9

Eventowo-piaskowo-komórkowo

Miałem nadzieję upolować w weekend sensację… a wyszło… hmmm normalnie, czyli dobrze. Mam na myśli tajemniczą akcję doprzesady.pl. Najpierw oczywiście śledztwo, co to może być za akcja, ładnie ukryta domena, użyte fonty, kolory, jakoś nie pasują do niczego… logo też nie bardzo. Myślałem że to może HP, albo jakiś portal społecznościowo-randkowy. Akcja była całkiem sympatyczna, na placu przed Pałacem Kultury i Nauki każdy chętny mógł przyłączyć się do usypywania z różnokolorowego piasku wielkiego logo-znaku graficznego (symbol przedstawiał dwie czarno-pomarańczowe postacie przytulające się do siebie). Chętnych usypywaczy było sporo, całość była oczywiście koordynowana przez organizatorów i przebiegała całkiem sprawnie. Wydarzenie było transmitowane on-line, była scena, konkursy – ani słowa o marce, która za tym stoi.

Ustawiłem się oczywiście z aparatem aby uchwycić wkurzone i zaskoczone twarze, kiedy to okaże się, że wszyscy chętni pracowali dla jakiejś firmy i wzięli udział w reklamie „czegoś tam tajemniczego”.

Odliczanie wyglądało tak:

Ale okazało się, że moje niecne plany spaliły na panewce, kiedy zakończono całe usypywanie, trwały oklaski, organizatorzy dziękowali za wspólną zabawę. Dwa lub trzy razy padło tylko, że akcję zorganizował Orange Pop, bez nachalnego wmawiania w stylu „ha ha… frajerzy, tyle sypaliście a to była reklama”. Na końcu już było gorzej, bo na hasło „rozdajemy nagrody” wszyscy rzucili się do „punktu rozdającego”.

Ale nie tylko Orange organizował coś na zewnątrz. W zeszłym tygodniu wystartował WPMobi, czyli następny wirtualny operator komórkowy (w kolejce chyba kolejni). Nowy gracz na rynku operatorów wirtualnych najbardziej chyba nie lubi sieci PLAY. Albo najbardziej ją ceni właśnie, bo rozmowy z Mobi do PLAY są ponad dwukrotnie droższe niż do pozostałych sieci.

Ale nie chcę tutaj o technikaliach pisać, tylko zostać w temacie miejskich akcji reklamowych (cały czas pozostając w pobliży pałacu kultury). Mobi rozdawało w dniu startu ulotki, różowe okulary i jeszcze jakieś inne rzeczy chyba, przy wejściu do stacji Metro Centrum. Kiedy widzę takie akcje, najczęściej wyciągam aparat i pytam się czy mogę trzasnąć fotki – nie mam nigdy problemów z uzyskaniem zgody (co zresztą jest zrozumiałe). Ale wtedy akurat gdzieś się spieszyłem, więc wyciągnąłem aparat (zorkę pięć) i zrobiłem kilka zdjęć. Męskie hosteessy jak ognia unikały aparatu, co wycelowałem to się odwracali plecami… a na plecach reklama – to może i prawidłowo. Kolejna próba i znowu się odwracają… refleks mieli dobry… nie miałem czasu się bawić.

Nie wiem czy to w ramach startu mobiego, różowych okularów, w tym dniu różowy zrobił się również Pałac Kultury i Nauki – w każdym razie bardzo ładnie to wyglądało.