32

Fotokody – na razie słabo

Fotokody to podobno nadchodząca rewolucja w reklamie, komunikacji i telefonach komórkowych. Pewnie mało się znam, ale jak klient, czy użytkownik telefonu komórkowego zupełnie tego nie czuję. Co gorsza… nie mam zupełnie potrzeby korzystania z tego dobrodziejstwa. Podejrzewam, że pewnie jednak zostanę zmuszony przez operatorów czy firmy do korzystania z nich, bo inaczej nie wejdę na koncert albo do metra.

Na razie fotokodowy balon delikatnie się nadmuchuje w dość hermetycznym środowisku komórkowych geeków. Nieśmiało fotokody wychodzą na zewnątrz i na razie mało praktycznie.

Swojego pierwszego fotokoda w reklamie zewnętrznej dostrzegłem jakiś czas temu w Warszawie w Złotych Tarasach. Tylko dlatego, że coś wcześniej o tym czytałem wiedziałem, że oto fotokod na mnie patrzy, a ja na niego. Niestety, nie trwało to długo, bo po zaledwie 2 sekundach fotokod zniknął i nie zdążyłem wyciągnąć swojego telefonu i go sfotografować. Zresztą na niewiele by się to przydało, bo aby skorzystać z fotokoda w telefonie muszę ściągnąć jakaś specjalną aplikacje. Ale idzie lepsze, wkrótce wszystkie telefony będą mogły się dogadać z fotokodem (obiecują producenci).

Z blogerskiego obowiązku nie dałem za wygraną. Fotokod pojawiał się na ekranie lcd zawieszonym przy ruchomych schodach. Zawróciłem i zrobiłem jeszcze jedną rundę… niestety pętla reklam była zbyt długa, nie trafiłem… jeszcze jedna runda i już przyczajony z aparatem zrobiłem fotkę. W sumie w całym tym zamieszaniu (fotokod i tak na nic mi się nie przydał) mogłem zrobić fotkę adresu Levisa… bo on też prowadził do jakiejś promocji.
Sporo ludzi jechało ze mną na ruchomych schodach, nie zauważyłem nikogo, kto fotografowałby fotokody – a Złote Tarasy to przecież centrum zakupowej rozpusty.

A tak to ma działać w praktyce

Fotokody na PasjaGSM.pl from PasjaGsm.pl on Vimeo.

  • Jak dla mnie bezużyteczny gadżet. Tylko spowalnia przekaz reklamowy, wymaga akcji od odbiorcy, a mnie nie chciałoby się polować na reklamę czekając aż cała runda minie.

  • Sprawdza się bardzo dobrze w miejsce wklepywania złożonego adresu www, czy też dużych danych numerycznych które nie są do zapamiętania i przy wklepywaniu na małej klawiaturze łatwo się pomylić.

    Korzystałem już wielokrotnie, co mnie jeszcze zaskoczyło – „w warunkach polowych” okazuje się, że wystarczy aby telefon skierować na kod a ten zostaje odczytany bardzo szybko, nie trzeba jakoś bardzo dokładnie celować… Jeżeli czytnik umieści się w telefonie „na wierzchu” to naprawdę fajnie i co najważniejsze bezbłędnie działa.

    Inna sprawa, że jest to tylko kanał uzupełniający, jeżeli kod jest nieopisany, jest formą samą w sobie… To rzeczywiście, jak dla mnie, pomysł chybiony

  • Backfire

    W obecnej formie to czysta bzdura – szczególnie właśnie w dużych centrach handlowych. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić kolejki ludzi próbujących sfotografować fotokod na LCDku. Mimic ma rację. Gadżet, bezużyteczny i wymagający zabawy. Trzeba podejść, ustawić aparat, walnąć fotkę, obsłużyć. Nie wiem czemu kojarzą mi się kolejną spaloną rewolucją, w stylu niegdysiejszych złączy AMR w komputerach. Były, podobno potrzebne, nikt z nich nie korzystał i umarły.

    Filmik z PASJA GSM pokazuje jak cholernie dużo czasu zajmuje zabawa z fotokodem. Co z tego że to wydaje się interesujące, skoro obsłużenie tego zajmuje 2 minuty.

  • roni_

    A ja uważam, że to może być bardzo ciekawe. Może niekoniecznie w ten formie w której jest teraz to teraz wykorzystywane, ale pomyślcie sobie idziecie do centrum handlowego robicie zdjęcie fotokodu który jest np. na dvd, a po paru sekundach na telefonie wyskakuje wam jego dokładny opis, aktualne ceny, komentarze użytkowników itd, itp. No cudo po prostu.

  • Ma jednak pewną zaletę. Często fotografuję plakat, żeby o czymś nie zapomnieć. Ale najczęściej nie chce mi się

  • przepisywać adresu ze zdjęcia. Jednak samo w sobie jako sama reklama jest dla mnie bezużyteczna. W sumie te kody służą jako tinyurl.com ;]

  • @Backfire – mam wrażenie że nie używałeś czytnika, nic nie trzeba kombinować, nic nie trzeba ustawiać, nic nie trzeba pstrykać… To co widać na filmie jest zaprzeczeniem twojej tezy – film trwa minutę a przedstawia odpalenie strony na kompie, odpalenie aplikacji na telefonie, skanowanie kodu, połączenie z zeskanowanym adresem, przewinięcie tej strony na telefonie… Samo skanowanie to max 2-3 sek, dodając do tego nawet uruchomienie aplikacji w telefonie (5 sek?) wyjdzie że nawet ślamazara dokona tego w pół minuty – konia z rzędem temu kto wklepie bezbłędnie ten adres w tym czasie przy pomocy numerycznej klawiatury 🙂

  • Mój koleszka ostatnio zakupił bilet na koncert w Londynie, zapłacił przelewem, w rejestracji podał numer telefonu i właśnie taki kod przyszedł do niego na mobil, przy wejsciu przyłożyl tego mmsa (czy smsa nie wiem jaki co to zarodzaj wiadomości może e-meil) do czytnika i wszedł sobie na koncert 🙂

    dla mniw fajna sprawa – praktyczna, gorzej jak się zepsuje skaner, rozładuje komureczka, albo milion jeszcze nie przewidzianych czynników „zadziała’ 😀

    ps. dopytałem kolegi i oznajmił mi, ze organizatorzy prosili o zabranie wydruku dla pewności

  • A możesz zapodać, z jakiej aplikacji do fotokodów korzystałeś?

  • Wygląda na to, że zmienia się kierunek komunikatu w przekazie reklamowym. Marketingowcy i ludzie od robienia reklamy chcą nakłonić Kowalskiego do aktywnego poszukiwania i przyswajania reklamy. Odbiór aktywny jest wszak bardziej skuteczny. Może niedługo trzeba będzie płacić za oglądanie reklam. Zgodnie z zasadą dysonansu poznawczego to co jest dla nas kosztowne (pieniądze, wydatkowanie energii) jest bardziej cenne i poszukiwane. A więc mechanizm będzie wyglądał następująco – „Musiałem wyjąć komórę, pstryknąć wlepkę, rozszyfrować ją, wklepać zawarty w niej kod do formularza www, i wreszcie dowiedziałem się o co kaman – zrobiłem to wszystko dlatego, że cholernie lubię ten produkt (brand excitement)”. Lubię – „click wrrr” – muszę go mieć! No nie wspomnę o całej tej aurze tajemniczości, która wiąże się z takimi wlepkami.

  • Kaywa Reader 1.31 – na chyba najwolniejszym telefonie świata 🙂 Nokia E50

  • Zmieni się dużo w tej dziedzinie, ale motorem zmian nie będą producenci telefonów tylko operatorzy. Pracują właśnie nad własnym standardem (niestety) i będą dołączać oprogramowanie do każdego nowego telefonu.

    Główną zaletą qrkodów czy 2d kodów w porównaniu innymi technologiami mobilnymi jak siewniki bluetooth czy technologiami NFC (near field communication) jest to, że nie wymaga żadnego zasilania. Także koszt umieszczenia na plakacie/pudełku/naklejce/w ogłoszeniu jest zerowy. Ale z kolei niewielka pojemność informacji pozwala umieścić co najwyżej informacje kontaktowe lub adres URL.

    Aplikacje też są coraz lepsze i coraz lepiej radzą sobie z rozpoznawaniem, nie bez znaczenia są rozdzielczości aparatów w nowych telefonach.

    Oczywiście jak każdej nowej technologii, trzeba jej używać z rozmysłem – ja widzę szereg fajnych zastosowań.

  • Z tą ilością znaków to trochę jest jak z (cytuję z pamięci) „640 KB pamięci operacyjnej powinno każdemu wystarczyć.” vs inne: „sms to usługa poboczna która, ze względu na ograniczenia nigdy się nie spopularyzuje”.

    Pewnych trendów i zastosowań nie jesteśmy w stanie przewidzieć bardzo dobrze znając czy nawet tworząc jakąś technologię…

    (o wynalazku Alfreda Nobla już nie wspomnę 😉

  • Kod na zdjęciu to kod Datamatrix. Poza tym systemem funkcjonują jeszcze dwa standardy Kaywa i Bee Tagg. Ten ostatni jest najciekawszy wizualnie i wydaje się mieć największe szanse w marketingu ze względu na możliwość umieszczenia logo wewnątrz kodu.

    Testując kody tylko dzięki kodowi Kaywa udało mi się otworzyć stronę docelową.
    Rzeczywiście wymaga to trochę zachodu. Trzeba ściągnąć specjalne oprogramowanie itd., ale wydaje mi się, że jest to przyszłościowe narzędzie, które upowszechni się z biegiem czasu.
    Nie jestem tylko pewny czy upowszechni się dzięki marketingowi.
    Jako potencjalne wykorzystanie tego rozwiązania widzę np.:
    – umieszczanie kodów na przystankach autobusowych. Po zeskanowaniu kodu mielibyśmy dostęp do rozkładu tej konkretnej linii.
    – umieszczanie kodów w punktach informacyjnych gdzie interesant może uzyskać dokładniejsze informacje łącząc się ze stroną internetową za pomocą kodu…

  • To świetna sprawa jeżeli chodzi o różne praktyczne bajery, ale nadal reklamodawca będzie musiał dostarczyć coś jeszcze, co by spowodowało sfotografowanie tego kodu – mało kto chce z własnej woli podawać się reklamie.

  • dresiwo

    Nie ma czegoś takiego jak kod Kaywa. Z popularnych standardów są QR, DataMatrix, EZCode i BeeTagg. A oprócz Kaywa Readera polecam równie porządny (o ile nie lepszy) czytnik – i-nigma.

  • @dresiwo – słuszna uwaga. QR to właściwa nazwa. Zastosowałem skrót myślowy. Dzięki.

  • a dla mnie to nic innego jak barcode ale 2d, odczytywany kamerą.

    a tu ciekawostka:
    http://en.wikipedia.org/wiki/ShotCode

    http://en.wikipedia.org/wiki/Barcode

  • hotkey

    Hmmmm… Jeśli będę mógł kiedyś z tego korzystać bez żadnego dodatkowego oprogramowania, to czemu nie. Ale jak już ktoś wspomniał reklama musiałaby mnie bardzo zainteresować, żebym sczytał taki kod. Z drugiej strony widzę ogromny potencjał. Np. mamy reklamę telefonu komórkowego. Podchodzę, strzelam fotkę kodu, a na telefonie wyświetlają mi się wszystkie informację o tym telefonie, a także najbliższe miejsca w których mogę go zobaczyć/kupić (nowy portal web2.0?? 3.0??;).

    Mnie by się podobała opcja z płaceniem takimi kodami (pewnie też będzie). Wchodzę do autobusu, na szybie jest naklejka, strzelam fotkę, akceptuję opłatę (tutaj musiałby być jakiś mechanizm zabezpieczający przed naklejaniem swoich kodów 😛 np. przed akceptacją dostawałbym informację na czyje konto pójdzie opłata) i już mam bilet.

  • Backfire

    @Bronek. Raz miałem do czynienia z tą zabawką i uwierz, chwilowo nie mam ochoty się tym bawić. Nie mówię o nieprzydatności tego rodzaju usługi, mówię o obecnej formie. W tej chwili to jest najczęściej dodatek to treści reklamowej, a więc nijako zmusza Cię do interakcji. Maciej sam zresztą podał przykład – w jak kretyńskiej sytuacji spotkał fotokod. Najlepszy przykład pozytywnego zastosowania jaki do tej chwili spotkałem to koment @datasky, odnośnie wstępniaka na koncert. Ma to sens – nie ty robisz fotki, tylko fotokod trafia do Ciebie jako potwierdzenie. Wrzucasz go na czytnik. To jest niezłe, podoba mi się. Po co papier, może się zgubić – komórkę i tak masz ze sobą. Do tego na dziś dzień komórki potrzebują do tego oprogramowania, którego w telefonie nie masz. Mało kto skorzysta z opcji zainstalowania czegoś czego w telefonie nie ma na starcie. Większość ludzie (pomijam hobbystów) korzysta z dostarczonego oprogramowania, część nawet nie zdaje sobie sprawy z możliwości rozszerzenia funkcji o coś takiego. A to ma być towar dla mas, a nie zabawka. W tej chwili to zabawka.

    Apropo mojej przygody – bawiłem się telefonem który to obsługuje. Sam takowego nie posiadam. Musiałem 3 razy robić fotkę, raz bo ekran na którym wyświetlał się fotokod był upaprany, dwa bo krzywo strzeliłem fotę (sorry, tłumik – ktoś mnie trącił), trzy bo zchrzaniłem operację w telefonie i musiałem poprawiać. Wniosek jest taki – rzadko kiedy masz możliwość strzelić fotkę w sterylnych warunkach, wyobraź sobie płacenie tym w metrze. Ścisk tłok, wyciągasz komórkę. Raz że ktoś się pchnie, dwa że może Ci nawet telefon wyrwać.

  • @Backfire (i nie tylko 😉

    Chm, no więc właśnie – dlatego jestem zaskoczony „pstrykaniem fotek” – nawet nie wiedziałem, że są takie systemy – te które poznałem opierają się na skierowaniu obiektywu na kod. Nie jest on w fotografowany tylko w locie filmowany czy też skanowany. A korekta błędów jest bardzo wysoka – wystarczy żeby kod znalazł się „mniej więcej” w polu przez ułamek sekundy – raczej byłem zaskakiwany, zdziwiony – „to już?”.

    Co do przekazów które kody zawierają – przecież one nie mają wiele wspólnego z samą technologią 😉 Jeżeli ktoś nie potrafi jej wykorzystać, to już jego problem, jego strata. Ktoś kto potrafi – zyska na tej technologii. Przecież nikt nie ma pretensji do papieru, że jedni na nim drukują słabe a inni dobre reklamy 😉

  • @geofar fajny pomysł na zastosowanie fotokodów ostatnio na ‚dniach nowych mediów’ przedstawił prof de Kerckhove. Miałbyby one służyć jako ‚wirtualne przypisy’ w ‚analogowych książkach’, w ten sposób możnaby embeddować dobrodziejstwa Web 2.0 w wygodny dla czytelnika sposób. Imo proste i genialne 🙂

  • misomi

    Mieszkam w japoni i fotokody sa tutaj bardzo popularne i praktyczne.
    Bardzo czesta sa na rozych rodzajach ulotek i reklam. Mozna go zeskanowac i mamy wszystkie dane w telefonie, A ze w Japoni internet przez komorki jest bardzo popularny, wiec mozna szybko dogrzebac sie do wiecej szczegolow.
    No i chyba najwazniesze pozytek z tego w japoni ze mozna fotokoda, wyswietlic mapke i znalezc to miejsce, co jest bardzo praktyczne i bez mapek niema szans 😉

  • dresiwo

    Potrzeba ‚pstrykania’ fotek wynika z przyczyn technicznych: czytniki (skanery) na platformę Symbian i inne OSy mają bezpośredni dostęp do funkcji kamery – po prostu uruchamiasz czytnik, i wystarczy że ‚przejedziesz’ kod, czyli umieścisz go w polu widzenia kamery, aby został zeskanowany automatycznie. Czytniki dla platformy J2ME nie mają tego luksusu – użytkownik musi wykonać tzw. snapshot, czyli zdjęcie kodu – dopiero wtedy soft może go zanalizować. Jeśli próba się nie powiedzie, trzeba niestety zrobić kolejne zdjęcie.
    @autor
    P.S. Można się zastanawiać nad skutecznością takiej reklamy – Twoją uwagę przykuł kod, a nie sam reklamowany brand: na zdjęciu jest Lee, a nie Levis 🙂 Całkiem poważnie, materiał do przemyśleń. Form over function?

  • Jasio

    Misomi,

    czy mogę prosić o kontakt na priv jasio45@o2.pl

    J.

  • Jasio

    wykorzystanie fotokodów, qr-codów, beetagów i innych kodów dwuwymiarowych zależy od samych użytkowników, z tego co wiem, niebawem pojawi się zupełnie nowa funkcjonalność fotokodów, która rozwieje wątpilowości opisane wyżej, cóż trzeba chwilę poczekać i sprawdzać [url]http://orange.pl[/url]

  • Pingback: IT Tech Blog()

  • Mac’Gregor

    Dla mnie to całkiem przyjemne rozwiązanie. Spotkałem się z tym na stronce http://samolotyhelikoptery.pl/index.php?option=com_contact&view=contact&id=1&Itemid=56 i zamiast misternie wklepywać wszystko wystarczyło odpalić skaner.

  • Michal

    W obecnej chwili kody 2d nie cieszą się zbyt duża popularnością ale są serwisy które przyczyniają się do ich spopularyzowania w bardzo przydatny sposób. http://www.visme.eu jest to strona na której możemy stworzyć własną wirtualna wizytówką (vismitówką:)). Dzięki niej dane na naszej wizytówce zawsze będą aktualne bo kod się nie zmienia a możemy zmienić dane w internecie, poza tym nie musimy przepisywać mozolnie informacji tylko dostaniemy vcarda który sam zapisze się w naszym telefonie! Moim zdaniem jest to bardzo ciekawy pomysł i mam nadzieję, że będzie ich więcej!!

  • strzala

    sporo info na http://www.foto-kody.pl

  • joanna g.

    A co, jeśli przyjrzymy się innym próbom zastosowania fotokodów?

    Zgadzam się, że w dziedzinie reklamy nie jest to jeszcze zbyt popularna technologia. jeśli jednak odnieść się do szerszej perspektywy, zobaczymy, iż fotokody zyskują dziś uznanie w wielu innych obszarach – m. in. w turystyce.
    Fakt, iż w przypadku systemów informacji turystycznej, sam kontakt z fotokodem przybiera inną formę, ma zdecydowanie znaczenie. Turysta korzystający z fotokodu przypisanego do danego obiektu, kieruje się zainteresowaniem i chęcią dowiedzenia się czegoś więcej. Znika zatem problem poświęcania czasu na odczytanie informacji, do których wiedzie kod.

    W dziedzinie turystyki technologia ta zyskuje coraz więcej zwolenników. Łódź korzysta już z tych rozwiązań od roku, coraz bardziej poszerzając swoją ofertę [już prawie 50 zabytków posiada tabliczki z fotokodami, a turyści zachęcani są do korzystania ze specjalnie zaplanowanych fotokodowych szlaków turystycznych].

    Wydaje mi się, że akcja [url =http://odkodujlodz.pl/]"Odkoduj Łódź"[/url] jest ważnym krokiem ku popularyzacji technologii poza 'hermetycznym środowiskiem komórkowych geeków'.

    pozdrawiam