre miasta muszą się jeszcze nauczyć.

  • JJ

    Widzę, że przy okazji na darmową promocję załapał się też mój Koszalin (to taka miejscowość koło Mielna, będąca zapleczem rozrywkowo-noclegowym dla turystów 😉 ), o którym nieskromnie mówiąc, też parę piosnek powstało – znamienne, że i w tym przypadku maczali w tym palce tzw. raperzy – np. http://pl.youtube.com/watch?v=WvYfEl5SAbE

  • Renoma nie pracuje w Gdyni – to tylko odwieczny problem Gdańska. Może dlatego będą w Gdyni warto się uśmiechnąć ?

  • Od Renomy wyłapałem mandat w SKMce między Gdańskiem, a Gdynią, więc tak nie do końca problem Gdańska, bo SKM przebiega przez całe Trójmiasto.
    @JJ: A teledysk Tedego, ma również zdjęcia robione w Koszalinie . Przecież podświetlony szyld bajki, to Koszalin, ulica Andersa, koszalińska bajka.
    Tedego piosenka, może i nie do końca dla pieniędzy, ale właśnie dla szczerej promocji. Czuje klimat Mielna, jeździ tam regularnie co roku, do tego ma zorganizowane urodziny.

  • boogle

    Potwierdzam, w Poznaniu sa okreslone przepisy dotyczace wymiarow bagazow. Prawda jest taka: wszystko zalezy od kontrolerow Poznanskie MPK probowalo roznych juz rozwiazan, podnajmowanie spolek, kontrole za posrednicwtem wlasnych pracownikow itp. Generalnie nikt sie przy duzej torbie lub nieco wiekszym plecaku o bilet nie upomni. Ale przy plecaku turystycznym juz moze (bylem swiadkiem tego z 4 razy w zyciu). Problem polega na tym, ze wymiar dopuszczalne bagazy sa takie, ze nawet duzy tornister wymaga juz biletu, bo przekracza normy. Jak kontrolwal w Poznaniu Konsol (kontrolerzy wielcy jak Pudzian, nie zawsze mili0 to sie czasem czepiali wszystkiego, byle tylko zarobic. teraz jest rozsadniej.
    Marzy mi sie moznosc kupienia biletu u kierowcy i wsiadanie z przodu. Kazdy placi, kierowca decyduje ile i czy za plecak, ludzie nie tlocza sie przy roznych wyjsciach. takie proste, a jednak takie trudne do wdrozenia….

  • Tak, tak, pozdrowienia z Trójmiasta. Renomowanego. Kiedyś, walcząc tą miłą firmą, napisałam do władz Gdańska, o tym jak pięknie nasza Renoma zniechęca turystów do naszego miasta/regionu. Chyba jednak nasze władze nie dostrzegły problemu. Mam nadzieję, że przy okazji kolejnych wyborów mieszkańcy coś dostrzegą… że tak wcale nie musi być.

  • Backfire

    A ja uniknę tematu komunikacji miejskiej. Mieszkam w takim miasteczku, że jest sobie zbędna.

    Czepię się reklamy, a z tą w 2009r byłbym tak średnio happy. Jestem umiarkowanym pesymistą. Już wiemy że dziura w budżecie będzie, bo rząd przesadził z szacowaniem wzrostu gospodarczego „Hello tu Kryzys”. Żeby nie powiększać deficytu szykują się cięcia w grantach dla gmin (łatwo zrobić). W ten sposób dziurę w budżecie będą kryły samorządy, bo dostaną mniej pieniędzy. I podejrzewam że spektakularnych akcji reklamowych w sezonie 2009 nie będzie. Marketing pierwszy idzie do rżnięcia, jak trzeba pasa zacisnąć. Nie mówię oczywiście, że w ogóle nie będzie reklamy. Ta jest zawsze. Ale rozmach wyhamuje.

  • W Olsztynie coś się rusza. W tym tygodniu był artykuł o współpracy miasta z Eskadrą, która ma za zadanie wprowadzić strategię promocji stolicy warmii i mazur. Tylko tak szczerze, mają ciężkie zadanie bo w tym mieście nie ma zbyt wielu zabytków i atrakcji turystycznych, oprócz jezior (i głodnych studentów). No ja nie wiem co oni tam wymyślą, ale czekam na efekty ich pracy z niecierpliowścią.

  • Spece od marketingu już wymyślili hasło promojące Olsztyn i brzmi ono następująco: „Olsztyn. Przestrzeń radości”
    Dobra, zobaczymy co dalej się będzie działo;