Konkretna wiedza, tak jak lubię – za darmo

Z lekkim poślizgiem, za to w dwóch wersjach i z dodatkowym bonusem (o tym na końcu wpisu), ląduje dzisiaj grudniowy numer Think-a-Head w mediafunowej oprawie. Jak zwykle oryginalny tekst w html jest dostępny u źródła, kto woli pdfa może go ściągnąć ode mnie. Dokument jest w dwóch wersjach, kolorowej – dla lubiących kolor i czarno-białej dla oszczędzenia tonerów. Polecam po przeczytaniu artykułów pozwiedzać dołączone przez autorów linki – dobrze uzupełniają teksty.
pdf (kolor) – 460kb
pdf (czarno-biały) – 460kb

A co w numerze:

E-learning marketing – promocja przez wiedzę
Autor: Aleksander Winciorek
Żyjemy w epoce informacji i wiedzy. Ludzie uczą się coraz więcej i szybciej. Jeszcze kilka lat temu, aby podjąć najprostszą pracę biurową, wystarczyło umieć czytać i pisać, a i to nie zawsze. Dziś rynek stawia przed kandydatami coraz większe wymagania.

Polityka 2.0
Autor: Marcin Wilkowski
Okres kampanii wyborczej to czas, w którym politycy przypominają sobie o istnieniu wyborców i za wszelką cenę starają się dotrzeć do nich ze swoim reklamowym przekazem. Perspektywa ostatnich wyborów samorządowych spowodowała, że wielu polityków znalazło się w Internecie i starało się wykorzystać narzędzia, jakie daje to medium. Dotyczyło to przede wszystkim blogów.

Najchętniej oglądana reklama
Autor: Dorota Sójka
Reklama nie jest pożądana, a nawet, powiedzmy wprost, jest niechciana. Mimo to nachalnie atakuje nas ze wszystkich stron. Nie daje nawet sposobności przyswojenia treści, zbyt wiele ich napływa do nas wszelkimi kanałami komunikacji. Najbardziej bezczelna jest reklama telewizyjna. Wchodzi z buciorami do naszych domów, przerywa programy, które oglądamy. Wydaje się, że to programy przerywają bloki reklamowe, nie na odwrót.

Filantropia i biznes
Autor: Robert Franckowski
Rosnąca liczba serwisów web2.0 intryguje. Czy na takich serwisach w ogóle da się zarobić? Jaka jest recepta na osiągnięcie sukcesu? Zapewne spora część z setek nowych serwisów nie przetrzyma szału web2.0 i upadnie z powodu zbyt małego rynku lub braku zainteresowania ze strony internautów. Co zrobić, by znaleźć się w gronie tych, którzy osiągnęli sukces?

Aha, wspominałem o bonusie. Jakiś czas temu sporo pisałem o rozstrzygnięciu konkursu efektywności reklamy czyli o nagrodach Effie. Z tej okazji został wydany ponad 300 stronicowy katalog pokazujący najlepsze kampanie – te nagrodzone i te wyróżnione. Nakład tego nie był duży, o ile pamiętam był dołączany do prenumeraty Briefu oraz w niewielkim stopniu dystrybuowany przez Stowarzyszenie Agencji Reklamowych. Kto jest ciekawy jak się robi efektywne kampanie, z jakimi trudnościami i wyzwaniami marketingowymi musieli zmierzyć się uczestnicy konkursu polecam przestudiować tę publikację. Uwaga – kniga jest gratis – SAR udostępnia ją za darmo na stronach konkursupobierz pdf (17,9 mb).

Do tej „cegłówki” mam osobisty stosunek gdyż trochę nerwów poszarpało mi przy jej składzie. Związane to było przede wszystkim ze sporym wyzwaniem logistycznym, głównym problemem jak zwykle przy tego typu pracach był czas i warunki narzucone przez harmonogram całego konkursu. Tak naprawdę pracowaliśmy nad wszystkie zgłoszonymi kampaniami (650 stron), po tym kiedy jury uzgodniło werdykt, ostatecznie do druku zostały przygotowane tylko zakwalifikowane kampanie, czyli ponad 300 stron. Przyznam, że pracowanie nad 160 kampaniami, z których każda jest przysyłana przez inną agencję, lub inną osobę, teksty sobie, grafika sobie, dziesiątki wykresów plus poprawki i ze cztery setki maili w jedną i druga stronę – ufff, potrafi napsuć krwi. Ale logistycznie ja i mój drugi grafik pokładowy daliśmy radę, nawet system kontroli, wprowadzanie poprawek, akceptacji kolejnych wersji i pracy na pdfach sprawdził się wyśmienicie – zresztą od dawna tam gdzie tylko mogę wdrażam jakiś tam swój tryb pracy nad projektami, co szczególnie przy skomplikowanych logistycznie publikacjach całkiem nieźle się sprawdza. Na początku ciężko jest przekonać zleceniodawcę, że nawet duże publikacje można wykonać on-line, ale przy dobrej organizacji idzie całkiem gładko i wygodnie (czasowo przede wszystkim). Zresztą na „warsztacie” mam kolejną branżową publikację (na szczęście już mniejszą), postaram się, od czasu do czasu dzielić się na blogu swoim spostrzeżeniami dotyczących współpracy klienta-agencji-studia graficznego.

Ale wracając do katalogu Effie, jak się prezentuje możecie przekartkować go poniżej tutaj.

Komu wystarczy pdf może go ściągnąć stąd, a dla tych którzy wolą czytać „na żywo” mam jeden egzemplarz do rozdania (został mi jeszcze jeden autorski więc chętnie oddam w dobre ręce). Ponieważ egzemplarz mam tylko jeden, chętnych pewnie będzie więcej proponuję mały, szybki konkurs. Wystarczy wysłać maila na maciek@mediafun.pl z tematem „katalog” – czekam na maile do środy do północy. W czwarte szybkie losowanie, mail zwrotny z prośbą o adres i wysyłka. Aby żaden inspektor od ochrony danych nie miał wątpliwości to przesłane przez Was maile nie będą nigdzie potem przechowywanie, udostępnianie ani wykorzystywane do czegokolwiek, nie planuje żadnych mailingów. Chętnych zapraszam i czekam do środy do północy.