Monitory ciągną parówki?

Dawno, dawno temu w „Briefie” funkcjonowała świetna rubryka „Muzeum Marketingu Dziwnego” prowadzona przez Mateusza Zmyślonego z Eskadry. Można było w niej znaleźć różne, bardzo pomysłowe, czasem zupełnie odlotowe perełki naszego rodzimego marketingu. Jednymi z moich faworytów była ostrołęcka reklama kiełbasy podwawelskiej „Poznasz Pana po kiełbasie” czy ciągarnia stali… To były ponadczasowe kultowe hity.. minęło sporo czasu, a kwiatki dalej się zdarzają… Poniżej dwie reklamy ustrzelone w tym tygodniu… myślę, że w kreatywnymi byli sami mężczyźni, reklamy robili w piątek, tuż przed wypadem na grilla, a kobiet w pobliżu zabrakło (albo nie miały nic do gadania). Hmm, chociaż
mając w pamięci rechot Andrzeja Leppera przy „czy można zgwałcić prostytutkę” takie reklamy nie powinny właściwie dziwić.

Reklamę Indykpolu właściwie można jeszcze przełknąć (:-)), skojarzenia mogą być ale nie muszą, chociaż słyszałem kiedyś opowieści szefa jednej z firm eventowych, który opowiadał, że imprezy dla wędliniarzy, nie muszą być specjalnie wymyślne, wystarczy goła baba na rurze i dużo wódki – to gwarant udanego eventu 🙂

Reklama Manty może już trochę dziwić… ta „20tka, kto ją tam wie”… mistrzostwo 🙂 Brakuje tekstu, że trzeci monitor gratis, a dla stałych klientów darmowy numerek.