16

Godzina „zero”

Godzina „zero” czyli 1 lipca zbliża się wielkimi krokami – zegarowo i dosłownie – co widać na zdjęciu (ustrzelił je Karol, dzięki za zdjęcie).

Nie wiem cały czas jak to się ma do prawie-jak-viral filmu CinemaCity & Play w każdym razie jacu78 przygotował wersję reżyserską tego filmu… kto nie załapał pierwszej wersji, druga z pewnością mu wszystko wyjaśni :-).

Comments 16

  1. Hej! Widzę, że moja skromna przeróbka się podoba 🙂 Wszystkie reklamy powinny zostać tak zrobione – przynajmniej nie byłoby wątpliwości 😛
    Pozdrawiam!

  2. przeróbka genialna!

    a z pepepe… totalne zaskoczenie. przykład człowieka, który aż tak nie ma co robić z pieniędzmi, że wydaje je na ogromną kampanię reklamową swojego bloga.

  3. Hmmm… A powinien wydać na? Na fajki czy na wódę? Na łapówki czy na partyjną imprezkę? Ja bym raczej widział w nim niebanalnego gościa, który umie się bawić i sprzedawać. Zwłaszcza, że to co napisał ma ręce i nogi.

  4. …ale sama kampania była przednia. Świeża i zaskakująca. I do końca – mimo podejrzeń o polityczność produktu – utrzymana w tajemnicy. Myślę, że cel kampanii został osiągnięty. Teraz „produkt” powinien tylko zrobić wszystko, zeby te publikę utrzymać. I trzymać jakość. Palikot, szampon czy bank – wsiorawno. Tu rozmawiamy o wprowadzeniu produktu na rynek. A wprowadzenie – moim zdaniem – było oryginalne.

  5. Dla mnie zaskoczenie , No ewenement …
    ale jednak czuć lekkie rozczarowanie , miałem nadzieje że to jakaś ogromna zmonopolizowana firma nam coś nowego zaproponuje no ale cóż .Swoją drogą ciekawe ile miał wejść pierwszego dnia 😀 ktoś wie ?

  6. Tak się zastanawiałem: jak to będzie przyjęte na tym blogu, gdy okazało się, że to nie jest kolejna reklama proszku, Faktu czy podpasek. I mam wrażenie, że dominuje uczucie rozczarowania. Jakby to był proszek, jakiś fajny koncern, albo choć kawa – byłoby zajefajnie. Ale kiedy okazało się, że to tylko polityk, polityczyna wręcz, to słychać takie buueee. A ja uważam, że facet błysnął. Nie jest to kampania wyborcza, jest to raczej zwrócenie uwago na parę ważnych spraw, które rozgrywają się między nami-obywatelami. Podobała mi się teza z bloga: że przestaliśmy rozmawiać. Ściślej:oni przestali, politycy. I że trzeba przypomnieć właściwe znaczenie słów. To naprawdę przytomna teza. Kiedyś stawiuał takie tezy ksiądz Tischner…

  7. Niezadowolenie „buueee” nie wynika z faktu, że pod płaszczykiem kampanii pepepe ukrywał się polityk. Raczej dlatego, że to jest TYLKO blog – zlepek wyrazów, które niosą jakiś przekaz i nie będzie można niczego więcej się spodziewać. Niektórzy liczyli na nową telefonię komórkową, bo nauczono nas, że trzeba nas bawić (heyah, plus, play), że będą powstawać kolejne ciekawe, śmieszne spoty… a może to wina szaty graficznej? A może dlatego, że jego blog jest oparty na skrypcie onet.pl? Nawet nie wiadomo gdzie się kończy, a zaczyna notatka, gdzie jest link do komentarzy, nie wspominając już o braku czytelności. Komentarz, data, nick trzaśnięte tym samym kolorem, krojem pisma i wielkością… woła o pomstę do nieba.

  8. No tak, pełna racja bp, ale… To przecież nie zależy od autora bloga: ma skrypt i dostosowuje do niego własne możliwości intelektualne. Pewnie, że fajniej by było czytać takie polityczne blogi w innych okolicznościach przyrody, ale Onet ma kurde tę przewagę nad innymi, że stał się ściekowiskiem ludzi z różnych stron świata i rozumu. Wniosek dla polityka? Trzeba być tam, gdzie są ludzie. To jest tak jak z dyskoteką: pójdziesz na imprezę, gdzie tańczy tysiąc dziewczyn, czy tam, gdzie są cztery, a i to stojące pod ścianą? W jednej i drugiej tancbudzie mogą grać taką samą muzykę, ale branie jest gwarantowane tylko na jednym poletku… Seksistowsko to zabrzmiało, sorry, proszę pań (i panów), ale taka jest prawda w kwestii brania. Politycznego brania. A on, ten Palikot, myśli na zimno. Czyli politycznie.

  9. A mi się podoba, że to nie przysłowiowe podpaski z wielkiego koncernu! Okazało się, że pojedynczego faceta stać mentalnie na to, żeby zrobić dla niego takie jajo. A na co stać korporacje z wielkimi budżetami? Na takie żałosne „virale” jak ten powyżej. Zero odlotu, zero pomysłu i, nie oszukujmy sie, zero wykonania. Ktoś kiedyś w branżówce przeczytał, że virale są fajne, nie wiedział za bardzo o co chodzi, ale zrobił.. W tym samym czasie tuż obok powstała inteligentna i interesująca kampania… zwykłego bloga jednego faceta. To pokazuje jak wciąż słabą jest ta branża. Brawo dla twórców za pomysł, a dla Palikota za odwagę!

  10. No ale jak to? Koleś robi kampanię swojego bloga??Trochę nie jarzę…to musi być preludium do czegoś większego.

Odpowiedz na „PosAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *