4

Jak tradycyjne media postrzegają blogi

Dyskusje o różnicach i o tym jak tradycyjne media rozumieją blogi i internet cały czas trwają. Nawet my, blogerzy (nie lubię chyba tego słowa), coraz częściej zauważani jesteśmy przez tradycyjne media – wczoraj radiem TOK FM zawładnęli radio bloxerzy, nie było źle, mam nadzieję, że temat będzie kontynuowany. Mam również nadzieję, że skojarzenia wokół słowa bloger będą się zmieniały… że nie będziemy postrzegani jako jakaś grupa odszczepieńców, która głaszcze się komciami po swoich blogaskach. Sam ostatnio jakoś często tłumaczę, że blog może być czymś więcej niż blogiem o tipsach czy spacerach z psem.

Pamiętacie jak jeszcze kilka lat temu wyraźna była granica między tym, że robi się biznes w internecie (byli e-biznesmeni, którzy robili e-biznesy za pomocą e-marketingu czy innych wynalazków). Teraz podkreślanie, że robi się biznes wykorzystując internet właściwie mija się z celem, spróbujcie zrobić biznes bez netu.

Trochę tak się teraz dzieje z pojęciem bloger. Na razie jesteśmy jakąś kastą albo grupą świrów. Nie chciałbym być zapraszany w różne miejsca tylko z tego powodu, że założyłem sobie blogaska i bywam na spotkaniach blogerów. Jak piszę o tych spotkaniach, to samemu wydaje mi się to lekko podejrzane :-). Wolę być postrzegany jako fan mediów, reklamy i marketingu, który swoje zdanie o nich wyraża między innymi przy pomocy bloga. Sam fakt, że prowadzę bloga, niczego jeszcze tutaj nie wnosi. Chociaż w kontekście tradycyjnego postrzegania blogów, przedstawiam się cały czas jako autor bloga.

Czasem słyszę… „ok, to ja też sobie założę bloga” 🙂 – ale fajnie prawda, „będziesz blogerem”?

A do tego wpisu skłoniła mnie rubryka „Ludzie” w tygodniku Media & Marketing pod dumnym tytułem „Blogerzy w Trzcinie”. Dokładnie chyba widać jak tradycyjne media postrzegają blogi i blogerów 🙂

MediaMarketing

I od razu konkurs (bez nagród), ile osób z tych przedstawionych na zdjęciach jest blogerami? 🙂 Pytanie pomocnicze: gdyby ta osoba nie prowadziła bloga to również znalazłaby się na zdjęciu? A paru blogerów jednak na tej imprezie było, tylko link do wywiadów, nie mogę znaleźć na onecie całej transmisji.

Jestem ciekaw jak temat blogerów będzie wyglądał na tegorocznym Kongresie PR w Rzeszowie (23-25 kwietnia). Mam nadzieję, że oprócz Dominika Kaznowskiego czy Łukasza Machety będzie jeszcze parę osób, które zdadzą blogerską relację. Zdecydowanie wolę w tym wypadku spojrzenie blogera niż tekst w magazynie „odbyło się…poruszono szereg spraw… itp. A jak pokazuje przypadek z Pracuj.pl, który opisuje Eirena, cały czas jest o czym rozmawiać. Linki proponuję odwiedzić w proponowanej przeze mnie kolejności: pierwszy drugitrzeci.

  • Będę w Rzeszowie, mam nawet prezentację o Bloger relations – oczywiście ten temat zaproponowałem sam 😉 zobaczymy co na to branża PR??

  • Nie ma co grymasić – chyba lepiej „blogerzy” niż „blogersi”:-/
    Temat nazwy agorowej platformy to już inna, bardzo długa historia…

  • eM

    Heh, ja też mam niezłe doświadczenie w tym temacie. Ostatnio spodobał mi się wywiad przeprowadzony przez Editors Weblog z Jarosławem Kurskim, I zastępcą naczelnego GW. Wysłałem tłumaczenie tego wywiadu do biura prasowego Agory z pytaniem czy mogę go w tej formie opublikować.

    Po całym dniu bez odpowiedzi wysłałem zapytanie do Editors Weblog – odpowiedź nadeszła po 15 minutach (z Francji, po godzinach pracy), dodatkowo z wyrazami wdzięczności. Moim zdaniem nic nie tłumaczy ignorancji biura prasowego największego gracza na rynku, dodatkowo tak bardzo idącego w rozwój elektroniczny.

    PS. Nie dostałem żadnej odpowiedzi do tej pory (ładnych parę dni). Moje pytanie dodatkowo było przekazywane przez panią z biura prasowego Gazeta.pl

    End of complaint 🙂

  • @eM: Dałeś dobry przykład, jak blogi i media internetowe wyprzedziły o lata świetlne, w czasie reakcji & jakości służby PR’owskie 🙂 lub tradycyjne newsroom’y gazet.

    Moja dygresja,
    niestety wśród służb PR i niektórych (podkreśle wyrażnie – niektórych) mediowców pokutuje myślenie w kategorii … „e tam blogi to ubodzy krewni które kupuje się na kilogramy”. Przykład z dyskusji na forum Media & Marketing:
    http://forum.media.com.pl/viewtopic.php?id=164

    Te foty i podpis, to jakby zrobić relacje „z kamerą wśród zwierzat”. Nieważne jakie, wazne że śa kolorowe i ładne.