16

Jedziemy po przejazdach

Znowu dzisiaj mam wyrzuty, że muszę się przypieprzyć. Nie tyle z faktu samego przypieprzania, tylko znowu będę jechał po kampanii społecznej. Sezon letni w pełni, więc tradycyjnie trochę ich się wysypało. Najstarszym weteranem jest chyba coroczna kampania „Płytka wyobraźnia to kalectwo” (dla mnie świetna, i film i plakaty), widziałem jeden samotny plakat gdzieś na spacerze w Warszawie. Nie wiem czy będzie pobity zeszłoroczny rekord w ilości kampanii związanych z bezpieczeństwem na drogach… w każdym razie w tym roku mamy nową twarz akcji „Bezpieczny przejazd. Zatrzymaj się i żyj” z Tomaszem Stockingerem.

club

Na marginesie dodam, że organizatorzy kampanii mają potem niezłą zagwózdkę – kilka kampanii jednocześnie i jak tu zmierzyć, która była bardziej efektywna. Chociaż nie wiem czy statystyki wypadkowe spadają czy nie… długie weekendy były chyba dosyć wysoko w rankingu wypadków, zobaczymy jak będzie po wakacjach.

Ale wróćmy do doktora Lubicza… nie wiem dlaczego został wybrany do tej kampanii, ani nie jest specjalnym autorytetem jeśli chodzi o motoryzację, demonem prędkości też nie (biorąc pod uwagę tempo serialu)… hmm, z „Tańca z Gwiazadmi” wyleciał za to w ekspresowym tempie. No ale ok, zły ze mnie człowiek, że tak się czepiam, a przecież chwała mu za to, że zgodził się wziąć udział w tak szczytnym celu.

Biedaczek, przypomniała mi się opowieść jednego mojego kolegi dziennikarza, który przeprowadzał wywiad kilka lat temu ze Stockingerem. Trochę się przed nim otworzył i zaczął ostro jechać na producentów serialu, że skąpi, że w ogóle…i był strasznie wkurzony na marynarkę – mówił, mniej więcej „co za wstyd, to moja prywatna marynarka, produkcja skąpi na ciuchy, ja gram dobrze zarabiającego lekarza, a od kilku lat pojawiam się w serialu w tej samej marynarce!” Wywiad chyba się nie ukazał, ale dr Lubicz, jak widać na załączonym obrazku pojawił się w słynnej marynarce również na billboardzie…

No właśnie… billboard… kurczę, bardzo częstym błędem jest takie przygotowanie reklamy na billboard, że tak naprawdę jest to tylko powiększenie i dopasowanie do wymiarów tablicy, wcześniejszej ulotki czy plakatu. I kto do cholery ma coś odczytać z tak zaprojektowanej tablicy? Chyba tylko pieszy na przystanku bo jadący kierowca na pewno nie… a reklama skierowana jest… no właśnie…

Już nie będę złośliwy i nie powiem, że Stockingera tak kolorystycznie podrasowali (miało być pewnie dramatycznie), że trochę przypomina trupa… i mówi „Zatrzymaj się i żyj”… ehhh, nie będę dalej złośliwy i nie wspomnę, że przewrócony krzyż na torach wygląda na mocno nie z tej bajki, a na pewno nie z tego obrazka.

Naciśnij PLAY

Już nie będę dalej złośliwy, pokaże tylko jeden mały eksperyment. Oto (bardzo mniej więcej) przykład, jak ten billboard mógłby być postrzegany przez jadącego kierowcę. Ja to robiłem ręcznie, więc przepraszam wszystkich fachowców, że mogą być odchyłki od rzeczywistych warunków – nie ma jeszcze uwzględnionego faktu, że kierowca skupiony jest na drodze, widzi inne znaki, samochody itp – chciałem tylko zademonstrować na tym przykładzie postrzeganie tego plakatu. Oczywiście żaden projektant nie wymaga, żeby kierowca przeczytał całą treść komunikatu i zapamiętał jeszcze adres strony www. Niestety w tym przypadku widać tylko jakąś kolorową plamę bez żadnego elementu, na którym można zaczepić oko, wszystko rozmazane i naciapkane. A mógłby to być np. duży i wyraźny krzyż św. Krzysztofa Andrzeja czy znak STOP (o umieszczaniu znaków na billboardach trochę pisałem tutaj) z prostym hasłem pisanym czytelnym krojem pisma. A tutaj mamy w dodatku wszystko machnięte „pisanką” która nawet w statycznej ulotkowej wersji stwarza trochę trudności w odczytaniu.

Może film będzie miał trochę większą siłę rażenia, chociaż Stockinger jest w nim lepszy niż na plakacie, to jako całość, nie podoba mi się. Sama strona pod względem treści już też lepiej się prezentuje – informacje dotyczące bezpieczeństwa, mapa wypadków, informacje o organizowanych na przejazdach kolejowych akcjach informacyjnych.

A tak wyglądały billboardy w zeszłym roku (sygnował Krzysztof Hołowczyc):

  • o dzięki Franko za ten link, wiedziałem że jest elementem kampanii ale jakoś nie mogłem znaleźć, gra jest ok… przypomina mi „więźnia” dla amnesty

  • Krzysztof

    Uwaga techniczna – przy przejazdach kolejowych ustawia się krzyże św. Andrzeja, nie św. Krzysztofa 🙂

    Pozdrawiam!

  • Proszę. Grałem jakiś czas temu, więc nie wiem jak jest teraz (a nie chce mi się tego znowu ładować)… ale sterowanie autkiem szczerze zniechęcało do pokonania tego (trochę zbyt długiego) dystansu. Niemniej fajna rzecz – lepsza taka niż żadna.

  • dzięki Krzysztof, poprawione

  • Trochę na temat kampanii – w filmie Pan doktor występuje już w płaszczu, marynarka najwyraźniej została w szafie :). O zaprojektowaniu billboardu właściwie nie może być mowy, nie spełnia on właściwie żadnych kryteriów (fajna animacja pokazująca jego nieskuteczność podczas prowadzenia auta). Jest to po prostu kolejny przykład nieudanej kampanii społecznej. Szkoda. Film nieznacznie lepszy, gra już całkiem ok. Zastanawia mnie tylko to, dlaczego ktoś decyduje się na pokazanie takiej realizacji (billboard) w dobie internetu i powszechnego dostępu do choćby ogólnej wiedzy o projektowaniu… Pozdrowienia

  • W ramach tej kampanii, cala hala kasowa na dworcu w Poznaniu byla wywieszona zdjeciami zmasakrowanych przez pociag samochodow i motorow. Zdjecia byly na oko w formacie 3×1,5 metra (albo i wieksze).

    Ogole wrazenie bylo pokroju puszczania pasazerom samolotu w czasie lotu filmu „100 najwiekszych katastrof lotniczych XX w.”

    pomijam fakt, ze wieszanie na dworcu reklamy przeznaczonej dla kierowcow samochodow sie mija nieco z celem.

  • Ale to jest pewien standard, że kolej zwykła umieszczać reklamy swoich usług najchętniej tam, gdzie jest stale obecna, czyli właśnie na dworcach. To zresztą dominujący trend w PKP, że reklama jest mało potrzebna, bo ludzie i tak wiedzą, gdzie jest dworzec… Co do kampanii: słaba. Stockinger nie pasuje w tej układance, a wrażenie miszmaszu jest przytłaczające. Sensu tej kampanii nadałby może udział Otylii J., dziewczyny po samochodowych przejściach, ona dołożyłaby trochę osobistej historii do tej opowieści – ale z tego co wiem, we władzach PKP PLK ta koncepcja nie przeszła. Wybrano Klan, a przecież mogli wybrać Dodę, więc wybrano dobrze…

  • Stiw

    oj kampania z Otylią to byłby hard core!

  • Odnośnie gry to spotkałem się już z nią gdzie indziej i wg mnie trafia do wyobraźni.

    Jeśli chodzi o plakaty to z punktu widzenia pieszego (w końcu kierowcy też chodzą) uważam, że oba są trafione. Z punktu widzenia kierowcy zgadzam się w pełni, że nowy plakat powyżej pewnej prędkości na niewiele się zda.

    Natomiast dla kierowców ten z zeszłego roku był według mnie bardzo ok. Proste, czytelne hasło, które promuje osoba raczej dobrze się kojarząca z samochodami.

  • Plakaty PKP na kolei to jak reklamowanie mleka hodowcy krow, ale reklamy dla kierowcow na dworcach to tez przegiecie, tylko w druga strone. I tak zle i tak niedobrze. Domorosli TFUrcy w pl jeszcze sporo musza sie nauczyc „w dobie internetu i powszechnego dostępu do choćby ogólnej wiedzy o projektowaniu” 😉 (bardzo trafne zdanie TheKoncentrat)!

    I dalej, skoro przyznajecie racje ww. wnioskom (a przyznajecie), Otylia ma sie nijak do przejazdow kolejowych, przeciez nie kolej byla przyczyna jej tragedii.
    Tak na marginesie, skoro juz dyskutujemy ogolnie o miejscu sensownosci i trafnosci w reklamie.

  • Poczulem sie wywolany do tablicy Wasza dyskusja z patronem akcji na Gazie do Dechy, wiec daje u siebie przyklad, jak taka kampania mogla wygladac:

    http://www.creamteam.imfrom.eu/blog/index.php/2007/07/16/kolejna-zmarnowana-okazja-spoleczenstwo-dziekuje-mowiac-nie/

  • Pingback: Gaz do dechy!()

  • Pingback: Blog.Mediafun.pl » Blog Archive » Noś kask()

  • Pingback: Wiadomości » Blog Archive » Noś kask()

  • Pingback: Teraz na pewno zwolnię! - Adblog()