8

Marki które bojkotujemy

Szukam pamięcią w głowie nazw marek i firm, które jako konsumenci obiecaliśmy kiedyś bojkotować…i mam problem. Czy jesteśmy w swoich obietnicach konsekwentni, czy bojkoty konsumenckie mają jakikolwiek sens i są skuteczne? Jakie marki Wy bojkotujecie? Jakich nienawidzicie? Kupowaliście regularnie jakieś produkty lub usługi i przestaliście bo firma Wam podpadła?

Wasze komentarze i propozycje firm, które bojkotujecie chętnie wykorzystam w następnych odcinkach, więc piszczcie merytorycznie 🙂

  • Ja jestem bardzo konsekwentny w bojkocie browarów Jakubiak.

  • Daria Matyszewska

    ciekawy temat, była taka sytuacja w Szczecinie – znana lodziarnia Castellarii zaliczyła wielki kryzys w social mediach, prosząc klientów w poście na Facebooku o niedawanie napiwków. Szum był ogromny, jednak czy miało to realny wpływ na sprzedaż? Szczerze wątpię. Być może negatywnie wpłynęło na rekrutację nowych pracowników, ale na pewno w bardzo niskim stopniu.

  • Rad

    Ciechan i Sokołów były bojkotowane. Pierwszy to podpadł za poglądy właściciela a drugi zapomniałem za co ale byla burza.

    • Biedronka

      Ja przeciwnie, od tego czasu zacząłem Ciechan wspierać.

  • rabarbar

    Polacy łatwo i szybko zapominają. Jeśli nawet coś/kogoś, jakąś markę bojkotują, to chwilę po tym, jak szum medialny wokół kryzysu ucichnie, zapominają i przechodzą nad sprawą do porządku dziennego. Znacie kogoś, kto po Durczokgate bojkotuje serwis stworzony przez dziennikarza. Albo kogoś kto wciąż bojkotuje NC+. Czy politycy – bohaterowie madryckiej aferki mieli jakiekolwiek problemy w odnalezieniu się w nowej pozapolitycznej rzeczywistości, nie sądzę. Nie spotkał ich żadem ostracyzm a o ich biznesowych sukcesach lub przemianach wizerunku chętnie donoszą media. Pamiętamy, że była jakaś afera między pracownikami a właścicielami restauracji, ale o jaką markę chodziło to już nie bardzo. Poza tym, z większości tego typu mniejszych kryzysów, które nie są prezentowane w najważniejszych serwisach informacyjnych albo nie dotyczą ludzi z pierwszy stron gazet, większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy. Pamiętam, że o aferze, która była wokół NC+ wielu moich znajomych spoza branży marketingowej w ogóle nie wiedziało, nawet jeśli byli klientami NC+. Dlatego też często mam wrażenie, że właściciele firm lekceważą kryzysy. Od 12 lat zajmuję się PRem i wiem, że niewiele firm ma opracowaną strategię na wypadek kryzysu.

  • asq

    pewnie zależy od człowieka. ja cały czas bojkotuję Sokołów i WWF za próby przykrywania swojej nieudolności przez szczucie ludzi prawnikami.

  • Magdalena Zlot

    Z uwagi na to, że studiowałam na UW, przechodziłam przez kilka lat co najmniej dwa razy dziennie Nowym Światem. Od tego czasu bojkotuję pierogarnię Zapiecek, nigdy tam nie byłam i obiecałam sobie, że moja noga tam nie postanie, na razie się tego trzymam i myślę, że nadal będę.
    Jest prosta sprawa, ilekroć tamtędy się nie przechodzi, dostaje się nie jedną, a kilka ulotek. W sezonie letnim stoi nieraz kilka osób, które rozdają ulotki Zapiecka co kilka/kilkanaście metrów. Ja rozumiem promocję i widocznie im to się sprawdza, wiem, że ulotki rozdaje wiele firm, ale to co się wyrabia w tej restauracji przechodzi moje pojęcie. Raz, że zrazili mnie tak zwyczajnie nachalnością (ileż można!), a dwa tym, ile marnują papieru! Choć jest w tym miejscu wielu turystów, którzy być może na Zapiecek natkną się pierwszy raz, to jednak ludzie, którzy się tam uczą/pracują, w ciągu tygodnia mają okazję dostać tych ulotek kilkanaście/kilkadziesiąt (kiedyś specjalnie zbierałam i liczyłam, bo aż nie mogłam uwierzyć). Wiele osób nie zwróci na to uwagi, mi jednak przeszkadzało to bardzo mocno i niezwykle skutecznie odstraszyło od wejścia tam i choćby spróbowania, czy ich produkty mi pasują.
    O, i cieszę się, że wreszcie to z siebie wyrzuciłam, bo tak naprawdę, to dawno już chciałam do nich o tym napisać, żeby chociaż mieli świadomość, że nawet jeśli mają x klientów, którzy wejdą zachęceni ulotką, to znajdą się też tacy, którym to naprawdę mocno przeszkadza i którzy tego nie popierają.

  • Mateusz Szaton

    To fakt, że Polacy łatwo zapominają o swoich postanowieniach, ale powiem Ci, że ja nadal trzymam swoje postanowienie.
    Nie wiem czy pamiętacie jak Sądołów oskarżył pewnego YouTubera o to, że ten źle wyrażał się o produkcie tej firmy.

    Od tego czasu do dzisiaj nie kupiłem ani jednego produktu Sądołowa i mimo tego, że faktycznie się wycofali ze swojego oskarżenia, ja i tak już nie kupię ich produktów.
    Nie kupię ich chociażby dlatego, że wszyscy doskonale wiedzą, że nie są to naturalne produkty, a mimo to rozdmuchali aferę z jednego małego filmu.

    P.S.
    Zapraszam do mnie
    mateuszszaton.pl