12

Kiedy wydawało się, że rozumiesz pojęcie „sklep wielobranżowy”…

Pewnie nie raz spotkaliście się z pojęciem „sklep wielobranżowy” – to taki sklep, w którym można kupić towary z wieli kategorii. Przyznam, że dawno nie widziałem takiego szyldu (funkcjonują w ogóle jeszcze takie sklepy?) jednak reklama sklepu na który natknałem się spacerując po Łomży spowodował, że musiałem przewartościować swoje rozumienie pojęcia „wielobranżowy”.

Zwracam też uwagę, na wyjątkową urodę tej reklamy – to kategoria, którą nazywam „drukujemy – projekt gratis”.

sklep wielobranzowy

Co my tu mamy? Mamy „niemiecką chemię” – określenie, które wciąż jest synonimem jakości i sygnalizuje wprost „lepsze niż polskie”, mamy obuwie ortopedyczne, towary zajęte przez urzędy celne i pochodzące z windykacji, gadżety, upominki, sprzęt agd i coś co mnie zastanawia: „biżuteria pozłacana z gwarancją na ścieki, gnojówkę, gnojowice i deszczówkę” – hmm 🙂

Coś musi być z tą biżuterią w Łomży, ponieważ sklep oddalony o kilkadziesiąt metrów dalej sugeruje, że jeśli chcesz kupić coś ładnego to raczej nie myśl o biżuterii…

rzeczy ladne i bizuteria

Postaram się to kiedyś zrozumieć…

  • Nie ogarniam tej kuwety…

  • ” ścieśniaj, ścieśniaj”

  • masakra…

  • Łomża, moje miasto <3

  • Maciek, jedna uwaga: w przypadku niemieckiej chemii nie chodzi o jakąś magiczną właściwość przymiotnika „niemiecki”. Chodzi o to, że proszek danej marki kupiony za Odrą lepiej pierze niż jego odpowiednik na polski rynek. Podobnie z kawą, fajkami, fantą itp. – za granicą są lepsze niż u nas (np. włoska fanta ma 12 proc. soku, węgierska – 8, a polska… 3).

  • Marek Wajda wiem, wiem, czasem sam kupuję, marka „niemiecka chemia” daję radę i nie jest to wcale pusty slogan

  • Niestety…

  • 😀 😀 😀

  • Anatta

    Ee, tam… Za komuny pełno było takich sklepów, tylko asortyment siłą rzeczy był uboższy, a ze względu na ograniczenia druku i designu plakaty i afisze też jakby mniej okazałe były:)

  • Robert Narol

    Nie ma co, prawdziwa reklamowa „perełka”, a asortyment chyba jeszcze bardziej zróżnicowany niż w poczciwych sklepach po 4 złote…

  • Kiedyś fascynował mnie szyld w Łodzi (okolice Manufaktury) który dumnie prezentował „Wędkarstwo – Kołdry”. widzę jednak, że to był niższy stopień wtajemniczenia niż to, co napotkałeś w Łomży 😉
    Z drugiej strony – kto zabroni prywaciarzowi handlować czym się da?