1

Biust Simplusa a sprawa Gilowskiej

O aferze z odwołaniem pani Gilowskiej media nie przestają mówić, wypowiadają się szefowie partii, premier, wicepremierowie, wszyscy nakręcają atmosferę, generują szum, każdy coś od siebie dodaje. Szkoda, że wśród tylu głosów jest tak mało rzetelnych wypowiedzi, podpartych znajomością prawa i przepisów panujących w Polsce. Nic dziwnego, że normalny obywatel, a nawet dziennikarz czy polityk gubi się w tym wszystkim i w mediach pojawiają się coraz bardziej emocjonalne, a mniej rzeczowe wypowiedzi.
Dopiero dzisiaj trafiłem na kilka rozsądnych wypowiedzi i ocen całej sytuacji wypowiadanych przez tych którzy powinni się wypowiadać najpierw – czyli przez prawników.

Przesłuchałem wywiad Moniki Olejnik z Markem Safjanem (prezes Trybunału Konstytucyjnego) i rozmowę Beaty Michniewicz ze Zbigniewem Hołdą (Helsińska Fundacja Praw Człowieka). Panowie rzeczowo i na spokojnie tłumaczą zawiłości spraw związanych z wszczynaniem i zaniechaniem postępowań lustracyjnych. Zbigniew Hołda nawet w dosyć ostrych słowach wypomina nieznajomość prawa Panu Marcinkiewiczowi i Kaczyńskiemu. Po wypowiedziach ekspertów pozbawionych emocjonalnych przypraw cała proces tej sprawy w sądzie wydał mi się jasny (a przynajmniej jaśniejszy :-)). Nawet panie redaktorki przyzwyczajone do ostrych dyskusji, mocnych pytań i wykrętnych odpowiedzi polityków, spuszczały z tonu i nie miały czego drążyć.

Cała sprawa przypomniała mi sytuację sprzed kilkunastu miesięcy, gdy trwała afera ze zbyt obfitym i falującym biustem w reklamach Simplusa. Chaos, szum i głupie wypowiedzi które się wtedy pojawiały zepchnęły rzeczową dyskusję w stronę atmosfery skandalu. I jest w tym sporo winy mediów, bo kogo najwięcej dopuszczały do głosu? Mister Środę, złotoustego posła Cymańskiego, nie pomnę pozostałych polityków… właśnie… POLITYKÓW, a gdzie głos ekspertów? Im głośnie ktoś krzyczy i mocniej macha rękami tym częściej jest w telewizji – prosta sprawa. W czasie „Debaty” Kamila Durczoka, której tematem była m.in. ta właśnie reklama, przy głównym stole siedzieli politycy i krzykacze (+Rafał Ziemkiewicz dla złagodzenia nastrojów) natomiast gdzieś tam wśród publiczności siedział dyrektor strategiczny EURORSCG – Marek Staniszewski – otrzymał mikrofon tylko na chwilę i raz jedyny się wypowiedział.

W ten sposób, w żadnej sprawie nigdy nie dojdziemy do rozsądnych wniosków i prawidłowej oceny sytuacji – przede wszystkim media powinny o tym pamiętać.Nic dziwnego, że zarówno w sprawie pani Gilowskiej jak i w reklamie Simplusa więcej jest niepotrzebnego krzyku i emocji zamiast konkretów i działań mających wyjaśnić tę sprawę.