24

Konferencja Myśleć jak Milionerzy – drugi raz

W tym roku po raz drugi wybrałem się na konferencję „Myśleć Jak Milionerzy” organizowaną przez Kamila Cebulskiego. Tutaj jest mój wpis z zeszłego roku, pomyślałem, że sprawdzę czy cokolwiek się zmieniło…

Polecam przeczytać najpierw recenzję sprzed roku, ponieważ właściwie mógłbym zrobić copy+paste (nawet złapałem się na tym, że podczas planowania tego wpisu używałem dokładnie tych samych stwierdzeń – oprócz tego, że w tym roku było jeszcze gorzej… niestety.

Chociaż od ostatniego roku, sporo się zmieniło, wydaje mi się, że mam o wiele szerszą perspektywę, również przez to, że obserwuje młodych przedsiębiorców (czy też startupowców) i wydaję mi się, że wiem jakiej wiedzy potrzebują, o co pytają i gdzie mają braki. Miałem okazje rozmawiać z nimi podczas różnego rodzaju barcampów, democampów, auli itp, śledzę dyskusje na blogach, mam możliwość przetestowania niektórych z serwisów i pomysłów na biznes (i te rozmowy wcale nie zawierały się tylko w tematach charakterystycznych dla geeków). I niestety na konferencji Myśleć Jak Milionerzy potrzebnej wiedzy (przynajmniej podczas warszawskiej edycji) według mnie młodzi ludzie nie otrzymają.

Świat ruszył do przodu, przed ludźmi, którzy mają głowę na karku, dostęp do sieci naprawdę jest sporo możliwości i pomysłów… to, że przychodzą na tego typu konferencje, świadczy o tym, że są głodni wiedzy… Niestety otrzymują jakiejś kiepskiej jakości, przeterminowane barowe żarcie…

Organizacyjnie imprezie „Myśleć jak Milionerzy” nie mogę nic zarzucić, dobre miejsce, klimatyzowana sala, przerwy, czas na networking, napoje, książki do kupienia itp… z praktyczną wiedzą niestety troszeczkę gorzej. Oczywiście zdaje sobie sprawę, ze każdy ma inne oczekiwania… ale zacznę od cytatu ze strony organizatorów:

Podczas konferencji będziesz miał okazję spotkać wielu bogatych ludzi. Opowiedzą oni o swojej drodze do sukcesu. Powiedzą o swoim sposobie myślenia i działania, który to sposób doprowadził ich do miejsca w którym są teraz. Opowiedzą oni swoją historię, powiedzą o tym co im najbardziej przeszkadzało i co im pomogło.

Na zaplanowanych 5 prezentacji jedna się nie odbyła (zdarza się, coś się stało z prelegentem),

Pierwsza – Robert Okulski „Podbój Rynku Usług – masowo czy ekskluzywnie” Drogi rozwoju, przed którymi stoi początkujący przedsiębiorca w branży usługowej. Na postawie własnych doświadczeń w branży usługowej.
Nie jest do końca to moja branża (usługi księgowe i sposób prowadzenia firmy) być może zainteresowani tą branżą wynieśli trochę informacji, dla mnie nie było tam zbyt wiele ciekawych czy uniwersalnych wiadomości. Szkoda, bo wydaje mi się, że pan Robert ma o wiele większa wiedzę i mógłby przygotować ciekawszą i bardziej uniwersalną prezentację. To była jedyna prezentacja, podczas której prelegent korzystał z projektora… niestety tylko przez pierwsze 15 minut, potem zrezygnował.

Podczas drugiej prezentacji (Sławomir Bieńkowski „Biznes oczami Kubusia Puchatka”) trwającej chyba 1,5 godziny zastanawiałem się o czym ona jest. Zbiór niby śmiesznych historyjek zupełnie o niczym, niby miało być o Kubusiu Puchatku i było (pojawił się w dwóch zdaniach)… na pozostałych żartach sympatycznego prelegenta-opowiadacza wymęczyłem się okrutnie, publiczność chyba też. I w dalszym ciągu nie wiem o czym był ten wykład.

Michał Jankowiak „Prawdziwe bogactwo – Jak odkryć swoją misję życiową i realizować ją w biznesie i karierze”. To była najciekawsza prezentacja, chociaż daleko jest do biznesowych klimatów. Wykład motywacyjny w stylu „rusz w końcu dupę!” „świat należy do ciebie!”, „jesteś wyjątkowy!”. Michała miałem okazję wysłuchać już drugi raz… było interesująco, co prawda nie jestem zwolennikiem odpowiadania na osobiste pytania przed całym audytorium ale parę osób się na to zdecydowało. Ciekawe doświadczenie, dobry kontakt z publicznością.

I na końcu prezentacja Kamila Cebulskiego… niestety również w tym roku nie mogłem dojść o czym jest ta prezentacja, po co i dla kogo? Kogo obchodzą opowieści Kamila o tym jak drukował nadruki na płyty dla Helionu? Naprawdę byłem pozytywnie nastawiony i próbowałem znaleźć w całym wykładzie jakieś dobre rady, czy wskazówki… nie udało mi się.

Mam nadzieję, że konferencje w innych miastach będą ciekawsze, bo jeśli jesteś młodym przedsiębiorcą, założyłeś lub masz zamiast założyć firmę, serwis internetowy, nie masz kasy na ogólnopolską kampanię reklamową – tego jak wykorzystać swój potencjał oraz możliwości jakie dają dzisiejsze media – na Myśleć Jak Milionerzy tego się nie nauczysz. Pozostaniesz dalej w myśleniu o działalności gospodarczej w kategorii „zrób stronkę” (strona główna-oferta-o nas-kontakt), ewentualnie ulotek i wysyłaniu zaproszeń na goldenline. Może zapiszesz się do jakiegoś programu partnerskiego, będziesz sprzedawał e-booki, przystąpisz do jakiegoś biznesu typu MLM lub „złowi” Ciebie sprzedawca ubezpieczeń. Ja zupełnie czegoś innego oczekuje od konferencji, które mają mi pomóc w rozwoju mojego biznesu.

Czy można znaleźć jakieś plusy? Hmm, chyba część networkingowa dobrze działała, ja co prawda nie byłem tam po to aby łowić klientów czy rozdawać wizytówki ale ta część imprezy chyba się udała. Po konferencji miałem też okazję porozmawiać trochę z uczestnikami podczas after party – to był najciekawsze punkt całej imprezy.

Tak jak wspominałem wcześniej, pewnie jakość ten konferencji w innych miastach będzie zależała od prelegentów (bo tych jest ich sporo), jednak na miejscu organizatorów mocno bym ich „zbriefował” przed wystąpieniem, aby nie zaczynali od „hmm, i o czym mam wam opowiedzieć?”. W innych miastach wśród tematów pojawiają się również takie związane z marką oraz marketingiem, więc może nie będzie tak tragicznie jak w Warszawie.

W zeszłym roku podczas recenzji pobawiłem się w „hot or not” i ostatecznie dałem jednak hot. W tym roku warszawska edycja Myśleć jak Milionerzy zdecydowanie zasłużyła na „not” – żałuję wydanych pieniędzy.

  • Dwa lata temu pisałem, że przedsięwzięcie Kamila to jedna wielka ściema. Podobnie jak sam Kamil. Dałem sobie czas mówiąc „a tam, może się rozwinie przedsięwzięcie, chłopak potrzebuje ogłady i w następnej edycji przestanie gadać głupoty”, ale też zauważyłem, że impreza robi systematyczny krok w tył. Dlatego cały czas zadziwiają mnie publikacje w poważnych tygodnikach opiniotwórczych, gdzie dziennikarze podniecają się „młodym polskim milionerem”.

  • Do Kamila mam wielki szacunek i bardzo go cenię jednak ta konferencja była raczej kiepska. Rok temu było o niebo lepiej i gdyby nie Michał Jankowiak to byłoby naprawdę słabo.
    Aczkolwiek wykład Michała nie dotyczył biznesu, a raczej motywacji.
    Ja czekam na DVD z pozostałych miast i mam nadzieję, że tam będzie ciekawiej.

  • MJM to nie spotkania dla ludzi, ktorzy chca sie czegos nauczyc tylko dla tych, ktorzy potrzebuja motywacji! Bo to spotkania motywacyjne a nie merytoryczne : ) bylem 2 Opolu na tym spotkaniu i nic wielkiego nie bylo oprocz tego jak sie motywowac..

  • Tu jest fragment jego przedsięwzięcia, za który też go cenię:

  • A czy to całe zamieszanie nie jest zabawą w bycie epigonem Roberta Kiyosaki? W końcu sprawdzone modeleniekiedy działaja.

  • A nie ma jakiejś „gwarancji satysfakcji albo zwrot pieniędzy”?

  • Kamil Cebulski jest spoko 🙂

    Znalazł dla siebie niszę – szkolenia jak zostać milionerem ! – i jest w tym dobry 🙂

    Myślę, że milionerem nie jest ale jak będzie kontynuował pracę szkoleniową to do miliona na bank dobije.

  • Ale z pierwszym milionem trzeba zdążyć przed trzydziestką. Czy zdąży? Oto jest pytanie… Kilka lat temu kupił drukarkę i został prezesem drukarni. Musiałby szybko jeszcze kupić piórko z kapelusza, żeby zostać prezesem fermy drobiu.

  • Marek Rochacki

    Nabijać się można, ale każdemu proponuje kupić drukarkę i zgarnąć umowę z Helionem, a jak z nimi to pewnie z innymi wydawnictwami. Swoją drogą ilu z was zatrudnia 10 ludzi? Bo jak się okazuje chyba nikt 🙂 Trochę szacunku.
    A co do tego, że nie wiesz Maćku dlaczego poważne tygodniki opiniotwórcze się nim interesują to raczej kiepsko o tobie świadczy jako o dziennikarzu. Może zamiast narzekać i wyśmiewać oddacie mu trochę szacunku. w Końcu jego organizacja zorganizowała 1642 spotkania w szkołach z różnymi przedsiębiorcami. I choć Kamila jeszcze nie poznałem, ale to właśnie w liceum (radomsko) miałem pogadankę z jednym z przedsiębiorców, i teraz działam w MLM, kto wie, może zrobię z tego biznes 🙂

  • Robert

    Osobiście mam problem z panem Cebulskim. Niby reklamuje swoje spotkania jako miejsce gdzie dowiesz się jak zrobić biznes, a dostaje się nie wiadomo co. OK szacunek za to, że się chce, ale jeżeli chce się być traktowanym poważnie to należy poważnie traktować ludzi, a mam wrażenie, że pan Cebulski robi sobie najzwyczajniej z ludzi żarty.

  • Cześć. 🙂

    Maćku, od samego początku (4-4,5 roku temu) MJM nie miały być konferencjami merytorycznymi. Miały zaznajomić ludzi z przedsiębiorcami i tym, co na temat myślenia najbogatszych wiedzą trenerzy. Nikt nie mówił o budowaniu marki (choć niektóre wystąpienia mogą o to zahaczać), badaniach marketingowych etc.

    Jak dla mnie MJM to konferencje dla ludzi, którzy chcą się przekonać, że mogą założyć biznes, rozwijać się, realizować itp. To raczej nie (choć zależy od wykładowców) konferencja wielkiego biznesu, konkretów i gotowych rozwiązań, ale spotkanie networkingowo-motywacyjne.

    Rozumiem jednak zniechęcenie – jak ma się przynajmniej podstawy – mogło być nudno.

    Moją rolą były jak zwykle „miękkie” zabawy – tzn. praca z emocjami, motywacją, pokazanie, że tylko wymówki odgradzają nas od biznesu. I z tego z całego serducha starałem się wywiązać.

    P.S. Dzięki za pozytywne komentarze i info zwrotne, postaram się na następnych MJMach dorzucić trochę konkretów.

    Pozdrawiam i życzę wszystkim sukcesów w biznesie 🙂

  • Osobiście pochwalam wszelkie inicjatywy mające na celu edukację biznesowo-przedsiębiorczą społeczeństwa. Jestem fanem brania sprawy we własne ręce. Tym bardziej, że szkoły i uczelnie o tym zapomniały. Ale chęci to jedna sprawa, wykonanie przedsięwzięcia druga. Nie wystarczy zatrudniać 10 osób i zarabiać milion miesięcznie, żeby być bogatym. Nie wystarczy robić 1642 spotkania, żeby nosić miano szkoleniowca, czy jak mówi się o Kamilu „Wielkiego Filantropa Edukatora”. Nie byłoby tematu, gdyby organizatorzy MJM (włącznie z Kamilem) przed zorganizowaniem pierwszego wykładu wzięli udział w podobnym, jakimkolwiek spotkaniu, ale w odróżnieniu zrobionym profesjonalnie. Być może mieliby jakieś porównanie. Teraz nie mają czasu na obserwację innych szkoleń i konferencji, tak zasuwają z MJM. A dziennikarzom, którzy pisali o Kamilu i przeprowadzali z nim wywiady, radziłbym najpierw zobaczyć go na żywo na MJM, a później się nad tym wszystkim zastanowić. Niektórzy dziennikarze działają jak pistolety na dzikim zachodzie. Strzelają, a potem myślą dlaczego.

  • Jakiś czas temu napisał do mnie Kamil Cybulski z propozycją wystąpienia jako prelegent. Nie jestem osobiście uprzedzony do Kamila, ale grono prezentowanych innych prelegentów mnie jakoś nie przekonało. Rozumiem, gdyby to grono przekazywało to co młodzi ludzie chcą dostać i do tego ciekawie to ok. Tylko, tak jak pisze Maciek jest problem nie tylko z tym co prelegenci robią (osiągnęli), ale także w jaki sposób swoją wiedzę i doświadczenie przekazują. Chyba wymaga to jednak głębszej reformy i większego planu tego, co będzie prezentowane. To organizator narzuca reżim, buduje plan.

  • „Rozumiem, gdyby to grono przekazywało to co młodzi ludzie chcą dostać i do tego ciekawie to ok” Heh, dać co chcą dostać 🙂 od razu iść do nich z milionem i rozdać. Moi drodzy to nie cyrk, aby zabiegać o względy publiczności. Trzeba pokazać ludzi przedsiębiorczych takich jakimi są, a są nie bez wad i ta autentyczność się ludziom podoba. Mnie też.
    „Nie wystarczy robić 1642 spotkania, żeby nosić miano szkoleniowca, czy jak mówi się o Kamilu “Wielkiego Filantropa Edukatora”.” Heh, ani być wydawcą 7 tys. pisma aby pozjadać wszystkie rozumy. Ciekawe czy któryś z was do Fundacji napisał ze swoimi uwagami 🙂

    • @ Krzysztof Cabaniak: tak jak pisałem we wpisie, wydaje mi się że mam dosyć szeroką perspektywę i porównanie do innych (tańszych i droższych konferencji), również widziałem dużo prezentacji (ponad 200 z nich znajdziesz na tym blogu) i wcale nie chodziło mi tutaj o rozdawnictwo, ale o poziom praktycznej wiedzy. Moim zdaniem opis na stronie MJM niestety obiecuje coś innego niż uczestnik dostaje na konferencji. Inicjatywa lekcji alternatywnej przedsiębiorczości w szkołach godna pozazdroszczenia, pomysł fajny, ciekawy i ambitny (chociaż też mam do tego kilka uwag…oglądałem nagrania). Co do Twojego ostatniego zdania, to tak, ja napisałem – po publikacji tego wpisu napisałem maila do fundacji że popełniłem krytyczny wpis… i aby nie pozostać tylko blogowym krytykantem zaproponowałem podzielenie się swoimi uwagami z „młodymi-ambitnymi” odnośnie promocji i rozwoju własnych pomysłów na jednej z konferencji… na razie nie dostałem odpowiedzi.

  • Krzysztofie, jeszcze nie zjadłem wszystkich rozumów. Jak nakład pisma wzrośnie do 30 000, to wtedy będę najedzony. Na razie mam prawo do wyrażania własnych poglądów i opinii na konkretne tematy, tak jak każdy obywatel. Napisałeś, że „MJM to nie cyrk, aby zabiegać o względy publiczności.”
    Nie zgadzam się. Po pierwsze, w prezentowanej formie właśnie to jest cyrk. I to marnej jakości. Dzieci zabieram na lepsze cyrki. Po drugie, publiczność jest klientem Kamila, i powinien stawać na paznokciach, żeby mieć ich względy. Jeśli „Trzeba pokazać ludzi przedsiębiorczych takich jakimi są, a są nie bez wad” to nie znaczy, że organizacja i jakość przedsięwzięcia mają być do dupy. Trzeba się zlitować nad młodymi ludźmi, dla których Kamil to organizuje, bo u nich dopiero się kształtuje pogląd na tego typu programy, i jeszcze gotowi przyjąć za pewnik, że to mistrzostwo świata jest. Prezentacja typu MJM ma zachęcić ludzi do działania, dać im impuls i kopa. Według mnie wytwarza wręcz odwrotne reakcje. Jeśli Tobie się podoba MJM to super, ale może właśnie brak Ci porównania do dobrych szkoleń i konferencji?

  • Tak 🙂 brak mi porównania do prezentacji MLM niech żyje Amway 🙂 hehe. Hura będę milionerem 🙂 … hehe Ale tak na poważnie. Maćku dlaczego tak jak drugi Maciek po prostu nie napiszesz do fundacji maila ze swoimi uwagami, a może nawet byś zaproponował pomoc aby udźwignąć i ukierunkować konferencję czy zajęcia w szkole chociażby u siebie w mieście. Powinieneś to zrobić jeżeli uważasz, że to co robi z coraz większą skalą jest dobre, a tym bardziej powinieneś jeżeli uważasz, że to jest złe. Jedni to robią tak jak drugi Maciek, bo chcą pomóc, inni tylko gadają o tym. Takie stwierdzenie z „litości dla dzieci”. Obawiam się, że dzieci mają Twoją litość głęboko w … ! Dzieciom jak to nazywasz nie potrzebna jest litość tylko działanie! Jak będę biedny to i 100 osób jak się będzie nade mną litować nie pomoże. Reasumując, bo szkoda już tracić czas na dyskutowanie, to „rynek” podejmuje decyzje czy coś jest ok czy nie. A jak widać fundacja Kamila rośnie. Nie dyskutujmy tutaj, tylko prześlij do fundacji to co uważamy i tyle.

  • Nie będę do fundacji nic wysyłał, bo fundacja nikogo nie słucha. Co oczywiście niekorzystnie wpływa na fundację, ja na tym nic nie tracę. Dwa lata temu napisałem publicznie co myślę o MJM i Kamil czytał ten tekst. Niestety albo go nie zrozumiał, albo nie potrafi wyciągać wniosków. Kilka miesięcy po publikacji mojego artykułu zwrócił się do mnie z prośbą, żeby Network Magazyn objął MJM patronatem medialnym. Odpowiedziałem mu, że niestety, ale obecny poziom tego przedsięwzięcia jest zbyt słaby, będę obserwował, i jeśli zauważymy poprawę to obejmiemy MJM patronatem, a nawet wesprzemy merytorycznie. I co? Ano jajco. Jak zauważyłem ja swoim skromnym okiem i Szanowny Mediafun, przedsięwzięcie zrobiło krok w tył. Sory, ale tak jest, kiedy ktoś nie potrafi wyciągać wniosków.

  • Nie widziałem na żywo wystąpień Kamila, ale śmiesznie się ogląda jak dwa razy mówi prawie to samo 🙂

    Fajny gość, ale jak dla mnie raczej komik niż biznesmen 🙂

    A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie mu płacą za to, że robi sobie z nich jaja 😀

  • Próbuję zrozumiec, ale jakoś mi nie wychodzi. Oczywiscie to fenomen w naszym radonym kraju, podobnie jak Pan Majewski i chyba bazuje na tym samym.

    Co do opowiesci, lekko żenujace – idac bowiem ich torem mam jakies 7 tytulow „prezesowskich” (co z tego, ze czesc naciaganych) i własnie postanowilem ze bede z tego dumny, a może jakas konferencje ukrece przy okazji, o!

    Poważnie, to jakaś większa żenada jest…

  • jack_k

    Osobiście nie byłem na żadnej z imprez. Nie będę się wypowiadał 🙂 Jednak w tym wszystkim – brakuje mi jednej kwestii – kogoś ? (lub zespołu ludzi), którzy obiektywnie weryfikują pracę Kamila. Potrafią rzetelnie ocenić poziom merytoryczny czy prezentowane treści. Książek pn. „jak zostać milionerem” są całe stosy. Również nietrudno zaprosić do tego rodzaju projektów, osoby chętne pochwalić się własnymi sukcesami. Łatwiej wygłosić prelekcję „jak zarobiłem milion” niż „dlaczego konkurencja w tym czasie zarobiła ich dziesięć” :)) Zarabianie pieniędzy na tego typu przedsięwzięciach nie jest oczywiście naganne, pod warunkiem, że jest w tym jakaś logika, myśl przewodnia, dyskusja, wymiana informacji. Resume: bardzo łatwo na takich projektach robić młodym ludziom pianę z mózgu.

  • Witam,
    Przeczytałem wpis Maćka i wszystkie komentarze bardzo uważnie. Miałem napisać wylewny komentarz, ale umiejętnie mnie do tego zniechęciliście. Mam przed oczami wywody niejakiej „szru”, czy jak jej tam, „dyskusji” na GL czy innych gremiach. Nie róbcie z zajebistego bloga Maćka śmietnika sfrustrowanych opinii. Po co.

    Nie będę pisał wiele o Kamilu. Zresztą niech to, że zaczynamy od listopada wspólny projekt szkoleniowy świadczy o tym, co o nim myślę. Napiszę tylko jedno.

    Mam taki zwyczaj, że oceniam ludzi całościowo. Liczy się cały człowiek, to kim jest, jego dorobek, osiągnięcia, wkład dla społeczeństwa. Kategoryczne ocenianie kogoś w sposób wybiórczy jest niecelowe – tak uważam. Dlatego dla mnie nie jest ważne, czy Karol Wojtyła ma syna, czy Adam Małysz zdradza żonę, czy Arnold „Terminator” brał koks itd. Liczy się całość. Ci ludzie tyle zrobili dla innych, że ja się im kłaniam nisko. Kamilowi również. Nie znam drugiej osoby w Polsce w jego wieku, co by tyle zrobiła w najważniejszej kwestii. Tak, najważniejszej – bo edukacja tego typu jest na wagę złota.

    Można mieć uwagi do MJM. Sam mam takowe. Ale pisanie o żenującym poziomie, nie przyłączaniu się z powodu innych prelegentów itp. itd. uważam za… stratę czasu.
    Aaaa, zresztą. Mam pilną robotę nad szkoleniami wideo, a siedzę i tracę czas.

    Pozdrawiam Cię Maćku – dzięki za kolejny wpis,
    Paweł Krzyworączka
    http://Darmowy-Kurs-Biznesplanowania.pl – napisz samemu biznesplan dla e-biznesu

  • Pingback: Prezentacja z konferencji Myśleć Jak Milionerzy – Kraków 2009 : Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: Myśleć jak milionerzy – relacja na żywo : Blog.Mediafun.pl()