19

Kampania wirusowa z respiratorem

W tym roku mamy chyba wysyp dziwnych wirali, które tak naprawdę bez wspomagania prasowego kiepsko przędą. Do akcji wirusowych, co do których mam mieszane uczucia, dołączyła firma Kronopol do spółki z Grzegorzem Halamą i agencją GetWell. Tercet promuje stronę abcpodlogi.pl. Specjalnie odczekałem kilka dni, aby nie wyjść na marudę i krytykanta… ale cóż, liczby są bezwzględne.

Tydzień temu ruszyła kampania firmy Kronopol, jak informowały media, była to m.in. kampania wirusowa. W tym miejscu chciałbym delikatnie zaapelować do marketingowców i działów PR, o wstrzemięźliwość jeśli chodzi o rzucanie w informacjach prasowych hasłem „wirusowa”.

Dla mnie film wirusowy to taki film, który internauci sobie chętnie przesyłają, jest zabawny, ma pazura no i przede wszystkim jest ktoś kto go ogląda… a w tym przypadku? Mimo informacji prasowych i zapowiedzi (m.in. na MediarunieWirtualnych Mediach) teaser obejrzało ledwie 300 osób. Pozwólcie więc, abyśmy to my, internauci, ocenili przez kliknięcie i przesyłanie, czy film rzeczywiście jest wirusowy, czy też potrzebuje respiratora aby ktokolwiek o nim usłyszał. Nie nazywajcie proszę każdego filmu, który nie trafia do reklamowego bloku w telewizji, filmem wirusowym.

Filmik (teaser) próbowano również wykopać (przynajmniej z otwartą przyłbicą, to rzadkie, brawo), bo założono konto o nazwie kronopol, nie ma więc wątpliwości kto dodaje. Z drugiej strony właśnie w ten sposób dodawane treści (nowy użytkownik, pierwszy film, nazwa firmy w nicku) są raczej niechętnie wykopywane – kto będzie za darmo robił firmie marketing….

Pomijając atrakcyjność teasera, wynik byłby o wiele lepszy gdyby ten film dodał długotrwały bywalec Wykopu. A w przypadku Wykopu jest o co walczyć, nawet jeśli film nie dotrze na sam szczyt wykopywanych treści, to obecność na stronie głównej oznacza od kilku do kilkunastu tysięcy odwiedzin (+ dalsze rozprzestrzenianie, bo wykop jest ciągle monitorowany przez inne serwisy ze śmiesznymi filmami i te treści potem krążą między serwisami).

Sam Halama dał radę i film trzyma poziom jego poprzednich produkcji video, które przecież doskonale krążyły po sieci, jeszcze przed YouTubowym boomem. Ale ja mogę mieć skrzywiony odbiór, bo Grzegorz Halama to mój ziomal i jako Koszalinianin miałem okazję śledzić początki jego kabaretowych występów (Dziwny ten flak…).

Jednak o atrakcyjności głównego filmu z Halamą (pierwszego z serii) można się przekonać dopiero wchodząc na stronę abcpodlogi.pl. Tam można obejrzeć właściwy film, który… zachęca do odwiedzenia strony abcpodlogi.pl :-). To nie koniec zagadek… po zakończeniu filmu pojawiają się przyciski „pobierz” i „poleć znajomemu”… niestety, nie działają (pod FF i IE) – to błąd czy akcja „tylko nasza strona jest słuszna i jej nabijamy UU”?

Niby więc wszystko w porządku… a jednak kilka dosyć istotnych szczegółów jest zawalonych. Nie wiem jak silne wsparcie ma kampania w prasie, po komentarzach na stronie abcpodlogi.pl widać, że jednak ktoś ten film ogląda. Szkoda jednak że te drobne, techniczne niedociągnięcia uniemożliwiają porządne rozprzestrzenianie. Najpopularniejsze skecze z udziałem Grzegorza Halamy mają na YouTube ponad 400 tys. obejrzeń. Na razie dla kampanii Kronopolu jest to pułap nieosiągalny.

  • Przede wszystkim film jest… mierny – i tu leży pies pogrzebany.

  • IMHO ten właściwy, na stronie, jest już taki „Halamowy”

  • pieprz

    Macieju dlaczego zacząłeś udostępniać tylko początek wpisu w czytniku RSS ?

  • „Nie nazywajcie proszę każdego filmu, który nie trafia do reklamowego bloku w telewizji, filmem wirusowym.”
    Maćku – a jak inaczej go nazwać? Działaniami w Internecie? Nie za bardzo – bo tych działań jest cała masa (m.in. też seeding czy amplifying) i każde z nich znaczy coś zupełnie innego.

    Pozwolę więc sobie nie zgodzić się z Tobą w kwestiach definicyjnych :). Wg mnie film wirusowy to taki, który ZAKŁADA to, aby użytkownicy przesyłali go dalej. To, czy będą to robić, to już zupełnie inna kwestia. Jeśli będą – to wtedy jest to „successful viral” (a nie viral jako taki). Jeśli nie – po prostu zwykła/ nieudana kampania marketingu wirusowego. Dla przykładu – czy kampaniami reklamowymi nazywamy tylko te, które zdobywają Effie? Nie. Czy podawany ostatnio przez Ciebie przykład outdooru „jedz synku, jedz” – nie jest outdoorem tylko dlatego, że jest kiepski? Nie.

    Tak samo więc definicja wirusa nie powinna opierać się na jego skuteczności (która nota bene w tym przypadku nie zależy do marketera, ale od użytkownika właśnie – dlatego tak trudno się wstrzelić). Pzdr, N.

  • @Pieprz: uaktualniłem wordpressa do najnowszej wersji oraz zrobiłem przemeblowanie we wtyczkach, więc możliwe są pewne zmiany w fumnkcjonowaniu, dzięki za sygnał – postaram się naprawić.

    @Natalia: to nie było jakieś wołanie o radykwalną rewolucje w nazewnictwie, po prostu jestem już zmęczony, jak widzę kolejnego „kiepściucha” z doklejoną etykietą „film wirusowy”, o którym nikt by się nie dowiedział gdyby nie news w mediach. Więc potraktuj mój apel jako narzekactwo o więcej pokory. Wolałbym dostawać te „wirusy” od znajomych niż dowiadywać się od nich z mediów i być jednym z kilkudziesięciu oglądających…

  • Maciek – bardzo słuszna uwaga o nadużywaniu słowa „wirusowy” dla materiałów, które nijak nie spełniają jakichkolwiek „kryteriów kwalifikacyjnych”. To szastanie nowym buzzwordem sprawiło, że polskim marketerom ‚viral’ jednoznacznie kojarzy się z każdym kiepskiej jakości (i jeszcze gorszej skuteczności) filmem reklamowym umieszczonym w internecie. To słowo nabrało przez to wręcz pejoratywnego charakteru. A przecież wirusowe są też gry, zaskakujące serwisy, jpgi krążące w mailach, itp. itd.

    Natalia: porównania do pojęć takich jak ‚reklama’ czy ‚outdoor’ są zupełnie nietrafione. Gdybyśmy zastanawiali się czy billboard wiszący wewnątrz jakiegoś budynku to nadal ‚outdoor’ to może byłoby to bliższe rozważaniom o wirusowości lub nie-wirusowości filmików.

    The term viral video refers to video clip content which gains widespread popularity through the process of Internet sharing, typically through email or IM messages, blogs and other media sharing websites.

    Coś jest wirusowe jeżeli się wirusowo rozeszło. Gdybyśmy nazywali „wirusowymi” wszystkie komunikaty (reklamowe lub niereklamowe), w przypadku których nadawca liczy na ten specyficzny efekt i go z góry zakłada to trudniej by nam było określić co nie jest wirusowe niż to co jest.

  • orb

    Maciek: zgadzam sie calkowicie, choc tez mam na koncie jedna produkcje, ktora definitywnie viralem sie nie stala 😉 i jesli spojrzysz na korespondencje odemnie to zczaisz o czym mowie 😀

    Natalia: nie masz racji imho – zgodnie ze stara sentencja „verba docent, exempla trahunt” posluze sie przykladem:

    Dawno temu, agencja Just przygotowala dla Zywca kampanie „Prawie jak..”. Kampania byla bardzo udana, claim wszedl do jezyka potocznego i do dzis jest uzywany w wielu sytuacjach, a nasz rodzimy Inet zapelnil sie viralami wygenerowanymi przez samych uzytkownikow. Nie byla to akcja planowana jako viral, wrecz mozna mowic o gigantycznym bledzie zarowno klienta, jak i wszystkich agencji pracujacych dla niego*, bo nie wspomagano tych oddolnych dzialan w zaden sposob. Mimo wszystko, „prawie jak..” stalo sie „very wide speaded” viralem.

    Zdecydowanie blizsze jest dla mnie rozumienie wirusa, takie jak zacytowal Bartek.


    * pracowalem wtedy dla tej marki i nie udalo sie przekonac klienta do wspomagania, tudziez stworzenia narzedzia dla userow do generowania wlasnych „prawie jakow” 🙁

  • orb

    a jesli chodzi o sam filmik z Halama, to pelna wersja moze uchodzic za smieszna, chociaz dla mnie, jako fana Japonii jest troche irytujaca 😉

    natomiast rozpowszechnienie – tragiczne. Kolejny z filmikow, ktorym odwiedziny podbijamy glownie my – „marketingowcy”. 🙁

    takie dzialania, jako zywo kojarza mi sie z marketingiem szeptanym w polskim wydaniu – czytaj tragiczna farsa, dramat i psucie wiarygodnosci for internetowych oraz, w dluzszej perspektywie – szkodzenie marce klienta.

  • @orb: jasne pamiętam virala,

    a co do Żywca, jesteś pewien, że pierwsze filmy „prawie jak” nie były robione przez agencje? Byłem przekonany że jednak były, potem chwycili to internauci…

  • orb

    Macku, niestety gwarantuje 🙂

    bylem wtedy accountem Zywca w Maxie Weberze i podczas gdy Internauci szaleli z „prawiejakami”, my wysylalismy wiadomosci w kosmos… 😉

    to byl ten kretynski czas, kiedy Inet nie byl postrzegany przez klientow, jako rownoprawne medium w marketing mixie 🙁

    z jednej strony – fajnie, ze userzy sami zlapali takiego bakcyla, bo nie znam innego przykladu tak oddolnego WoM, ale z drugiej – sam rozumiesz… 😉

    mial byc fajny mikrosajt, z generatorem filmikow, z gotowa muza ze spotu i „zywcowa” czcionka – niestety nie doszlo to do skutku 🙁

  • @Bartek, orb
    Chłopaki, ja jednak zostaję przy swojej definicji :). Chociażby dla tzw. jasności komunikacji. Wyobraźmy sobie taką sytuację. Ja jestem marketerem, przychodzę do Ciebie orb i Bartek jako do agencji. Proszę o przygotowanie kampanii dla produktu x (bardzo fajny, nowoczesny, TG: młodzi ludzie, korzystający z Internetu). Proponujecie mi jako agencja interaktywna przygotowanie specjalnego filmu (gry – whatever), który będzie emitowany wyłącznie w Internecie i który będzie wykorzystywał efekt sieci społecznych, to znaczy taki, który w możliwie najkrótszym czasie zostanie rozesłany do możliwie największej liczby użytkowników. Przychodzicie na prezentację i przedstawiacie mi koncepcję w taki opisowy sposób? Być może. Ale podejrzewam, że raczej powiecie: „Natalia, dla Twojego produktu proponujemy działania z zakresu marketingu wirusowego”. I zarówno ja-klient, jak i Wy-agencja wiemy, o czym do siebie mówimy. Obie strony wiedzą bowiem, czym jest film wirusowy, gra wirusowa, etc. Dyskutujemy tylko (aż?) o tym, co zrobić i jak zrobić, żeby ten wirus był skuteczny. Skuteczny, czyli żeby spełnił postawione przed nim założenia („max ludzi min czasu”). Pzdr, N. PS Bartek – outdoor wewnątrz budynku to indoor :).

  • orb

    @Natalia:
    celny strzal 🙂 aczkolwiek nie dam sie tak latwo zbic z „pantykalu” ;P

    Owszem, prawdopodobnie klient uslyszalby odemnie propozycje zastosowania dzialan wirusowych. To fakt.

    Natomiast jest jedno WIEEELKIE ALE 🙂
    Marketing wirusowy stal sie u nas cholernie modnym slowem – kluczem. Podobnie jak jakis czas temu PR. Wszyscy chcieli „miec pijar”, „robic pijar”, „umiec pijar”, etc. Nikt nie wiedzial za bardzo z czym to sie je, ale kaske na szkoleniach mozna bylo trzaskac, az milo 😉

    W tej chwili wszyscy chca „robic virale”, „przygotowywac wirusy”, nie wspominajac juz o zapytaniach w stylu: „chcialbym marketing szeptany – 200 postow na forum x”.

    Jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego podejscia, ktorego efekty mozemy ogladac co chwile (vide Debica, czy Maxigra). Dlatego calkowicie zgadzam sie z Mackiem, ktory manifestuje zmeczenie tym shitem, i z Bartkiem, ktory postuluje trzymania sie sedna sprawy, czyli rozprzestrzeniania sie materialu.

    Z reszta to jest moim zdaniem sprawa na wieksza dyskusje, bo poslugujac sie Twoim porownaniem z rozmowa u klienta, powinno sie powiedziec: „proponuje dzialania z zakresu WoM, w tym viral marketing” 😉

    pozdrorb

  • Jak tak Was (nie Maćka, bo film widziałem przed Maćka wpisem i przed tymże wyrobiłem sobie o nim zdanie) to utwierdzam się w tym co wymyśliłem sobie od razu. I tak:
    – dlaczego w informacji prasowej firma pisze, że „wykorzystała marketing wirusowy”? Marketing wirusowy robi się sam (poza stworzeniem oczywiście) – fajne/śmieszne/cokolwiek rzeczy ludzie sami sobie rozsyłają, nie trzeba o nich pisać w informacjach prasowych
    – „wirusowy” znaczy (dla mnie) właśnie takie rozsyłanie – nie ma rozsyłania = nie ma marektingu wirusowego (jest jego ewentualna nijaka próba)
    – i już odnośnie omawianego filmu: Halamę znam od lat kilku, może kilkunastu – to co jest w tym filmie jest nieśmieszne, słabe i na siłę; to jest ta sama liga co Maxigra czy Dębica. No nie udało się działowi marketingu tudzież agencji. Ale sądzę, że działowi marketingu („musimy mieć odwołanie do naszej strony” itp kwiatki pewnie w briefingu były…)

  • witek

    ciekawe jaki jest ctr? W googlach widzę juz pozycjonowanie slow kluczowych, nie mogli tak szybko zrobic seo bo by ich zbanowali, nie widze kupowanych linkow czyli viral dziala? sem maja slaby, nawet nie na longtajl

  • fire_on

    mogli troche klonowac zobacz hedy porad

  • witek

    jest ale malo, maja spory ruch

  • fire_on

    w ganal przy tych tagach maja ze 4000u/d, Halama w mbank mial po miesiacu z 500?

  • witek

    wkurza mnie ta gadka o reklamie wirusowej jak zablokowali googla w 2 tygodnie

  • Dobre, dobre, dobre rekomenduję każdemu! Czytaj dalej na…
    mezoterapia gliwice opinie