1

Dość warcholstwa

Do północy zostało jeszcze parę minut, więc ten wpis z pewnością nie łamie ciszy wyborczej, a akurat będzie o wyborach. Natężenie kampanii, co mogłem ostatnio osobiście poobserwować, bywało różne w różnych miastach, chociaż jak to również i z PIT-ami bywa, na ostatnią chwilę wszyscy chcą zdążyć. W rożnych programach telewizyjnych były prezentowane smaczki z plakatów i ulotek (m.in w Teleexpressie, Szkle kontaktowym). Najczęściej wytykano błędy ortograficzne i różne oryginalne sformułowania. Kandydatka o nazwisku Wódka szła do wyborów z hasłem „Wódka – najlepszy wybór”, ktoś inny walił po oczach ortografem „Jestem z tąd”.

Najczęściej jednak w ulotkach kandydaci przejawiali dość luźne podejście do ortografii, a przed wszystkim interpunkcji – widziałem ulotki bez użycia kropek i przecinków, mimo, że kandydat/ka posługiwał się zdaniami złożonymi. Sam może mistrzem ortografii i interpunkcji nie jestem, ale przynajmniej mam świadomość jej istnienia. Nie wiem w sumie kogo winić, kandydata czy partacza co taką ulotkę przegotowywał. Zresztą wybory to zawsze dobre żniwo dla grafików, fotografów, plakaciarzy i drukarzy o różnym stopniu doświadczenia w zawodzie, więc zawsze znajdą się jakieś piękne kwiatki.

Najgorsze jak na plakacie (widziałem m.in. takie w Gdyni) grafik lub drukarz chlapnie za dużo czerwonego koloru (właściwie to magenty, ale nie będę wchodził w szczegóły techniczne). Nadmiar magenty jest szczególnie groźny dla twarzy kandydata – widać wtedy wszelkie pryszcze i plamy na licu, a i sam kandydat wygląda jakby „za kołnierz nie wylewał”.
Z kolei niedobór jednego z kolorów (np. niebieskiego-cyjanu) powoduje, że kandydat może wyglądać na schorowanego i niedożywionego. Możliwości jest wiele, pułapki czekają na wielu etapach produkcji i niestety nie jest również dobrym rozwiązaniem jak kandydat sobie sam taką ulotkę majstruje u „kuzyna co ma korela”.

Oczywiście oryginalnością i siłą przebicia trudno będzie pobić lidera wyborów ostatnich dni, czyli Krzysztofa Kononowicza, który doczekał się już fanklubugadżetomanii.

Ulotka z Koszalina również nie grzeszy nadmiarem znaków interpunkcyjnych (kilka znalazłe). NIE WIEM CZY SAM KANDYDAT PRÓBOWAŁ SOBIE CZYTAĆ SWOJĄ ULOTKĘ, JAK PRZYWALIŁ TYLE TEKSTU PISANEGO WIELKIMI LITERAMI, ALE CHYBA NIE BĘDĘ PRZYTACZAŁ ARGUMENTÓW NA TO, ŻE TAKI TEKST SIĘ KIEPSKO CZYTA, A I WŚRÓD INTERNAUTÓW TAKIM TEKSTEM UZNANIA KADYDAT NIE ZYSKA.

Ulotka i nazwisko kandydata idealnie wpisuje się w ostatnią kłótnię w koalicji („To jest chamstwo!” „Dość warcholstwa”), więc z tym większą przyjemnością ją tutaj prezentuję.

  • Nie wiem czy to jakiś trend, czy po prostu tradycja, ale przeważnie na państwowe stanowiska wybierani są ludzie, którzy sobą nic nie reprezentują, a jeśli już zrobią coś dla kraju, to dostarczają obywatelom bardzo dużo śmiechu.

    Patrz: Giertych, Lepper, Kaczyński.