8

Jak się robi Tyskie

Ostatnio na moim blogu dużo jest o piwie. Mam nadzieję, że nie podpadam pod ustawę, albo nie będę musiał blokować wpisów o piwie do godz. 23. Po prostu ostatnio, szczególnie jeśli chodzi o reklamę piwa w Polsce, dzieje się więcej niż w innych branżach. W proszkach dalej króluje Zygmunt Chajzer. Zdarzają się niezłe reklamy proszków do prania, ale można je zobaczyć głównie na festiwalach. A piwo to zdecydowanie przyjemniejszy temat :-). Dzisiaj smakołyk, mój ulubiony temat, czyli „jak to się robi – wizyta na planie”.

Tym razem padło na Tyskie i najnowszy spot „Tyskie Cromarty” – akcja filmu dzieje się w Szkocji… zdjęcia również powstały w naturalnych plenerach, a nie w żadnym symulatorze Szkocji. Pewnie się zdziwicie, ale w tym filmie brało udział około 100 statystów 🙂 – tak przynajmniej zapewnia Piotr Wroński, który zdradził kilka szczegółów z planu (na końcu wpisu).

Dla formalności cały spot poniżej:

A teraz „jak to się robi”, czyli porządna porcja zdjęć z planu:
Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie Tyskie

Trochę tajemnic z planu zdradził mi Piotr Wroński (również autor fotografii):

Powrót marki Tyskie na wyspy był niejako naturalny – Szkocja to kraj piwoszy, puby można znaleźć tu niemal na każdym kroku, a w niektórych z nich już serwują znakomicie schłodzone Tyskie.

Twórcą pomysłu jest Marcin Mroszczak, dyrektor kreatywny agencji reklamowej DDB Warszawa, z którą Zespół Marki Tyskie współpracuje już od kilku lat. Reżyseria pomysłu powierzona zaś została Barneyowi Cokelissowi, który świetnie czuje świat marki Tyskie. Ten film nie był bowiem pierwszym filmem marki w dorobku tego reżysera. Przypomnijmy choćby „Pragę”, „Belgię”, wspomnianą wcześniej historię Wuja Duncana czy Matadora z Sewilli.

Przygotowania do produkcji ruszyły pełną parą na początku października. Realizatorów reklam Tyskiego charakteryzuje pełna dbałość o wierność i realizm, dlatego na miejsce akcji wybrano okolice szkockiego Glasgow. Castingi na głównych bohaterów – głowę rodu McTavish i jego trzech synów oraz postacie drugoplanowe – przeprowadzano w Wielkiej Brytanii: w Londynie oraz samym Glasgow. Sporo czasu zajęło ekipie znalezienie odpowiednich lokalizacji – akcja reklamy toczy się bowiem w trzech miejscach, charakterystycznych do Szkocji. Pierwsze z nich to typowy, szkocki pub. Drugie to specjalne lodowisko do gry w curling, a trzecie to łąka, gdzie rodzina McTavishów poluje na bażanty. Z racji napiętego harmonogramu te trzy miejsca musiały znajdować się w odstępie maksimum godziny jazdy samochodem od siebie, tak żeby sprawnie i szybko móc przerzucać sprzęt i ekipę. I udało się! Dwie godziny jazdy od Glasgow, gdzieś w górach Szkocji, stał wspaniały 300-letni pub zbudowany z kamienia, idealnie oddający piwną atmosferę miejsca, w którym wszyscy się znają, a opowieściom o lokalnych bohaterach nie ma końca. Niedaleko tego miejsca, w bardziej dziewiczych partiach gór, leżą bezkresne wrzosowiska i właśnie na jednym z nich kręcono scenę polowania. Co ciekawe – stosunkowo łatwo udało się znaleźć w pobliżu lodowisko do curlingu. Sport ten jest bowiem bardzo popularny w Szkocji. Kojarzycie może z telewizji ludzi szczotkujących z uporem maniaka lód? To właśnie curling – gra polegająca na umieszczeniu kamienia, rzucanego po lodzie, jak najbliżej celu, oznaczonego niebieskim kołem.

Zadania, które postawiono przed głównymi bohaterami, nie należały do najłatwiejszych. Broń palna na planie i wyczyny ekwilibrystyczne na lodzie całej ekipy kosztowały wszystkich sporo nerwów, chociaż oba ujęcia poprzedzone były krótkim szkoleniem prowadzonym przez myśliwych oraz mistrzów lokalnej drużyny curlingowej. Największym wyzwaniem okazała się chyba… temperatura na lodowisku. Zdjęcia do tego ujęcia trwały prawie 7 godzin w temperaturze -5°C. Główni bohaterowie, jak przystało na prawdziwych Szkotów, także i tutaj występowali w tradycyjnych szkockich spódniczkach, zwanych kiltami, więc już po kilkunastu minutach mieli sine kolana z zimna. Na szczęście wbrew tradycji założyli ciepłą bieliznę 🙂

W ciągu trzech dni zdjęciowych przez plan przewinęło się ponad 100 statystów, ekipa liczyła prawie 40 osób, nakręcono blisko 4500 m taśmy filmowej, słowo „akcja” reżyser wypowiedział co najmniej 60 razy i wydano ponad 1200 posiłków dla całej ekipy. A propos, jeśli będziecie kiedyś w Szkocji, nie dajcie się nabrać, że „black pudding” to jakaś odmiana budyniu! Możecie sprawdzić, co to jest, ale uprzedzam – to propozycja tylko dla odważnych!
Efekt tej pracy można oglądać na ekranach telewizorów od początku listopada. Film opowiada o głowie rodu McTavish i jego trzech synach. Jak przystało na szkockich górali, są solidarni i honorowi, zawsze działają razem, dokonują tych samych wyborów aż do momentu, gdy na ich drodze stanie Tyskie. Jak zachowają się w tak nowej dla nich sytuacji – zobaczcie sami! Polecam!

  • ciekawy sposob zamawiania piwa? czyzby niescislosc dla zachowania fabuly? z czyms takim jeszcze sie nie spotkalem 🙂

  • Kenny

    Glowa rodziny i panie kelnerki wyraznie nie maja szkockiego akcentu, ktory jest bardzo charakterystyczny (w zaleznosci od regionu, czasami brzmi nawet bardziej jak niemiecki niz elegancki angielski 😉 ). Nie mowiac juz o tym, ze tak ladne Szkotki nie istnieja. Po prostu nie i juz 🙂 Poza tym jednak reklama swietnie oddaje tamtejsze klimaty. O takich szczegolach warto pamietac, tym bardziej ze coraz wiecej osob w Polsce ma za soba wakacyjna wizyte na Wyspach :]

  • stasio

    nie rozumiem. czemu zamawiaja 4 tyskie, a pania przynosza tylko 1 tyskie i 3 inne piwa ?

  • Fajne

  • Stasio, obejrzyj jeszcze raz 🙂

  • stasio

    ogladam i dalej nie rozumiem :]

  • Nikifor

    black pudding to po prostu kaszanka 😛

  • tu chodzi o to że jeden zamówił tyskie i podniósł rękę ,a tamci podnieśli rękę żeby ojciec nie ochszanił tego co zamówił tyskie.