10

Bądź Adamem Słodowym

Marcin na netto akurat idealnie wstrzelił się w tematykę mojego wpisu. Bo też chciałem o Telezakupach Mango i też o internecie.

Od jakiegoś czasu mój ulubiony program, który pomaga na zaparcia i inne wszelkie dolegliwości, podjął temat, który przez wielu został zaniedbany. W 30 sekundowym spocie, obojętnie jak wspaniała byłaby oferta, jak cudowny produkt, nie wyjaśni się do czego służy internet i jakie zalety może mieć modem usb. A w kilkunastominutowej inforeklamie od Mango wszystko pięknie, prostym językiem, da się to zrobić.

Tak, wiem, straszne, ale zwróćcie uwagę, na słownictwo i to co dostaje widz:
– bez tysiąca kabli szpecących mieszkanie;
– połączysz się z internetem w kawiarni i na wakacjach;
– możesz siedzieć na balkonie i w ogrodzie i korzystać z sieci.
Pan fachowiec wszystko ładnie wytłumaczy pani się dopyta a pan na działce potwierdzi.

Plus moje ulubione scenki… jak to jest źle bez cudownego produktu (za krótkie kable), oraz wypowiedzi zadowolonych klientów.

Doświadczona gospodyni pewnie parsknie śmiechem na nazwę produktu dla kuchennych leni i tumanów „Warzywa na patelnię”, podobnie jak fachowcy-komputerowcy łapią się za głowę jak widzą inny produkt od mango – Mini-Webs.

Moi kumple z Auli i barcampów pewnie to wyśmieją, ale dla wujka z Koszalina mini-webs pewnie wyda się to interesujący. Bo jakby wujek chciał mieć swoją stronę w internecie do jakie ma możliwości? Ma kupić sobie Dreamweavera, zatrudnić agencję interaktywną czy przerobić kurs html Pawła Wimmera? Taki mini-webs jest naprawdę dla niego. A to, że na rynku jest tak niewiele alternatyw (wujek nie kupuje magazynów komputerowych, ba, nawet nie wie do czego służy klawisz F1) – a ja nie mam czasu, ani nie chcę go szkolić, ani osobiście ani telefonicznie. Nie chce mi się go też przekonywać, że może sobie przecież na flickrze założyć konto czy bloga na bloxie.

Moim zdaniem Era ze swoim Blueconnectem i ten straszny Mini-webs wstrzelili się idealnie. Szczególnie jest to interesujące dla ludzi, którzy mają już co prawda konto na naszej-klasie, jeszcze nie do końca odróżniają wysłanie maila od wysłania wiadomości przez n-k, ale chcieliby się pochwalić „swoją własną, spersonalizowaną stroną internetową” z pieskiem czy chrzcinami dziecka. Nie wiem dlaczego tylko nie emitują tego w telewizji albo nie kupią reklamy w Fakcie albo SE.

Autentyczny przypadek, pytanie w jednej z firm „co ludzie mogą jeszcze robić z komputerem jak nie mają zainstalowanego offica”? Słabo? Właśnie dla nich jest mini-webs. Szkoda, że Mango nie informuje, że produkt jest po angielsku. Pewnie więc, bez telefonu do znajomego komputerowca się nie obejdzie.

Łatwo będzie to można zweryfikować, święta już się zbliżają i do domu przyjeżdżacie Wy, specjaliści od komputerów, którzy prowadzą on-linowe pogotowie techniczne kiedy „drukarka nie chce drukować” albo pomagacie w problemach typu „zniknęło mi z worda”. Przekonajcie mnie, że taki produkt nie ma racji bytu (zgadzam się, jest koszmarny) i czy ktoś czasem nie zaniedbał tego sektora rynku?

Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz, zwłaszcza u tych ludzi, którzy niedawno poznali komputer, internet – zupełnie w inny sposób postrzegają błąd w oprogramowaniu. Kiedy nam się coś zawiesi, zabraknie bilbioteki, sterownika albo po prostu windows się zbuntuje – norma, częsty przypadek. Ale kilka razy spotkałem się z traktowaniem tego typu błędów jako awarii komputera, bo przecież odtwarzacz dvd czy wieża stereo się nie zawiesza ani nie wymaga restartu. Jak się psuje, to trzeba oddać do serwisu. Tacy użytkownicy skorzystają z mini-webs, który „łatwo i szybko zainstalujesz”?

A jak myślicie, serwisu typu „twoja firmowa wizytówka w 5 minut” idą w odstawkę? Wizytowka.pl ma się dobrze, też jest koszmarna, ale sprawdźcie na alexie. Tego typu serwisy pewnie nie znikną, chociaż na powrót książek typu „najlepsze adresy w internecie” (pamiętacie takie pozycje?) raczej się nie zanosi.

Polecam dyskusję o mini-webs na blogu Marcinakomentarze na wykopie, a tutaj Łukasz wrzucił mini-websy pod validator (straszne, nie przeszło testu) :-).

  • Nie wytrzymałem minuty przekazu, przepraszam…

  • Szkoda, bo nie dowiedziałeś się o superpromocji i powiększeniu limitu zdjęć, jakie możesz zamieścić na stronie z 24 do 50.
    Cóż trzeba zwijać interes. Takiej konkurencji agencje interaktywne z pewnością nie wytrzymają. ;-P

  • Pingback: Rózga Świętego Mikołaja...()

  • Obawiam się,że takie rzeczy kupują nie tylko ludzie 60+. Kupują wszyscy, którzy się nie interesują tym co jest w sieci, a wstyd im się przyznać do swej niewiedzy.

  • Ano właśnie, co masz do tych warzyw? Bardzo dobra mieszanka, gdy chcesz coś szybko przyrządzić, nie masz czasu, a jednak chcesz zjeść coś zdrowszego niż kubełek KFC czy chińszczyzny popijany czymś gazowanym :o)

    Wracając do tematu: Mini-Websy skomentowałem u siebie i wielkiego zagrożenia w nich nie widzę. Rzadko kiedy osoby prywatne zamawiają profesjonalne serwisy internetowe, więc ta grupa w pewnym sensie wypada z mojego kręgu zainteresowań. Z kolei klient biznesowy albo ma jakieś pojęcie o Internecie oraz swojej obecności w Sieci, albo nie. W pierwszym przypadku rafi do ludzi w branży, w drugim zrobi sobie Mini-Websa i… przypuszczalnie za jakiś czas też się z profesjonalistami przeprosi.

  • Nabijamy się z pomysłu MiniWebs. Tymczasem są w Polsce firmy robiące doskonały interes na dokładnie tym samym segmencie – ludziach, którzy chcieli by być „w internecie”, ale zupełnie nie mają pojęcia jak. Te małe paruosobowe firmy zarządzane przez osoby po 50-ce. Kto im oferuje „obecność w internecie”? Wszystkie firmy z „katalogami” internetowymi, które docierają do klientów przez akwizytorów. Katalogi duże, albo malutkie. Niektóre odwiedzane co najwyżej przez roboty.

    Spotkałem się z przypadkiem, w którym właścicielka agencji tłumaczeń zapłaciła Panoramie Firm 4000 zł za prezentację w katalogu internetowym. Nie wiem co ta prezentacja miała, pewnie złocone rogi, ale oczywiście nic nie dała.

    To zjawisko chyba duże, a co gorsza, niewidoczne z internetu, bo cały proces marketingu i sprzedaży dzieje się poza internetem.

  • Może to dla nas śmieszne, ale jednak pamiętajcie – patrzmy obiektywnie na całą populacje. Dla nas, czytelników Maćka stworzenie prostej strony www, za pomocą jakiego kreatora jest proste i nie zajmie więcej niż 30 minut. Ale taki wujek może mieć problem. DLatego przyklaskuje miniwebs – dzięki temu popularyzujemy sieć. Zwróćcie uwagę na koszt – 50 zł opłaca się 😉
    Natomiast co do Mango i Ery – dla mnie ośmieszają się. Dobry pomysł na jak to Maciek określił ,,wstrzelenie się” ale realizacja fatalna. Czy ludzie to oglądają?

  • Ostatnio rozmawiałem na temat reklamy dealerów w różnych mediach, zeszło nam na prasę drukowaną i okazało się, że reklama w lokalnym wydaniu Faktu nie dość, że jest niedroga (konkurencja chce więcej), to jest bardzo skuteczna. Przez 3 dni od wydrukowania reklamy telefony prawie, że się urywały ?!? 😉 Tak więc czytelnicy Faktu to idealny target dla mini-web itp.

  • Nie ma sie co oburzac, miniwebs/mango doskonale wstrzeliło sie w potrzeby. Nie kazdy potrzebuje super wypasionego www, ale najprostrza forme zaistnienia w sieci.
    Smiac sie moza i oburzac, ale jeszcze sie przekonacie ile mango tego sprzeda…

    Zamiast krytykowac, moze warto wejsc w ten segment i proponowac produkcje stron w modulach (jak TV na zadanie), za jednym kliknieciem w google :)? Jest popyt – trzeba zapewnić podaż. Era też na tym jedzie, Blueconnect dla biznesu to już przeszłosć. Teraz sieć idzie dla każdego i nic w tym złego!

  • Alan

    kazdy ma prawo do zarobku, tylko czym to sie rozni od darmowego blogspota w 5 minut, czy innych ? Jaka „spersonalizowana”? haha 😀 bez jaj. Personalizacja wg nich to to, ze zmienisz napis na gorze? 😀
    niezle te szablony 😀 za free bym takiego nie chcial, chociaz tego w sieci pelno..

    cala ta reklama to jak powrot do przeszlosci.. i to w USA wszystko krecone :D, gdzie internet na poziomie prawie 70%!