12

Byłem w ambasadzie Meksyku

Po najnowszych doniesieniach o grypie szalejącej w Meksyku zastanawiałem się, czy publikować ten materiał. Mogliby mnie zwinąć jeszcze na jakąś kwarantannę… na razie czuję się dobrze i nie kicham.

A o co chodzi? Od początku.

Najpierw pojawił się Europie taki oto spot:

Podobno mieszkańcy Meksyku poczuli się oburzeni…. trudno mi dociekać, czy „mieszkańcy” widzieli tę reklamę, ale spot na pewno trafił do ambasadora Meksyku w Hiszpanii, który natychmiast złożył oficjalny protest w siedzibie Burger King.
Media pisały: Dziennik, Rzeczpospolita.

Czy oburzenie jest słuszne i czy reklama rzeczywiście szydzi z meksykańskich braci? Oceńcie sami… Bo zarzucać reklamie, że gra na stereotypach…hmmm, cóż, co druga reklama na tym polega.

A co ja mam z tym wszystkim wspólnego?
Polski oddział Burger King oraz agencja PR obsługująca tę firmę – Solski Burson-Marsteller wzięła chyba sobie do serca słowa wiceprezesa z innej agencji PR – Edelman. Cytat za Rzeczpospolitą:

To zabawna reklama, która nie jest szkodliwa dla reputacji narodu i nikogo nie obraża. A dzięki protestowi Meksyku zyskała taki rozgłos, jakiego nigdy bez niego zapewne by nie zdobyła. Gdybym był na miejscu Burger Kinga, przeprosiłbym, ale pod nosem bym się uśmiechał

No i dlatego pojawiłem się w budynku ambasady Meksyku… trochę partyzancka akcja z wejściem (łatwo przebić się przez ochronę i ściemnić z kamerą). Wręczony został wielki zestaw Burger Kinga z meksykańskimi specjałami, oraz ten oto list:

Jak ocenić tę akcję? Hmm, nie była spektakularna, nie była kontrowersyjna… nawet gdyby nie moja kamera, to pewnie nie byłaby zauważona przez nikogo… nie była to przecież żadna demonstracja z tłumem statystów.

Ale pokazuje ciekawą rzecz… że agencja PR obsługująca Burger Kinga ma dosyć wolną rękę jeśli chodzi o działania PR (nie trzeba błogosławeństwa z USA), że warto trzymać rękę na pulsie i reagować nawet na rzeczy nie dotyczące wprost naszego rynku (spot nie był przecież emitowany w Polsce).

Ostatnio głośno przecież było o Burger Kingu przy okazji Kamila Durczoka i jego „ujebanym stole”. Pan Kamil za mistrzowskie rzucanie mięsem został uhonorowany dożywotnim karnetem żywieniowym. Temat z przyznaniem nagrody od razu podchwyciły media, a Szymon Majewski poszedł dalej i zrobił z tego materiał (sporo przekleństwo poszło, dlatego materiał nie został wyemitowany, jest dostępny na stronie Szymona Majewskiego).

Pan kierownik który pojawia się w materiale, to Łukasz, ten sam który gościł w ambasadzie Meksyku 🙂

  • Padłem 🙂 Świetna robota! 😀
    A oczywiście sama sprawa z „obraźliwą” meksykańską kulturą jest śmieszna – jak dla mnie tak wykreowany wizerunek Meksyku jest jawnie przerysowany i bardzo zabawny, a jednocześnie charakterystyczny, więc czemu się nim nie chwalić?

  • Radek

    Nic dziwnego, że nie trzeba błogosławieństwa z USA, skoro w Polsce marką zarządza AmRest (choć międzynarodowy, to działa jedynie w naszych okolicach świata)

  • ktancula

    Akcja Majewskiego trochę, jak dedektyw inwektyw 😉

  • Góral

    Ale o co chodzi? Co to za stereotypy w tej reklamie? Może za mało Discovery Channel oglądałem, ale Meksyk w ogóle mi się nie kojarzy z niskimi superbohaterami, nie kumam tego. Z fasolką i plackami kukurydzianymi mi się bardziej kojarzy.

    Oświećcie mnie.

  • Góral

    Spoko, sam się dogrzebałem… niski meksykański wrestler jest śmieszny, bo Meksykanie są niscy. Doczytałem sobie:
    http://newsblogs.chicagotribune.com/race/2009/04/a-whopper-of-an-insult-to-mexicans.html
    http://www.thequesadachronicles.com/?p=941
    http://www.howdoesthattaste.com/2009/04/mexicans-are-short-burger-king-brings.html
    A śmieszniejszy był niby Taco Bell z porównaniem Meksykan do ratlerków:
    http://www.youtube.com/watch?v=M8sZ1DWsAHE

    Europa czeka na reklamy z grubymi, głupimi Amerykanami. 🙂

  • kalin

    @Góral

    Za mało westernów oglądasz;) Z tego co pamiętam tam dość często pojawiał się taki obraz mieszkańców.

  • Akcja dobra, a tutaj pisałem troszkę więcej o ogólnych działaniach Am Restu i agencji PR , która obsługuje firmę http://www.epr.pl/kfc-i-burger-king-preznie-walcza-o-wizerunek,marka,568,1.html

  • Góral

    @kalin

    Faktycznie, dawno nie oglądałem westernu, pamiętam głównie te produkcji NRD. 😉 Tam byli tylko indianie z teutońskimi szczękami. 🙂

    Temat texykański zaintrygował mnie na tyle, że odnalazłem video pokazujące jak wyglądają PRAWDZIWI mieszkańcy – raczej nie jak kowboje, dominują wielkie zady:
    http://www.youtube.com/watch?v=MoMCEKuPFGU

    Pokazywanie wielkich zadów w reklamie fast foodu, który te zady hoduje, już by kompletnie nie było correct, nie? 😉

  • lukas

    Super akcja PR – zgodna z marką, z lekkim dystansem :)) a Meksykanom to chyba właśnie więcej dystansu by się przydało….

  • A ja muszę jeszcze z pół roku czekać jak mi w Krakowie (a dokładniej w Bonarka City) otworzą w końcu Burger Kinga, po ich ponownym wejściu na rynek Polski :/

    A ci najciekawsze w Bonarcze niema być McDonalda, tylko KFS i Nord Fish z takich typowych Fast Foodów. To w końcu zobaczymy co tam dobrego mają, bo do Waw na hamburgera mi się jechać nie chce. (a może do mnie też przyjedziecie z takimi siateczkami zapewne smacznego jedzonka ??:> )

  • Że co? Czy dobrze zrozumiałem? Durczok zbluzgał w niewybredny sposób współpracownika i dostał za to jeszcze dożywotni karnet żywieniowy?! Nie żebym zazdrościł, wolę domowe jedzenie, ale to już jest jakaś paranoja.

    To rzeczywistość powinna kreować marketing a nie na odwrót. Gdybyśmy żyli na normalnym świecie występ pana Durczoka powinien w samoistny i naturalny sposób zakończyć jego wątpliwej wartości dziennikarską karierę. No ale cóż…

  • Mediafun, dzięki za inspirację do napisania notki. 🙂