8

Marketing i kebaby

Miałem wczoraj całkiem fajną możliwość podpatrzenia (a właściwie podsłuchania) jak powstaje kampania reklamowa. Budżet i zasięg kampanii miał być niewielki, bo akcja promocyjna dotyczyć miała budki z kebabami do której zaszedłem na małe conieco. Byłem akurat jedynym klientem, godziny wieczorne, 3 osoby za ladą rozprawiały na temat nowego albo istniejącego kebaba, który jakieś promocje stosuje i kolejka tam jest czasem.

Rozmowa mniej więcej wyglądała tak:
– Kurwa, jak tam dzisiaj przechodziłem to znowu kolejka była.
– No ale co oni tam dają, jakąś chyba promocje mają czy jak?
– Chyba co któryś kebab gratis jest.
– Zróbmy tak, żeby co dziesiąty kebab był gratis, damy cenę 7 zeta i będzie ok. (do tej pory kosztował 6 zł – wtręt autora)

Rozmowa trwa dalej, ja czekam na tego pieprzonego kebaba, bo wiadomo, najpierw marketing – klient może poczekać, zresztą akurat padało, to mi się na zewnątrz przecież nie spieszy. Wreszcie buła powędrowała do mikrofali.

– To zrobimy tak, że przyjdziesz do mnie i zrobimy ulotki, albo ogłoszenie i ja potem u siostry wydrukuje.
– Kurcze, ale w czym ich ten kebab jest lepszy?
Głos z zaplecza:
– Bo tam trzy rodzaje surówek dają a my tylko jedną.
– No kurwa, chuj tam surówki, przecież ludzie na kebaba przychodzą, a nie na surówki.
– No ale oni dają trzy.
– Ale mięso mają takie chujowe, szkoda że nie widziałeś, aż się rzygać chcę, zobacz jakie nasze jest.

Czekam pokornie dalej, kebab już chyba jest cieplutki, tylko sosiki i posiłek będzie mój. Pomyślałem sobie, że właściciele świadomi, że jeden klient, który słyszy przecież ich rozmowę – akurat okazja, żeby zrobić małe badanie marketingowe w stylu „co lubisz w kebabie, a czego nie” – ja bym to wykorzystał na bank. Nawet chętnie bym im pomógł, zwłaszcza, że cisnęła mi się na usta uwaga, że nie mam nic przeciwko rozmowom przy kliencie, poza tym, że prowadzone są równolegle z przygotowywaniem papu dla mnie, a nie zamiast…. no ale nic… nie zostałem doceniony jako źródło informacji.

A nawet jak się nie przydam jako „opinia zwykłego konsumenta” to pocieszałem się, że trafiłem na zmianę polityki żywieniowej budki i pewnie mój kebab będzie dzisiaj totalnie wypasiony, a na pewno smaczny.

Rozmowa o rozwiązaniach marketingowych trwała nadal, kebab doszedł do fazy przekazania w moje ręce. Dostałem, wyszedłem, patrzę, dżisas kurwa, – kebab jakby mniejszy, niż zwykle (mam porównanie bo od czasu do czasu tam jadam), główny składnik to sucha i ciepła buła (bo to kebab na grubym cieście akurat), w środku zimne mięso (jaki cudem, skoro tyle go mikrofalowali), trochę surówki i sosu kapka – dałem radę zjeść połowę, reszta poszła do kosza.

Część mnie, ta bardziej asertywna, mówiła – wróć, wygarnij im, niech sobie sami te kebaby jedzą! Druga, ta bardziej pokorna przekonała mnie, że przecież pada, że już odszedłem kawałek, a jutro sobie tej drugiej budki sam poszukam, przecież gdzieś musi być w okolicy…

Dzisiaj asertywność przegrała, więc się na blogu wyżywam :-), ale fakt faktem – droga budko z kebabem, takiego kebaba to bym nie chciał nawet jakby co drugi był gratis.
Muszę chyba poszperać na kebabowej mapie – mam nadzieję, że się bardziej rozwinie i wykorzysta np. google maps.

  • zienkee

    A widzisz.. bo to nie kebab jest. Nie taki prawdziwy. To produkt przygotowany na fast food’owy rynek, który nie ma nic wspólnego z tym podawanym w Turcji.

  • salvador

    Hehehe, dobre:)

  • BaRt

    Polecam amira-e na marszalkowskiej prawie przy rogu z krolewska. Co odruznia ten kebeb od oslawionego kebabsa dokladnie na rogu gdzie sa zawsze kolejki. To ze jest kebab nie z microfali a z pieca weglowego… chrupiaca skorka szczegolnie na cienkim robi swoje. Jeszcze zeby mozna bylo sera dolozyc.
    Rozmawialem kiedys z Turkiem i mi powiedzial czym sie rozni „polski” kebab od oryginala. Otoz rozni sie tylko tym ze w turcji nie daja zadnych surowek czy innego tego typu rzeczy tylko fryty. Szkoda ze nie ma takiej opcji w naszym kraju… Nie powiem w sfinksie lubie sobie do ciabty wlozyc fryti sharme sosy salatke i mniam 2 buly pychtka 😀

  • hmm, niezły patent – trza będzie wypróbować

  • Pingback: Blog.Mediafun.pl » Blog Archive » Zielony kebab (wegetariański?)()

  • Pingback: Sebastian Łuczak » Blog Archive » Klucz do marketingu…()

  • Oxy74

    Kebab z frytkami to pewnie i można znaleźć w Turcji ale frytki to też mało tureckie danie. Z tego co pamiętam to różnica miedzy Polskim i Tureckim polega głównie na tym że tam dają sałatkę z warzyw i do tego pachnący ziołami sosik.
    W Polsce dostajesz mięso które nie załapało się do sprzedaży detalicznej z dużą ilością soli aby zabić podejrzany smak masę kapusty często ciętej prosto z główki i do tego jogurt z suszonymi przyprawami. Chlebek lub pita jest z reguły mrożona co ma duży wpływ na smak. Kiedyś przeczytałem piękne stwierdzenie pewnego Włocha. Na pytanie o róznicę między pizzą włoską a pochodzącą z sieci Pizza Hut odpowiedział: Różnica jest mniej więcej taka jak między Panteonem w Rzymie i tym w Las Vegas. I tu podobnie. Znalezłem w Białystoku coś takiego:

  • Oxy74