25

Nie będziemy płacić za zdjęcia

– Nie będziemy płacić za zamieszczone w magazynie zdjęcia, bo już sama możliwość pojawienia się na łamach pisma jest gratyfikacją – dodaje Swoboda-Młynarczyk

to fragment wypowiedzi specjalistki PR w G+J Polska, dotyczącej informacji o tym, że w najbliższych numerach ”National Geographic Polska”, w dziale „Twoje Zdjęcie” publikowane będą wyłącznie fotografie polskich internautów. (via Press)

Przyznam, że to dosyć ryzykowne stwierdzenie. Co prawda tylko jedno zdanie, nie wiem dokładnie w jakim kontekście zostało użyte… ale brzmi groźnie 🙂

W czasach poważnych kłopotów prasy, kiedy dostęp do naprawdę pięknych galerii zdjęć dzieli nas tylko jedno kliknięcie (i mogę je obejrzeć na 42 calach), w dobie istnienia takich serwisów jak issuu.com czy mygazines.net, postawa „jesteśmy ważni i już” prosi się o ripostę czytelników. A może brzmieć ona np. tak:

Fakt, że w ogóle przejrzymy Wasz magazyn i poświęcimy na niego więcej niż 15 minut naszego czasu powinno być dla Was wystarczającą gratyfikacją.

  • Takie podejście NG ściągnie tylko młodocianych, którzy w żaden sposób nie bylo jeszcze na rynku, i każda wzmianka o ich zdjęcia powoduje dosłowne sikanie.
    W takim wypadku żadnych dobrych zdjęć raczej nie zobaczymy. Szkoda

  • To jest niestety ostatnio powszechna praktyka i samonapędzająca się spirala. Zawsze będą… małoletni adepci, że tak powiem, których widok własnego „dzieła” w druku (w necie, na falach, itd.) doprowadza do orgazmu, a co za tym idzie – zrobią dla tego widoku wszystko. Dzięki temu włodarze medialni mogą trzymać na smyczy osoby parające się tym zawodowo, bo przecież „nie jesteście niezastąpieni”. „Z pocałowaniem ręki na wasze miejsce przyleci mi tu chmara dzieciaków, stażystów, praktyków (bo to kolejna moda), którym na dodatek… nie muszę płacić”. Smutne, ale prawdziwe i NG nie jest tu żadnym wyjątkiem.

  • oczywiście zamiast „praktyków” miało być „praktykantów”, ale… wyszedłem z nerw 😉

  • eM

    Jako kontrprzykład: New York Times parę dni temu sam schylił się do czytelników, zajrzał na flickra, skontaktował się z autorką tej oto fotki i zrobił taką okładkę rocznicowego wydania NYT Fashion Magazine. Przykład do naśladowania, a nie takie zniechęcanie czytelników.

  • Młodzi nie mają nic do stracenia, a „starzy” o dziwo się boją zamiast wsiąść sprawy we własne ręce i edukować młodzież co za ile i na jakich warunkach. Dlaczego ich nie edukują? Tak samo jak w każdej redakcji, jak się wyszkoli młodego i pokaże się on z dobrej strony to można mu zapłacić mniej i „stary” idzie w odstawkę bo jest nierentowny. Tak oto cena artykułu w gazecie lokalnej na drugiej czy trzeciej stronie wynosi 30-40 zł? a fotoreporter za zdjęcie dostaje 5 zł.

  • Niestety. Zawod fotografa prasowego zacznie byc – o ile juz nie jest – kojarzony z dorywcza praca dla studentow. McDonald’s, opiekunka do dziecka… A jakosc zdjec? Przeciez wiekszosci odbiorcow i tak trzeba mowic co jest dobre a co zle, wiec co za roznica?

  • Czytam i przecieram oczy ze zdziwienia… może doprecyzuję, że czytam komentarze i przecieram oczy ze zdziwienia… Wznosicie lament nad upadającymi obyczajami, jakby NG zamierzał przestać płacić wszystkim swoim fotografom.

    Zwrócę nieśmiało uwagę, że chodzi tylko o fotograficzny odpowiednik rubryczki pod tytułem „listy naszych czytelników”, i zapewne całe dwie małe fotografie ukryte wśród pierwszych stron magazynu na miesiąc… Za to NG nie będzie płacił.

    I szczerze mówiąc – zgadzam się z panią specjalistką ds. PR z wydawnictwa G+J, że dla wielu czytelników NG widok ich zdjęcia w druku byłby wystarczającą gratyfikacją. Dla mnie byłby, choć jakoś nie czuję się „sikającym młodocianym”.

    Inna sprawa, że jak ja bym był panią specjalistką ds. PR w wydawnictwie G+J, to swoją opinię zachowałbym dla siebie. Bo taka wypowiedź puszczona na rynek to po prostu komunikacyjna tragedia.

    PS. żeby nie było wątpliwości: wczoraj dotarła do mnie ta wypowiedź w jakimś newsletterze i wtedy też przecierałem oczy ze zdziwienia 😉

  • Oczywiscie, ze chodzi o rubryczke. To dobry poczatek. I akurat w przypadku tego magazynu nie bedzie latwo, koszty poniesione przez fotografa na realizacje materialu musza sie w jakis sposob zwrocic. Ale lokalna, miejscowa impreza? Fotografawanie jest proste, aparat ma co drugi mlody czlowiek – jesli na otwacie nowego mostu wyslemy trzech fotografow, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze ktorys przyniesie cos ciekawego. O ile uda mu sie dopchac nozyczek. Dziwne tylko, ze dlugopis jest o wiele tanszy niz aparat, a piszacych mniej.

  • To kolejny przykład przewagi platformy nad twórcą. Prawda, że publikacja w National Geographic to wyróżnienie, to prawda, że darmowy staż u giganta medialnego przynosi stażyście jakiś zysk,
    ale przeraża mnie ta tendencja – Jesteśmy platformą – chodźcie Twórcy i stwórzcie coś, My to sobie sprzedamy.

  • tak, a o bułki w sklepie też powinniśmy prosić za darmo…

  • gość

    Popieram Petrola. Tu chodzi o zwykłą rubryczkę „od czytelników”, za publikacje listów do redakcji też chyba nigdy gazety nie płaciły, a to w sumie to samo. Natomiast za zdjęcia do artykułów, zdjęcia zamówione itp. redakcje płaciły, płacą i płacić będą. A jak nie – to się je do sądu poda i też zapłacą.

    Pani z NG ma rację, że publikacja wysłanego do tego pisma zdjęcia jest ogromnym wyróżnieniem, tym bardziej że NG ma takich listów dziennie pewnie tysiące. Więc ja bym ataku na ogromne koncerny medialne, które chcą wyssać biednych twórców treści internetowych nie zaczynał.

    Nie da się ukryć, że równie oczywiste to, że tak buńczuczna wypowiedź pani z PR nie świadczy dobrze o jej wyczuciu sytuacji w Internecie.

  • Jan Kowalski

    Jak zwykle najprościej narzekać, że koleje losu takie złe…

  • Paweł Kierski

    “Z pocałowaniem ręki na wasze miejsce przyleci mi tu chmara dzieciaków, stażystów, praktyków (bo to kolejna moda), którym na dodatek… nie muszę płacić”

    W branży IT chyba jesteśmy mały kroczek dalej – bywają firmy, które orientują się, że za pomocą pięciu studentów po 1200 zł nie da się czasem zrobić tego, co zrobi jeden doświadczony pracownik za 8000 zł.

  • Gościu: „Więc ja bym ataku na ogromne koncerny medialne, które chcą wyssać biednych twórców treści internetowych nie zaczynał”.
    – jak sam zauważyłeś ogromne koncerny medialne i biedni twórcy, i ci pierwsi nie są gotowi wypłacić nawet drobnej gratyfikacji twórcy, to raczej świetny powód do ataku.

  • Co to się dzieje 😐

    Osoby piszące artykuły dla NG też będą robić to za darmo? Dyrekcja nie dostanie kasy? Sprzątaczka też? Pewnie od tej pory NG będzie rozdawany za darmo? A może i przestrzeń reklamowa na łamach czasopisma też już nic nie kosztuje? Powinno być im wstyd i tyle. Funduszy mają wystarczająco dużo.

    „W branży IT chyba jesteśmy mały kroczek dalej – bywają firmy, które orientują się, że za pomocą pięciu studentów po 1200 zł nie da się czasem zrobić tego, co zrobi jeden doświadczony pracownik za 8000 zł”

    A to jest faktycznie też spory problem, fotografią zajmuję się półprofesjonalnie, równolegle studiuję na ostatnim roku informatyki. Nawet nie wiesz jak wielu (ja trafiłem na jakieś 90%) pracodawców ma nadzieję że ‚student będzie zadowolony z minimalnej krajowej’. Ostatnio w TV wypowiadał się jeden pracodawca u którego byłem na rozmowie, oczywiście wypowiadał się jak to potrzebni są młodzi informatycy na rynku, ale zapomniał tylko dodać że chcący pracować za minimalną stawkę krajową. Żal.

  • Oburzacie się na „dzieciaków”, jacy to frajerzy itd. a Wy kim innym jesteście?
    Czy któryś z Was zażądał należnych tantiem od telekomów albo organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi?
    Nie słyszałem, więc pewnie nikt z Was.

    A wydawnictwu gratuluje braku znajomości prawa. Ale może się nauczą gdy twórcy tych zdjęć wystąpią z pozwem zbiorowym o należne im wynagrodzenie 🙂

    Arek

  • Póki co gazety stać jeszcze na chwalenie się marką. Ale kiedy wpłyną na płytkie wody internetu, ich ranga gwałtownie maleje. Nie dziwne, że chcą się jeszcze nacieszyć tym autorytetem 😉

  • Maciek, dobrze podsumowałeś !

  • gość

    Ale ci czytelnicy sami chcą te zdjęcia tam dawać! Jeśli są warte fortunę, wystarczy że nie będą ich wysyłać do NG i sprzedadzą je za dobrą kasę. Co innego – materiały zamówione. Jestem pewien, że za takie zdjęcia i teksty redakcja płaci.

  • Gość: przeczytaj sobie prawo autorskie, a przekonasz się, że nie tylko nie można nie zapłacić autorowi za jego twórczość,
    ale nawet nie można zapłacić mniej niż innym.
    Dlaczego?
    Bo jak autor poleci z mordą do sądu to sąd mu przyzna wynagrodzenie – proste jak drut 🙂

    pozdrawiam
    Arek

  • kalbar

    G+J nie musi płacić jesli autor się na to zgodzi…
    Ale fajne jest to że my nie musimy NG kupować i to wogóle nie wymaga zgody G+J

  • Witam serdecznie i od razu się ujawniam – jestem rzecznikiem prasowym G+J Polska, wydawcy m.in. National Geographic. Najpierw fakty: 1. rubryka powstała w odpowiedzi na zapotrzebowanie czytelników, którzy przysyłają do redakcji tony zdjęć w nadziei na publikację (właśnie oceniamy 70 tysięcy nadesłanych zdjęć na doroczny Wielki Konkurs Foto NG). i faktycznie jest – fotograficznym – odpowiednikiem „listów od czytelników” (takie też publikujemy). 2. za materiały zamówione (teksty i zdjęcia) redakcja płaci, zaś rubryka „Twoje zdjęcie” jest – z definicji i za aprobatą autorów zdjęć – rubryką niepłatną. 3. publikacja amatorskich zdjęć w każdym magazynie – a w szczególności takim jak NG, który fotografią stoi – jest wyróżnieniem. 4. dziennikarka miesięcznika Press zapytała nas, czy płacimy za publikowane w tej rubryce zdjęcia. zgodnie z prawdą udzieliliśmy odpowiedzi, że nie. cytat, który opublikowała, jest jej autorską, nie autoryzowaną przez nas wersją. A teraz mój osobisty komentarz: też przecieraliśmy oczy ze zdziwienia, kiedy przeczytaliśmy tę wypowiedź w newsletterze następnego dnia. Niby fakty zgodne z prawdą, ale wydźwięk tej wypowiedzi gorszy być nie mógł. Pisanie sprostowania (którego prawie nikt nie przeczyta) nie ma sensu. Zwłaszcza, że Press potrafi opublikować sprostowanie … z komentarzem od redakcji. Bez komentarza. Przełknęliśmy tę żabę, ale jeszcze nam się czkawką odbija. Zapewniam Was, że nikt tutaj nie chciał „być ważny”. No, może poza Pressem. „I już”. Pozdrawiam serdecznie. MB

    • @Magda Bulera: dziękuję bardzo za komentarz… tutaj zawsze jest miejsce na oficjalną wypowiedź (ew. sprostowanie) i zawsze zostanie przeczytane 🙂

  • @Magda Bulera: dziękujemy za wyjaśnienie sprawy 🙂

  • @Magda Bulera: Wygląda na to, że Press, przez swoje twórcze podejście do przekazywanej informacji, ma tendencję do robienia kuku firmom, których te informacje dotyczą…

    Kiedyś na ich serwisie znalazłem taki oto kwiatek, związany z uruchomieniem internetowego radia TokSport:

    „Liner stacji to >>Zero muzyki, tylko sport<<, oprawę muzyczną przygotowała agencja RPM Sound & Voices.”

    Zero muzyki? No się chłopaki z RPM Sound & Voices nie napracują… (ten absurdalny zbitek faktów to robota press.pl – autor oryginalnej informacji prasowej był na tyle przytomny, żeby nie wrzucać ich w bezpośrednie sąsiedztwo)

    Swoją drogą sytuacji z komentarzem dot. zdjęć nie zazdroszczę. Wyjątkowo paskudna ta żaba do przełknięcia, tym bardziej, że wygląda na zupełnie niezawinioną. Odszczekuję więc moją wcześniejszą niepochlebną opinię o pracy specjalistki ds. PR w G+J.

    A jako że NG bardzo sobie cenię i kupuję regularnie już od wielu lat, to może nawet wystartuję z jakąś prywatną krucjatą przeciwko Press.pl 🙂

    PS. Ale kalendarz w tym roku proszę ładniej wydać niż ten na rok 2009 😉