1

Akcja QPA

Niedawno, na swoim blogu, mateoosz wspominał o kampanii „Psie sprawy Warszawy”. Przyznam, że od jakiegoś czasu, billboardy tej akcji kłują mnie trochę w oczy. Kłują nie dlatego że są brzydkie, bo sam billboard jest w sumie nienajgorszy, ale razi mnie trochę, że są to pieniądze wyrzucone z błoto. Spotów w telewizji nie widziałem, może nie miałem szczęścia, zapowiadanych w kampanii tabliczek także (w naszym kraju wszystko co można zniszczyć albo zabrać, zazwyczaj jest niszczone i zabierane), i uważam, że tej akcji brakuje kilku elementów:
• Przede wszystkim brakuje rozwiązania problemu… co z tego, że „kupy łamią prawo”, to że są i śmierdzą wie każdy, co z nimi zrobić? Na to pytanie nie ma odpowiedzi w kampanii. Wydaje mi się, że w Polsce, trzeba takie sprawy pokazać jak krowie na rowie – po prostu nauczyć nas Polaków sprzątać psie odchody. Dla wielu sprzątanie po psie jest nie do pomyślenia. Boję się, że do tego trzeba zmiany pokolenia. Spot tego nie pokazuje.

[gv data=”http://www.youtube.com/v/MofGcIVdx_Y”][/gv] • Czas rozpoczęcia kampanii – sugerowałbym ruszyć w pierwszym uderzeniem w czasie wiosennych roztopów – wtedy dopiero widać co znaczy dobrze „nawożony” trawnik.
• Jak wspominał mateoosz – brak koszy, urządzeń do sprzątania itp. Jakiś czas temu, widziałem, jak polski wynalazca prezentował małe poręczne i higieniczne urządzenie do sprzątania m.in. psich odchodów – co z tego – w Polsce nie mógł znaleźć producenta, sprawę przejęli chyba amerykańscy przedsiębiorcy. Tekturowy zestaw do sprzątania, a którym wspomina się na stronie kampanii, to chyba jednak za mało.
• Zdaję sobie sprawę, że akcja ma ograniczony budżet, ale problem psich kup to problem wielu miast, do tego trzeba połączonych sił i zintegrowanych działań na szczeblu administracyjnym – w przeciwnym razie to będzie baardzo długotrwałe przedsięwzięcie. Temat „każdy sobie po swojemu”, szczególnie przy akcjach samorządowych to temat na szerszą dyskusję.
• Akcja ma swoją stronę internetową… i co z tego… spróbujcie znaleźć adres strony na spocie albo na billboardzie. Dorzucę się do tej akcji i podam jej adres (całkiem łatwy do zapamiętania) http://www.stolicaczystosci.pl/psw/psw.html
• Uważam, że oprócz informowania o potrzebie sprzątania, straż miejska powinna wlepiać mandaty na zanieczyszczanie – 400 zł mandatu każdego nauczy szybciej niż billboardy na mieście.
• Moim zdaniem ta akcja sprawia wrażenie zrobionej bez przygotowania, zabrakło spojrzenia na to „jak to zrobili inni” a daleko nie trzeba szukać. Zeszłoroczna, NAGRADZANA kampania „Kraków wolny od psich QP!” z Eskadry, czy wspomniana przez mateoosza słowacka kampania.
Zwróćcie uwagę na ten fragment opisu kampanii „Kraków wolny od psich QP!”:

Co powodowało, że inne, wcześniejsze akcje tego rodzaju kończyły się powszechną klapą? Otóż ludzie, atakowani dosłownym przekazem dotyczącym problemu, reagują na wszelkie próby edukowania obrzydzeniem i całkowitą niechęcią. I nie ma w tym nic dziwnego – epatowanie słowami „odchody”, „fekalia” czy realistycznymi obrazkami wypróżniających się zwierząt nikogo normalnego nie zachęcą do zmierzenia się z problemem.
Agencja stworzyła zatem zestaw mandatories (obowiązkowych cech komunikacji). Podstawową metaforą została „mina”(zastępująca w komunikacji „psie odchody”) oraz porównanie trawników miejskich do „Pola Minowego”. Zastosowano szczególną pisownię „kluczowego” słowa: „QPA”. Zakazane zostały wszelkie przekazy dosłowne i budzące niechęć.

i porównajcie ten tekst z obecną kampanią…Zachęcam do przeczytania opisów krakowskiej akcji na stronach mediarun.plPRoto.pl.
Mimo, że popieram tego typu akcje, to niestety, błędy możnaby jeszcze długo wymieniać, liczy się efekt, a ja boje się, że wiem jak będą wyglądały trawniki za rok, podczas wiosennych roztopów.

  • kika

    w ogole to jest bzdura…. co te biedne psy maja do tego – to wina wlascicieli, pies raczej nie posprzata po sobie – problem tkwi w braku nawykow u wlascicieli a nie w tym ze psy robia to, co robia 🙂