9

Kierunek: szkoła

Okres od maja do października to zawsze czas, kiedy szkoły wyższe mocno się promują (chociaż tak na dobrą sprawę reklamy widzę cały rok). Zazwyczaj jest tego sporo, chociaż w Warszawie jakoś w tym roku mocno nie wysypało. Może i dobrze, niektóre z reklam szkół wyższych kojarzą się albo ze składami budowlanymi (jakiś taki gruby font był używany) albo przedstawiają roześmianych studentów (zdjęcia pewnie robione przed sesją :-)).

Najmniej szczęścia do mojego bloga ma Wyższa Szkoła Promocji, która chyba najczęściej u mnie gościła z reklamami – głownie w tym negatywnym kontekście – ich marność również podkreślaliście w komentarzach. Tym razem na jednej z warszawskich stacji metra „ustrzeliłem” komiks. Ma to z jednej strony jakiś sens… przecież badania wskazują, że młodzież raczej skanuje treści które widzi, niż je czyta (stąd sukces i sposób projektowania takich magazynów jak JOY). WSP poszła więc w niewielką ilość tekstu i trochę więcej obrazka… no a historyjkę oceńcie sami 🙂

club

A tutaj poprzednie wpisy dotyczące reklam WSP:
Badania w reklamie to duże ryzyko
Zmiany na lepsze
Wyższa Szkoła Promocji, czyli szewc bez butów

Za to trochę inną taktykę przyjęła Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości w Poznaniu. Przygotowała billboardy przypominające oznakowanie drogowe – na moją głowę, mocno może dezorientować klientów. Nie wiem na ile mocne są ograniczenia, ale pamiętam, że na billboardach instalowanych w pobliżu ulic nie można umieszczać elementów przypominających znaki drogowe (albo prawie nie można :-)). Była chyba o tym kiedyś większa dyskusja przy okazji kampanii „zwolnij do 50 km/h” gdzie był umieszczony znak ograniczający prędkość. W podobnych kampaniach (chyba dot. przejazdów kolejowych) widziałem również znaki „stop”.

club

club

Podejrzewam, że również z tego powodu ma trochę kłopotów Stroer i jego rolowane na trzy zmiany tablice. Badania wykazują, że ruchomy element jest bardziej widoczny – to fakt. Ale ostatnio miejscy urzędnicy mają argument, że szczególnie widoczne (lub kuszące nagością) billboardy są również przyczyną wypadków, więc mamy trochę konflikt interesów. Nie wiem czy to jest główny powód, ale część scrolli ląduje kilkanaście metrów od jedni, czasem prawie w krzakach (pomijam też inne uwagi dotyczące ich skuteczności związanej właśnie z tym, że się rollują – ktoś przejeżdżający samochodem obok scrolla może ani razu nie trafić na reklamę klienta, bo właśnie będzie prezentowana inna – i klient już zadowolony jest mniej).

Fakt, że ZDM zgodziło się na zainstalowanie takich tablic mocno mnie zdziwił, zapytałem o tę sprawę Rafała Zielewicza (kierownika biura marketingu WSZiB), który również przysłał mi powyższe zdjęcia.

Czy były jakieś problemy z ZDM-em przy instalacji reklam?

Rzeczywiście były, nazwijmy to „dyskusje” z ZDMem: najpierw zgłoszą się do operatora, potem operator do nas itd. Fakt, delikatnie rzecz ujmując nawiązujemy do znaku ;), ale pokazujemy idealny kierunek do „centrum”, „Rataj” i „Grunwaldu” – tak to zostało zaprojektowane, kreacja nawiązuje ściśle do miejsca, w którym się znajduje! Co do drugiego kierunku to wychodzimy z założenia, że trudno znaleźć miasta „Politologia”, „Administracja” i „Zarządzanie” więc jak ktoś pobłądzi to…przepraszam!

Pozostają jedynie nr przy kierunkach, wyglądające jak nr dróg 😉 W większości przypadków nawet się zgadzają :)!!! (5, i 11), ale napisaliśmy… maczkiem, że to ilości specjalności na kierunkach.

O drogowskazach w naszych miastach i na naszych drogach z chęcią bym wywołał dyskusję, ponieważ oznakowanie jest SKANDALICZNE. Jeżdżąc po Polsce bez mapy, czy GPSa trzeba mieć żelazne nerwy. Przypuśćmy, że jesteśmy obcokrajowcem i nie możemy nikogo zapytać o drogę. Tak na marginesie, czy ktoś próbował wyjechać z Katowic po znakach do Poznania. Nie ma takiej możliwości!

Teraz tak na serio, w ilu tysiącach reklam na świecie wykorzystano znak STOP a jakoś nikt nie traktuje tego dosłownie. Patrząc na nasz layout widać, że to reklama – wielkie logo i adres. Nie chcemy wprowadzać nikogo w błąd, nawet pomagamy. Przynajmniej przy Międzynarodowych Targach w Poznaniu jest informacja gdzie się kierować do centrum.

Raczej znając Poznań wyrywkowo, po zdjęciach rozpoznaję chyba okolice wiaduktu – obok dworca głównego i okolic Starego Browaru… ale pewnie się mylę. Ci z Was, którzy po Poznaniu jeżdżą nabrali się na ten billboard?

  • Zero złośliwego komentarza o reklamie WSP? Jestem rozczarowany… 😉
    Dla mnie porażka na całej linii. Moim zdaniem szkoła reklamy powinna reklamować się przez pokazanie jakie to zabawne jest robić reklamy – ten komiks jest tragiczny.

    Za to reklamy poznańskie – baaardzo mi się podobają.

  • mnie rozłożyło: „pracuje w agencji reklamowej” 🙂
    modnie jest teraz pracować w agencji? o co chodzi?

  • korek

    Ten komiks jest groteskowy: „Pracuję w agencji…” (burdel?:P) „..reklamowej” ahhh ale fucha:) pozazdrościć:)

  • Moim zdaniem z reklamy poznańskiej uczelni mogą brać przykład niejedni „kreatywni”. Proste, jasne, a co najważniejsze ZAUWAŻALNE ! 🙂 Trochę zadziwiające jak ma się pomysłowość i kreacja szkoły „Zarządzania i Bankowości” do szkoły „Promocji”…

  • Paul, korek: są magiczne słowa, które dla niewtajemniczonych zawsze kojarzą się z jakimś innym, lepszym światem czy showbiznesem, działają – redakcja, dziennikarz, redaktor, „pracuje w telewizji”, „robiłem kampanie plusa” – więc pewnie tutaj nieudolnie ten mechanizm + słabe poczucie humoru postanowiono wykorzystać

    Karol: może odpowiedź na pytanie „skąd pomysł” da początek maila, jaki dostałem od Rafała Zielewicza (mam nadzieję, że autor nie obrazi się, że cytuję ten fragment):

    „Dawno temu pisałem pracę dyplomowa dotycząca outdooru a potem pracowałem w Europlakacie i w Stroerze. Stąd moje szczególne zamiłowanie do outdoru. […] Dziś pracuje po „drugiej stronie” (jako osoba kierująca działem marketingu)”

  • Dzięki za info, to wiele wyjaśnia. Chodzi o zrozumienie medium, czasami patrząc na koszmarne plakaty, koszmarnie drogich kampanii wielkich firm, można się zastanowić kto ten koszmar zaprojektował i najgorsze zaakceptował.
    Co do komiksu „WSP” to pozostaje mi się zgodzić z poprzednimi wypowiedziami. Nieporozumienie.

  • przemek

    „Jesli chcesz popelniac takie reklamy jak ten nieszczesny storyboard – zapraszamy do studiowania w naszej uczelni”. Krotko zwiezle na temat. Dla mnie to bardzo rzetelna reklama – niczego nie udaje, niczego nie wyolbrzymia. Brawo za szczerosc.
    Jesli zas idzie o zielony outdoor – to skandal, bo narusza ona kodeks reklamy, ktory wyraznie okresla czego nie mozna pokazywac w poblizu drog publicznych. Jesli autorzy chcieli byc tak oczywisci i fair wobec tych uregulowan prawnych – mogli zmienic zielone tlo na pomaranczowe.

  • Czy ktos tych biednych ludzi z tych szkol uswiadamia, ze chujoze robia i chujoze im do glow wbijaja? 😀 Uzywjac modnego branzowego slowa – zal 😀

  • Troche offtopic, ale w ramach akcji ANTYBILBOARDOWEJ ze Szczecina pojawil sie artykuł dotyczący tzw. TODS czyli wbudowania komercyjnych komunikatow w znaki informacyjne.
    Ciekaw jestem czy w koncu ktos wpadnie na to w Polsce…
    Link do art. http://www.lepszyszczecin.pl/content/view/25/30/