4

Badania w reklamie to duże ryzyko

Coś nie ma szczęścia do mnie (albo do reklam) Wyższa Szkoła Promocji w Warszawie. Mimo, że osobiście nic do niej nie mam, to jej reklamy już kilkakrotnie pojawiały się na tym blogu, raczej z powodu przewagi plusów ujemnych nad plusami dodatnimi. Np. wtedywtedy.

Tym razem zamiast kreacji graficznej, WSP przygotowała coś na kształt wyników badań, przeprowadzonych raczej swoimi sposobami i dosyć dziwnie przedstawionymi. Przyznam szczerze, że starając się patrzeć obiektywnie na tę reklamę i wyniki, wzbudziły one we mnie więcej wątpliwości niż chęci poznania oferty uczelni.

No ale po kolei… pytanie pierwsze, najlżejsze.
Czy czujesz się przygotowany do wykonywania pracy w specjalności, którą studiujesz?
57 % studentów WSP odpowiedziało, że tak, w kontrze do 51% studentów „innych topowych uczelni”. Różnica niewielka, więc przydałoby się chociaż podać liczbę badanych studentów i warunki przeprowadzania badań. To że inne uczelnie to „cztery topowe niepaństwowe uczelnie warszawskie” pominę milczeniem… bo i rankingi są różne. Analizując różne zestawienia mogę założyć (bo w reklamie nie ma ich wymienionych), że do topowych niepaństwowych uczelni warszawskich mógłbym np. zaliczyć (kolejność przypadkowa):
Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie
Wyższą Szkołę Zarządzania – The Polish Open University
Wyższą Szkołę Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego

Czy taki wynik 57% dla WSP i 51% dla innych uczelni jest prawdopodobny… może i tak, przy „odpowiednio nieumiejętnym” przeprowadzaniu badań czy interpretacji wyników można uzyskać każdy wynik… ale to tylko moje domysły.
Przy okazji badań to zazwyczaj podaję się nazwę firmy badawczej, która realizowała badanie (to zawsze uwiarygodnia) albo jeżeli szkoła ma swoje świetne narzędzia badawcze – to też się nimi chwali… w tym przypadku możemy tylko snuć domysły – dla WSP raczej niekorzystne.

Przejdźmy do drugiego pytania:
Wskaźnik zatrudnienia absolwentów w kształconych zawodach – 98,7%, inne uczelnie – brak danych

No i co tu porównywać? Pomijam, że dalej nie ma informacji o próbie badawczej – czy to jest wynik możliwy do osiągnięcia. Możliwe, zwłaszcza, że sporo osób idzie na takie studia już pracując, ale w pytaniu jest mowa o absolwentach. Jak już ktoś robi takie badania, zadaje sobie trud i idzie w koszty aby śledzić kariery swoich absolwentów to chyba jest to powód aby właśnie podać warunki w jakich badanie było przeprowadzone. Liczba 98,7% to bardzo wysoki wskaźnik i moim zdaniem do czegoś zobowiązuje.

Trzecie pytanie:
Jeśli miałbyś zatrudnić specjalistę w dziedzinie reklamy/PR/ZZL, wybrałbyś absolwenta:
Wyższej Szkoły Promocji: Tak
Innej uczelni: Nie.

No i tutaj już śmiech na sali… bo na tak zadanie pytanie to jaką dać odpowiedź, żeby nie wyjść na głupka? Przecież jasne, że nie zatrudnię do reklamy absolwenta SGGW kierunku inżynieria środowiska. Pomijam, że na hasło „inna uczelnia” każdy z nas wymieniłby pewnie inną uczelnię. Chociaż w przypadku tego pytania, mogą to być wyniki odpowiedzi podanej przez jedną osobę – znowu brak danych. No i kogo pytali? Pracodawców, studentów, absolwentów?

Podsumowując, niestety reklama nie odpowiada na pytanie w nagłówku: „Jakie naprawdę są studia w WSP”. A właściwie odpowiada, ale moim zdaniem nie jest to odpowiedź, która satysfakcjonowałby władze uczelni. Czy inaczej prezentowałyby się wyniki tych „badań” w zestawieniu z konkretnymi i wymienionymi z nazwy „topowymi” uczelniami warszawskimi z podaniem wyników? Odpowiedzcie sobie sami?

Zupełnie przypadkiem (przyrzekam, że to nie było ustawione, zresztą gdzież bym śmiał), chyba telepatycznie (co nieraz już mi się na mediafunie zdarzało) dwa dni temu jeden z czytelników skomentował jeden ze starszych wpisów o WSP.

hehe widisz akrurat mam przyjemność, lub raczej nieprzyjemność być studentem tej szkoly, na szczęscie ostatni rok, i powiedzenie, że szewc bez butów chodzi jest w tym przypadku baardzo trafne. Nieszczęsciem jest to, że brak profesjonalizmu widzą wszyscy, prócz rektora i pań z bosu (biuro obslugi studenta), wystarczy spojrzeć na stronkę i jakże przyjazną nawigacje, czy też wymiotogenną kolorystykę, no ale co zrobić. Od siebie nie polecam tej szkoły nikomu, kto chicialby w jakimś stopniu zaistnieć w świecie reklamy, czy mediów. To nic innego jak kolejna szkoła o marketingu i zarządzaniu, i szczerze mówiąc niewiele ponadto…
niestety…

A co Wy myślicie o tej reklamie? I poprzednich: tejtej.

  • bestyja

    tego typu „badania” są podchodzeniem do odbiorcy jak do kretyna. czy ja wiem, czy te 57% to taki rewelacyjny wynik, którym należałoby się pochwalić? hasło „inna uczelnia” nasuwa skojarzenia z popularnym „zwykłym proszkiem”. pytanie o wskaźnik zatrudnienia to szczyt niekompetencji i ignorancji w dziedzinie statystyki, chodzi oczywiście o brak danych. ostatnie pytanie zabójcze. w efekcie wrażenie blichtru, samozachwytu i powierzchowności pozostaje.

    ach, i dziękuję za maila. nie rozumiem dziękowania za lubienie – to żadna przysługa, po prostu doceniam pełen profesjonalizm w dziedzinie, która w pewnym (sporym?) stopniu mnie interesuje:)

  • SGH to nie jest uczelnia niepaństwowa!!! to bodaj najlepsza uczelnia ekonomiczna PAńSTWOWA.

  • Justyna: dzięki za uwagę, poprawione, rzeczywiście, tak mi się jakoś lekką ręką przejechało klawiaturą po debesciakach

  • rozsądny student

    Cóż, tak się też składa, że również jestem studentem tej „wielce profesjonalnej” uczelni.
    Gdy zobaczyłem nową reklamę w „Pressie” to najzwyczajniej w świecie zrobiło mi się po raz kolejny wstyd, że uczelnia zamiast promować się skutecznie, tylko się pogrąża.
    No ale do rzeczy, analiza zawartości reklamy oczami studenta 🙂
    1. Słowo „blichtr” – obawiam się, że zbyt trudne dla sporej części grupy docelowej.
    2. Selekcja kandydatów – przyjmowane są 2 osoby na 3 – dla mnie to nie jest powód do zbytniej dumy, nawet sugerując się tylko tymi danymi. W praktyce natomiast, to trzeba być skończonym kretynem by oblać test jednokrotnego wyboru z pytaniami typu, „co pije krowa” lub przyjść na rozmowę w dresie (też był taki przypadek).
    3. O stopień trudności egzaminu dyplomowego spytaj absolwenta – cóż, nasuwają mi się dwa główne wyjaśnienia:
    – jest to jedyny egzamin ustny (chyba, że ktoś ma poprawkę u rektora) na uczelni i jeden z niewielu, który nie jest testem jednokrotnego wyboru, więc przeciętny student staje przed niebywale trudnym zadaniem – po trzech latach (albo i więcej gdyż bardzo mało osób oddaje pracę w terminie) nagle czegoś trzeba się porządnie nauczyć, no i dla większości okazuje się to zbyt trudne, stąd ten niby wysoki poziom, który się tu sugeruje.
    – druga sprawa to obiektywność komisji i pamiętliwość rektora, ale tego lepiej nie będę rozwijał.
    4. No i wyniki tych skomplikowanych badań, zgadzam się z analizą, więc przynajmniej zdradzę jak powstały (oczywiście jedynie na podstawie kojarzenia faktów). Na stronie dla studentów była ankieta odnośnie zatrudnienia, z pytaniami tak skonstruowanymi, by wyszło, że jeśli student pracuje to dzięki uczelni, stąd ta rozbieżność z pytaniem odnośnie przygotowania do zawodu – tu było bodajże tylko „tak” lub „nie”.
    5. Kolej na narzędzie badawcze… nie uczestniczyłem w tym, ale jeśli wierzyć „ofiarom” i innym źródłom, byli to studenci, zmuszeni do darmowej pracy na rzecz uczelni w ramach zaliczania obowiązkowych 15 tygodni praktyk (w ramach „obowiązkowych projektów” przeprowadzanych przez uczelnie należało także rozdawać ulotki, naklejać naklejki itd. – iście przyuczające do zawodu zajęcia 🙂 ) Wiec tym bardziej wątpliwe są te wyniki, gdyż w takich sytuacjach człowiek tylko kombinuje jak to zrobić najmniej ruszając się z domu :).
    No i sprawa procentów a braku cyfr.. szacując optymistycznie na ostatnim roku studiów dziennych i zaocznych w WSP jest ok 240 studentów, więc zapewne porównanie tego z takim molochem jak WSHiP czy innymi tajemniczymi uczelniami „topowymi” mogło wypaść dobrze jedynie w procentach.
    6. Ciekawi mnie wielce ten absolwent PR – bo jako student nie słyszałem nigdy ani nie miałem możliwości kształcenia się w tym kierunku, ale być może chodzi to o studia magisterskie, jakieś mgliste plany przyszłościowe lub nieudane zamierzenia z przeszłości.

    O samej uczelni można by napisać jeszcze wiele, niestety głównie ukazujących wady, faktów i mitów, no ale to już byłoby nie na temat 🙂

    No i korzystając z okazji gratuluje świetnego bloga.
    Pozdrawiam