11

Mediafun w Norwegii, część druga

To druga cześć filmu z moich wakacyjnych poszukiwań kreatywnych reklam w Norwegii. Przed tekstem i zdjęciami polecam obejrzeć, ten film ukradnie 3 minuty (z hakiem) waszego czasu:

No, generalnie „tragedia”. O przydrożnych billboardach nie ma co marzyć. Co prawda w Oslo natknąłem się na samochód z logo Clear Channel, ale chyba tylko tam przejeżdzał.

Oczywiście można było spotkać szyldy, reklamy i wszelkie inne formy reklamowe w witrynach sklepowych i w najbliższej okolicy sklepów… ale hmm, to się nie liczy…

Po Oslo trochę spacerowałem i zwiedziłem kilka istotnych miejsc i natknąłem się na jeden… dosłownie jeden billboard:

Potem w Stavanger spotkałem następny… i okazało się, że to ta sama kampania 🙂

Jednym z niewielu przejawów kreatywnej reklamy były plakat filmu Hancock, ale on też się właściwie nie liczy… bo był to projekt narzucony przez dystrybutora.

Hancock, który wisiał w Warszawie odbijał w swoich okularach Pałac Kultury i Nauki (czy w innych polskich miastach też był tak „personalizowany”?).


(foto podesłała Dudzinka)

W Oslo Hancock odbijał inny charakterystyczny obiekt – skocznie narciarską Holmenkollen

Z „klasyków”, to udało mi się złapać odpowiednik naszego Wedla, czyli norweskiego producenta czekolady Freia (Oslo).

Z dosyć fajnym pomysłem (na bezrybiu i rak ryba) były zrealizowane tablice dla kierowców, przypominające o zapinaniu pasów:

Było trochę nieciekawych reklam na citilightach na przystankach… ale też zdarzało się sporo niezagospodarowanych (Stavanger):

I ostatnie billboardy, reklamujące zwrot plastikowych butelek i puszek do specjalnych automatów (można zwracać chyba wszystkie rodzaje plastikowych butelek, nawet te bo napojach typu Nestea itp). Billboardy były zainstalowane tuż przy samym sklepie, na parkingu…. to też się właściwie nie liczy w moich poszukiwaniach.

Więc właściwie dla Mediafuna nuda… ale dla Mediafuna na wakacjach to prawdziwa uczta dla oczu… jeszcze na pewno tam wrócę.

  • Hancock we Wrocławiu miał odbity rynek w okularach B)

  • @Snapshot: ok, dzięki, o to chodziło, a jak w Poznaniu i np. w Gdyni? Ktoś wie?

  • Żużi

    To ja wyjaśnię zmyłkę z Clear Channel:). Oni zajmują się w Oslo dystrybucją tych niebieskich rowerków, które są w całym mieście i który można sobie wypożyczyć na 3 godziny. Rozwożą, pompują, dbają o to, żeby na każdym rogu było po równo 🙂

  • Axelus

    A takie małe quasi-billbordy reklamujące np. usługi, czy sprzedaż itd. to są spotykane w Norwegii? Bo jeśli chodzi o Polskę to jest tu tego plaga 🙂

  • @Axelus: masz na myśli „napełnianie i regeneracja tonerów” itp.? Tych również nie widziałem, ulotek i innego śmiecia raczej też niewiele, chociaż wiem, że w Oslo co jakiś czas coś się jednak dzieje. W zimie, pieszych czekających na zielone światło na skrzyżowaniach częstowano ciepłą kawą… gdy wyciągali po nią rękę, zapinano im takie odblaskowe hmm, „linijki” z tworzywa. Akcja typu „bądź widoczny na drodze”.

  • pats

    A czy przypadkiem ograniczony outdoor w norwegii nie jest spowodowany restrykcjami prawnymi?

  • kika

    W Norwegii reklama outdorowa jest zakazana, w sklepach też czysto – żadnych posów. Żadnych ulotek. Jedyne z czym się spotkałam to reklama radiowa i telewizyjna. Piękny kraj, pod każdym względem.

  • To ja też chcę takiego kraju – bohomazy by poznikały i sam zauważyłeś, ze ciągle się coś dzieje, bo takie ograniczenia zmuszają do myślenia i to w troche innym kierunku niz Mariola okocim spojrzeniu, czy ten potwór toma w sobie 🙂
    A teraz off-topic – udanych wakacji przed i po i w trakcie 🙂

  • Uznanie za mediafanowy krok. Jesteś niedościgniony w kreacji!

  • Fajną kiedyś miał kampanie norwegian kiedy to na przystankach pokazywana była tem. tu i na maladze. po tym podpis tylko 3 godz. drogi 🙂

  • Podstawą złożenia w Norwegii zaznania podatkowego są kody PIN. Można je zamówić u nas na stronie. Znajduję się tam też kalkulator podatkowy w Norwegii w języku polskim.