36

Krzyśki w reklamach

„Ostatni bastion padł!” – tak sobie pomyślałem jak zobaczyłem Krzysztofa Majchrzaka w reklamie. Nigdy nie byłem przeciwnikiem udziału aktorów w reklamie, nigdy też nie uważałem, że udział w reklamie to jakaś ujma dla zawodu aktora, tym bardziej nie wchodziłem nigdy w kwestie sposobu zarabiania na życie – bo w przypadku reklam na pewno w wielu przypadkach czynnik finansowy był decydujący. Ale jest pewna grupa aktorów, którzy przez ponad 20 lat od transformacji nie pojawiali się w na ekranach jako celebryci reklamowi, to najczęściej ci kojarzeni z teatrem niż telewizją czy też z tzw. „kulturą wysoką” – Krzysztof Globisz, Olgierd Łukaszewicz, Jan Frycz, Jan Englert, do tej grupy też zaliczałem Krzysztofa Majchrzaka… do wczoraj, kiedy zobaczyłem go w najnowszej reklamówce piwa Żywiec.

Ten zabieg „mój pierwszy raz w reklamie” już pojawiał się nieraz. Pamiętacie dialog między Marylą Rodowicz a Danielem Olbrychskim w reklamówce lodów Koral?

Majchrzak w reklamie Żywca, to element większej całości i prawdopodobnie jedna z postaci, która pojawi się w najnowszej kampanii tego piwa. Na stronie widać wyraźnie jeszcze trzy wolne miejsca – macie jakieś typy?

Inną kwestią jest sam wizerunek Krzysztof Majchrzaka, który wydawał mi się do tej pory bardzo „niereklamowy” i trudny do zaszufladkowania do jakiejś konkretnej kategorii produktów. Naprawdę miałbym problem aby skojarzyć tego aktora z jakimś produktem który mógłby reklamować? Luksusowe samochody, usługi bankowe, cygara, może jakiś markowy, mocny alkohol (to chyba najbardziej mi pasuje). Z drugiej strony ta „pustka” stwarza duże pole do popisu, bo skoro aktor nie kojarzy się z żadnym konkretnym produktem to odpowiednią kampanią i można „zawłaszczyć” to skojarzenie w głowie konsumenta. Zanim Marek Kondrat zaczął pojawiać się w reklamach ING pewnie sytuacja była podobna. Trochę inaczej ma się chyba sytuacja z Januszem Gajosem – też przez wiele lat nie brał udziału w żadnych kampaniach… Nie wiem która marka związana z Gajosem bardziej utkwiła w głowach konsumentów? Kawa czy banki? Może jakiś szybki test? Wystarczy kliknąć:

Wracając do udziału Krzysztofa Majchrzaka w reklamie. Jego decyzja jest tym bardziej zadziwiająca, że kojarzę wywiady, w których dość ostro wypowiadał się o skurwieniu świata, mediów i całego show biznesu. W sieci jest dostępny parę interesujących z nim wywiadów, poszukajcie bo to całkiem fajne i często ostre teksty. Ja wybrałem kilka cytatów, które właśnie „gryzą” mi się z decyzją o udziale w reklamówce. Poza tym nie wiem czy odnieśliście podobne wrażenie, o ile role Majchrzaka to zawsze były wyraziste i przekonujące postaci to w tym 30 sekundowym spocie zupełnie mnie nie przekonuje i jest jakiś sztuczny… być może to efekt tego budowanego przez lata wizerunku niedostępnego outsidera?

Fragment wywiadu dla „Przeglądu”:

– Jednak w telewizji to nie „Zagubiona autostrada” czy „Jackie Brown” znajdzie się w najlepszym czasie antenowym, tylko jakiś teleturniej.
– To nie do końca zależy od telewidzów, choć w kółko trąbi się, że to widz decyduje o wszystkim. Winne jest szefostwo korporacji medialnych. Mechanizm działania jest taki: siadamy przy stole i ustalamy, że chcemy zarobić górę kasy. Więc co robimy? Szukamy miernot, które dla sławy zrobią wszystko. Miernoty ruszają w te pędy robić serialową sieczkę. Po kilku zaledwie odcinkach artysta, który miałby duże trudności z dostaniem się do kółka dramatycznego w powiatowym domu kultury, zdobywa popularność. Tak jak popularne jest logo znanych programów czy deseń na opakowaniu gumy do żucia. Te miernoty wchodzą w tzw. obieg i już tworzy się dla nich ślizgane i tańczone konkursy, rozkręca się rywalizację, żeby jak najwięcej miłośników seriali to oglądało. I – że powtórzę – bynajmniej nie chodzi tu o widza, o którego interesach tak się trąbi, ani nawet o występujących w tym bajorze sprzedawczyków, tylko o reklamodawców, którzy za 30 sekund w prime timie dadzą kilka milionów dolarów. I to jest czysty zarobek dla korporacji. Cała reszta to trybiki w machinie, alfonsy i chłystki, które nawet nie orientują się, w czym biorą udział. Tyle na ten temat.

Fragment wywiadu na Interii:

Pomijając już fakt, że nie ma takich pieniędzy, za które warto by wyrzec się siebie, to płacenie za to skurwienie jest zdecydowanie za marne. Jestem prosty chłopak – gardzę kurwami, zwłaszcza tanimi. Ale zostawmy już tych stroskanych o swoją karierę misiów. Prześledźmy inny, bardziej toksyczny mechanizm: Zmacdonaldyzowane korporacje medialne, szukające histerycznie, desperacko i gorączkowo zysku i poklasku, nachalnie i po chamsku podlizując się klientowi – wytworzyły m.in. sztuczne zapotrzebowanie na tzw. „bycie kimś”. BYĆ KIMŚ – oto nowa religia! (Nikt oczywiście nie daje recepty na to, co robić potem, będąc już kimś. Zresztą nie o to chodzi, by robić cokolwiek. Wystarczy być! ). Ta chora sytuacja wygenerowała karierki tak śmiesznych indywiduów, jak np.: prowadzący głupie programy, modele i modelki, twórcy reklamy, pogodynki i pogodyni, gotujący filozofowie, reżyserzy sitcomów, zawodowi

Cała ta społeczność cwaniaków i cwaniar, nie odpowiadając za nic, nie produkując na dobrą sprawę niczego poza namiętną chęcią autopromocji – żąda dla siebie wszystkiego: wysokich zarobków, sławy, popularności i społecznego szacunku. Zresztą często gęsto ci ludzie wykorzystują swoją popularność zapowiadając w powiatowej Polsce, za ok. 4000 PLN od imprezy, występy innych kolegów szmirusów! I na zdrowie! Ale to nie wszystko, koło absurdu toczy się dalej. Wystarczy w tenże podejrzany sposób zaistnieć jako „ktoś” – a już porywa cię cały system idiotycznych Konkursów i Zawodów dla Ktosiów: wędkarski, żeglarski, koński, tenisowy, taneczny, golfowy, inny. W końcu lądujesz na Festiwalu Gwiazd, na którym byle medialny chłystek, od tygodnia lansowany w telewizyjnych tygodnikach jako gwiazda czy panna wysmarowana samoopalaczem mówi w tajemnicy do sobie podobnych indywiduów: „Nie chciałam(łem) specjalnie tu przyjeżdżać, ale mnie w końcu zmusili. A tu taka ciężka praca! Wywiady, autografy. Mam tego dość! Chyba z moim nowym chłopakiem (dziewczyną) – stosowna kaszaniarsko-obciachowa sesja w „Gali” – wybiorę się na odjazdowe wakacje do aśramu w Indiach albo do buddyjskiej samotni w Tybecie”. Chciałoby się krzyczeć: Ludzie! Nie dajcie się wyleszczyć! Sprawdzajcie papiery swoich idoli! To w większości po prostu żądne rozgłosu typki.

Mój ulubiony fragment z „Przeglądu”, nietrudno zgadnąć o kim mowa 🙂

– Dziennikarze dzielą się na tych, którzy po prostu uprawiają zawód dziennikarza, i na lansiarzy. Do lansiarzy zalicza się m.in. pewien wiekowy już pan w papuzim krawacie z TVN, który beztroski jak szczypiorek raz mówi o 38 śmiertelnych ofiarach ataku gazowego w Czadzie, a innym razem o tym, że Paris Hilton zamieniła różową podpaskę na niebieską. W obydwu wypadkach tak samo macha łapami, chwacko pohukując, bo chce być medialny. Wow, ekstra i na czasie! Dziennikarz lansiarz nie przekazuje informacji, tylko na tle informacji ukazuje przede wszystkim siebie. Poza tym formuła szybkiego obrazka spowodowała, że dziś wystarczy parę razy poprowadzić głupi kwiz, ugotować coś w „Kawie czy herbacie”, przeprowadzić rozmowę o niczym, potem zatańczyć na lodzie, zaśpiewać z gwiazdami i jest się tzw. kimś. Ten mechanizm sprawia, że dziś gwiazdą może być każdy: a to pogodynka, a to srynka, a to facet, który prowadzi program motoryzacyjny. Byle buzia była znana i lubiana. Hops i jestem celebrity! Największy kłopot te leszcze mają potem, kiedy przychodzi odpowiedzieć na pytanie: co zrobić z tą popularnością, kiedy kolejny konkurs wędkarski, koński albo tenisowy już nie bawi?! Pozostaje nudne bywanie na lansiarskich imprezach. I gorączkowe wypatrywanie, gdzie na sali znajdują się fotoreporterzy tabloidów.

O udziale Majchrzaka w reklamie przeczytacie jeszcze na blogu Czarno na Białym – polecam.

W blokach reklamowych, w ogólnopolskiej kampanii pojawił się jeszcze jeden Krzysztof, już nie debiutant – Krzysztof Krawczyk. Z jednej strony to chyba pierwszy raz taka duża kampania z jego udziałem, bo to tej pory kojarzyłem gozw jakichś miernych, regionalnych kampanii – jekieś cuda na odchudzanie, nie wiem czy nie mignął mi kiedyś w Telezakupach Mango, najbardziej go kojarzę z takich charakterystycznych reklamówek na ostatnich stronach teletygodników sprzed lat. Tym razem mocne uderzenie i spoty w prime time – Danacol.

  • Marcin Jagodziński

    jeszcze raz powtórzę to, co pisałem na facebooku: nie widzę tu (może nieuwaznie czytam) ani słowa o udziale aktorów w reklamach, nie widzę żadnej sprzeczności. w ogóle o reklamach nie ma w wypowiedziach majchrzaka mowy. nie widzę więc powodów do dramy

    • Nie odbierałem tych wypowiedzi jako "nigdy nie wystąpię w reklamie" i też nie robię z powodu jego udziału jakiegoś zarzutu – jednak w ich kontekście moje zaskoczenie było po prostu większe. Nie spodziewałem się po prostu zobaczyć Majchrzaka w blokach reklamowych.

      • cudownemiejsce

        Nie spodziewałem się, ale wywołałem medialną nagonkę (to prawdopodobnie tylko Twoja zasługa) na jednego z lepszych aktorów w tym kraju. Szkoda mi tylko, że dziś byle kretyn na jakimś izraelskim O2 albo innym p[łaskim miejscu wyciera sobie gębę taką marką jak Majchrzak.

  • Krzysztof

    Janusz Gajos chyba jeszcze użycza swojego głosu w reklamie Skody – taki niski, hipnotyzujący głos.

  • Czy Janusz Gajos nie pojawił się kiedyś w reklamie VW, a jak nie on to jego nazwisko??

    • tak, było jego nazwisko w reklamach VW

  • Po co dorabiac ta ideologie. Reklama, jak reklama… to wybór każdego aktora.
    A że przez takie wypowiedzi mozna było zwiekszyć swoją wycenę? Być może, nie wykluczone.

  • Ciekawe. W sumie, z perspektywy czasu, wygląda to jak konsekwentna praca aktora nad zwiekszaniem stawki za ew. udzial w reklamie. Tyle tylko, że to jednorazowy strzał..

  • Jakub

    Ja natomiast pamiętam, jak Majchrzak u Wojewódzkiego nabijał się z aktorów, którzy występują w reklamach. Konkretnie wyśmiewał reklamówki pierwszych funduszy emerytalnych. Wyśmiewał Piotra Machalicę, który "z rurą od odkurzacza" jako astronauta, przenosi się w przyszłość i tam odkrywa jak wspaniale żyją emeryci. Później jednak trochę zmienił ton i stwierdził, że rozumie jakby "miał psa, który wymaga transplantacji serca" 🙂 to też by wystąpił. Jednak tylko dla kasy tak się zeszmacić to nie.
    Utkwiło mi to w pamięci, ponieważ w okresie licealno-studenckim dużo chodziłem do kina. Lubiłem filmy Kolskiego, a Majchrzak był prawie etatowym aktorem u niego. Tak więc zawsze z zaciekawieniem czytałem wywiady z nim. Facet ma niesamowicie ostre, jasne poglądy na świat.
    Zresztą tak jak dużo oglądałem filmów z Majchrzakiem w czasach studenckich, tak dużo oglądałem w liceum Kieślowskiego i czytałem wywiady z jego częstym scenarzystą Piesiewiczem. ;(
    Teraz szambo się z tego wszystkiego robi.
    Napisałem to dlatego, aby było jasne, jak odbieram reklamę z Majchrzakiem. Odbieram ją tak: Jesteśmy tacy silni, że i takiego Majchrzaka wydymamy za parę złoty. No to ja więcej tego sikacza nie kupię. Walcie się!

  • Nie doczytałem się w wypowiedziach Majchrzaka antyhymnu reklamowego 🙂 Jest to raczej gorzka i bezkompromisowa zaduma nad lansowaniem miernoty i taniej komercji. Trudno się z tym nie zgodzić.

  • A ja trochę z innej beczki (nomen omen): ze wszystkich produktów, którym można dać twarz, piwo to jeden z bardziej wdzięcznych. Przynajmniej z mojego punktu widzenia, bo jestem piwoszem, ale też bycie piwoszem jest całkiem powszechne.

    W końcu zawsze można powiedzieć: "kurde, lubię to piwo, piję je, mam z nim związanych wiele miłych wspomnień, co mi szkodzi wystąpić w ich reklamie. Nie wstydzę się swojego browara, ba – może nawet chwalę się tym, że piję to, a nie inne piwko."

    To wdzięczny produkt także z jeszcze jednego punktu widzenia: reklamowanie piwa może być wiarygodne niezależnie od statusu finansowego "twarzodajcy". Niezależnie od tego, czy ledwo ci starcza do pierwszego, czy jeździsz na narty do Aspen, możesz pić Żywca za niecałe 3 złocisze od sztuki i nie musisz się tego wstydzić. Z samochodami na przykład już tak łatwo nie jest, chociaż też mogłoby się wydawać, że to wdzięczny produkt… Skoda Fabia w końcu nie każdemu przystoi…

  • karol

    ……..To po co on to wszystko mowil i obrazal innych aktorow,ktorzy
    wystepowali w reklamach..?…Uzywajac slow pana Majchrzaka mozna rzec…Sk…ił sie Pan, Panie Majchrzak…

  • Zawsze zapala mi się dzwonek alarmowy kiedy wychodzi jakiś VIP i przejętym tonem w wywiadzie w talk-show opowiada jak to on jest „poza układem,” jak koledzy „się kur.ią” itd. A już szczególną alergię mam od dawna na tych naszych polskich „arbitrów elegancji.”

    Chyba pan Majchrzak chętnie autoryzowałby jeszcze raz te swoje archiwalne wypowiedzi 😉

  • Opuchnięty jakiś ten Majchrzak, cienko śpiewa, no i reklama bez pomysłu…

    Sytuacja marki Żywiec zaczyna mi trochę przypominać EB w schyłkowym okresie. Wydano kupę kasy na reklamę z udziałem Jeana Reno w celu powstrzymania upadku – i skutek był żaden, udział EB (Grupa Zywiec, heh) w rynku spadł wtedy z bodaj 7 do 4% w „roku z Reno”.

    • jakub

      rzeczywiście jakoś tak bardzo słabo sfotografowali Majchrzaka, opuchnięty i jakieś takie rzadkie włosy ma. zgadzam się też, że bez żadnego pomysłu reklama.
      Moim zdaniem najbardziej pasowałby Majchrzak do reklamy whiskey

  • Jan Frycz brał udział już udział w reklamie. Też piwa – Pilsner Urquell 🙂 Z Andrzejem Chyrą zresztą.


    Swoją drogą ciekawe jakie będzie rozwinięcie bo skoro już mowa o miernotach, to sama reklama raczej sukcesu na miarę "prawie jak Żywiec" nie rokuje.

    • masz racje, zupełnie zapomniałem o Urquellu (Frycz i Chyra) – która mi się w sumie bardzo podobała, nie wiem jak reklamodawcom – chyba mnie

  • Od 0:18s do 0:25s – o co chodzi z tym niekontrolowanym bujaniem glowa? Do tego dochodzi ta spuchnieta twarz. Jak dla mnie tworzy to wizerunek alkoholika, ktory wychylil juz dzis kilka glebszych.

    To, ze wystapil w reklamie to nomen omen male piwo. Tyle lat rzucania kurwami za sprzedajacymi sie kolegami pot to, by potem za pare zlotych wygladac jak menel spod budki z piwem.

    • kajetan

      Może bardziej jak człowiek teatru – oni mają taki styl bycia, na ulicy z menelami nie trudno ich pomylić. Moim zdaniem reklama całkiem niezła, a co do wcześniejszej krytyki aktorów – na pewno każdy kiedyś powiedział coś podobnego, czy prywatnie czy publicznie, co nie oznacza, że do końca życia musi się trzymać swych poglądów, bo te się zmieniają (tym bardziej, jak oferują ci większą kasę).
      Zarzut sprzedawania się w reklamach fajnie odparł Kuba Wojewódzki w programie W ROLI GŁÓWNEJ Magdy Mołek, który zagrał m.in w reklamie Big Stara i Heyah. Powiedział: Sprzedałem się, ale nie za 25 tys. zł. – No to co świadczy o człowieku? – Skala rachunku, jaki może wystawić 🙂
      To poza tym też kwestia w jakiej reklamie się gra, co się reklamuje, co się mówi, jak to wygląda itp. Jestem ciekaw, co wy byście zrobili, gdybyście otrzymali podobną propozycję 😉 Bez wahania by się nie obeszło 😛

      Co do reklamy Danacolu, wyrazy szacunku dla osób od make-upu 😉 Krzyś jest suchy jak pieprz i pięknie przystrzyżony. Poza tym po jego kondycji wcale nie widać, żeby mu Danacol pomagał 😛

      • Zgodze się, zresztą Pan Majchrzak wyraznie podkresla – "wyglądam jak chce".
        Podkreslajac swoja indywidualnosc nadaje ta ceche marce. Jestem na plus!

  • Poziom niektórych wypowiedzi tutaj zaskakująco niski, ale pewnie Majchrzak trochę zapracował na to. Choć ja również nie przypominam sobie, by gdzieś jasno zadeklarował, że nigdy nie wystąpi w żadnej reklamie. Ja bym nie traktował tego spotu, jako czegoś co już teraz musi być jasne i powalające. Mam wrażenie, że to raczej „teaser”, a na właściwe rozwinięcie kampanii przyjdzie jeszcze czas. To co mogę powiedzieć na plus – to ten spot na pewno wyróżnia się w breaku i nie dlatego, że to nowa reklama Żywca z jakimś znanym gościem. Porównanie do EB jest totalnie nieadekwatne – jak się nie zna szczegółów case’u to lepiej się nie wypowiadać, zamiast rzucać jakimś farmazonami.

  • voycieh

    Abstrahując od zawiłości …ale mówił, że, …a jednak zrobił to – sama ekspresja aktora budzi we mnie litość i współczucie. Bardzo nieudolny wydaje mi się ten zabieg pokazujący, że ceniony indywidualista "nie na sprzedaż" stara się zachować swoją autonomię (sic!).

  • Slaw

    Mi sie bardzo podoba. Nie rozumiem komentarzy typu "Majchrzak nie wyglada najlepiej", to wlasnie nie rekalmowy gogus, ktoremu zalezy na tym, zeby nie bylo widac z,arszczek, czy by pogrubic sobie warg jak juz nie powiem jaki gogus, czy zagescic wlos!!! On wlasnie wyglada "tak jak chce". Caly film utrzymany w formie inteligentnej opozycji do reklamy, a jednak to film reklmowy. Czegos takiego jeszcze nie bylo. Jestem pod wrazeniem.

    • "Wszystko się zmienia" 🙂

  • bolekczyta

    Ja do deklaracji Pana Majchrzaka o tym jak to dla niego tylko sztuka się liczy, zawsze miałem dystans, a wywiad z Andrzejem Grabowskim jeszcze mnie w tym utwierdził: http://film.wp.pl/id,90005,title,Andrzej-Grabowsk

  • Wywiad z Grabowskim istotnie wspaniale uzupełnia, a właściwie puentuje, rozważania na linii "kultura wysokich czy niskich lotów" i podsuwa proste rozwiązanie dla dylematów z serii "sprzedać się czy nie". Dla wielu ta ostatnia kwestia nie istnieje – jest tylko pytanie "za ile".
    Wcale nie sądzę by tzw. kultura wysoka miała z tym problem, tak długo, jak będą się pojawiać takie wpisy i komentarze do nich.
    Ciekawsze myślę jest to co sugeruje Maciek we wpisie w kwestii zagospodarowania niekojarzonego dotychczas z niczym wyrazistym wizerunku Majchrzaka. Istotnie, o szerszy i bardziej ciekawy komentarz będzie można się pokusić wraz z ujawnieniem reszty "twarzy Żywca".

  • iks

    No i Żywiec został wpisany na listę spółek "odpowiedzialnych społecznie": http://bit.ly/6xkevA
    Najwyraźniej browar w Żywcu przestał już pozbawiać wody sąsiednią gminę, a to piwo pomaga ludziom w kłopotach.
    Może i Bumar się kiedyś załapie.

  • i Waglewski się pojawił
    [youtube n2Vd7ApZswE&feature=player_embedded

    youtube]

  • Przyznam, że też zszokowałem się widząc K. M. w reklamie. W pierwszym odruchu, pamięć wyświetliła jego wywiady, w których raczył oceniać kolegów po fachu, którzy "ufajdali się" reklamą. Potem pojawiło się pytanie: Może jednak Żywiec znalazł tak wielką górę pieniędzy, żeby kupić tego pana? Jeśli tak, to czy z marketingowego punktu widzenia inwestycja się opłacała?: Facet przecież w masowej kulturze nie istnieje. W jaki więc sposób Żywiec chce na nim zarobić? OK. Żywiec zawsze aspirował na wyższe półki społeczeństwa. Jednak czy grupy indywidualistów (lub tych, którzy chcą za takich uchodzić) identyfikujących samego KM, a jego poglądy uznające za sobie bliskie są na tyle duże, by uzasadnić inwestycję w angaż tego skądinąd znakomitego aktora? Przyznam że nie wiem i chętnie się dowiem 🙂

  • kalafior

    O kim mowa ?? "Dziennikarze dzielą się na tych, którzy po prostu uprawiają zawód dziennikarza, i na lansiarzy. Do lansiarzy zalicza się m.in. pewien wiekowy już pan w papuzim krawacie z TVN, który beztroski jak szczypiorek raz mówi o 38 śmiertelnych ofiarach ataku gazowego w Czadzie, a innym razem o tym, że Paris Hilton zamieniła różową podpaskę na niebieską. W obydwu wypadkach tak samo macha łapami, chwacko pohukując, bo chce być medialny"

  • jaras

    He, może i Majchrzak w wywiadach nic nie mówił o tym, że granie w reklamach to ściema. Ale jak za to pamiętam doskonale jak wiele lat temu, był gościem programu TOK-SZOK, który prowadzili Żakowski z Najsztubem. Tam właśnie któryś z prowadzących zagadnął go o granie w reklamach i jeśli by zagrał to za ile. Majchrzak odpowiedział, że w reklamie nigdy by nie zagrał, bo jego morda to jest jedyne cenne co posiada i jeśli miałby ją sprzedać w reklamie to za minimum 1 milion dolarów. Pamiętam jak mówił też, że bardzo niewiarygodny jest aktor, którego oglądamy notorycznie jak reklamuje jakieś pralki czy inne rzeczy, a potem mamy go oglądać w jakiejś dramatycznej roli. Czyli albo Majchrzaka przycisnęło i po prostu się sprzedał "jak kurwa" (cyt za nim), albo rozsądnie się sprzedał za milion dolców.
    Szkoda, bo dla mnie koleś miał jaja, a teraz jest zwykła kurewką, która sprzedał się za browara. Do tego trochę głupią, bo wydzierał mordę na innych chyba tylko z zazdrości. Zresztą jak sobie popatrzałem na jego dorobek artystyczny to jest on, powiedzmy sobie szczerze, mizerny. Przy takim Gajosie to Majchrzak jest małą dziewczynką.

  • Lajcik

    co takiego strasznego zrobił ten aktor? skrzywdził kogoś? zabił? Zwyczajnie poszedł do pracy zarobić troszkę szmalu. To, że jakiś czas temu był przeciwny nie ma nic do rzeczy. ludzie się zmieniają i według mnie do puki nie krzywdzą innych swoim postępowaniem mogą robić co im się podoba.

    pozdro

  • Paweł Bernat

    Obaj Krzysztofowie w reklamie wypadł nader nieprzekonywująco. Obaj na konsumentów produktów nie wyglądają a już szczególnie Krawczyk.

    Reklamy Żywca i tak najlepsze są te z „prawie” co robi różnicę i to już weszło do potocznego języka i trudno to przebić. Niestety trwa nieustający w reklamie pościg za kreatywnością i nagrodami. Ale niestety nowe reklamy są „prawie” tak dobre jak te stare

  • Olga

    Szczepkowska dobrze to skomentowała: "Gdyby Krzysztof Majchrzak siadł przed kamerą i powiedział: 'Słuchajcie. Mam dość biedowania po teatrach. Płacą nam poniżej średniej krajowej, a ja chcę nareszcie dobrze pożyć. Dlatego tu jestem i z ulgą oddycham. Wasze zdrowie'. To byłoby po Majchrzakowemu. A tak to jest nieuczciwie. I diablo jakoś. Reklamiarze, macie tak wiele, macie wszystko. Nawet Majchrzaka. " Żródło: Wysokie Obcasy

  • maryna

    no i dobra. takie majchrzakowe gadanie o innych, jaką to złą robotę zazwyczaj się mści, bo los jest przewrotny i łapie nas za każde głupie słowo
    za najgłupsze najboleśniej
    doświadczyłam
    nie gadam

    • maryna

      poprawka: jaką to złą robotę robią