29

A spróbuj nie zjeść!

Tym razem coś lżejszego i mam nadzieje, grożącego pozwem ze strony firmy:-) – ulotka. Ulotka jak ulotka, promocja też jakaś taka niespecjalna…ale zastrzeżenia…hmm, lekko przerażające… Bo rozumiem ochronę interesów przez właściciela lokalu i jakiś mechanizm ochronny przed naciągaczami i łowcami promocji… ale hmm, zerknijcie sami:

– oferta jest ważna w godzinach 12:30 – 15:30, ale na zjedzenie masz tylko godzinę – tak, bardzo lubię jeść na czas… Jakie są kary za przekroczenie limitu?
– możesz jeść bez ograniczeń, ale zamawiasz tylko raz – czyli jednak jakieś ograniczenia są, ale ok, czepiam się
– i najlepsze na koniec „należy zjeść wszystkie zamówione produkty, w przeciwnym razie zostaną one zapakowane na wynos i doliczone do rachunku”. To w ramach przyjemnie spędzonego lunchu chyba… sytuacja zaczyna robić się patowa, gdy zamówione jedzenie nie będzie mi z jakichś powodów smakowało. Wtedy tylko dwa wyjścia, albo się zmusić i wepchnąć na siłę albo dopłacić za niezjedzenie :-). Ewentualnie sposobem Jasia Fasoli, podrzucić komuś do torebki albo uklepać pod talerzykiem 🙂

Z jednej strony oferta i zastrzeżenia mnie zniechęciły… z drugiej strony zaintrygowały i chyba się wybiorę sprawdzić czy są jakieś kary za niejedzenie pałeczkami 🙂

  • Upolowałeś to na miejscu?

  • na swojej klatce znalazłem 🙂

  • niezły absurd!

  • Gdyby to było np. w USA, zastanawiałbym się pewnie, czy to nie jest celowe działanie nastawione na wygenerowanie buzzu. Obawiam się jednak, że skoro to dzieje się w Polandii, autorzy kierowali się szczerą obawą przed nadużyciami „grożącymi” ze strony konsumentów 🙂 a być może troską o ich zdrowie albo nawet ducha – „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu” znajduje się na liście 7 grzechów głównych 🙂 Taki efekt mashupu japońskiej kuchni z katolickim krajem…

  • Trzeba sobie zmyślny obrok pod szyją przyczepić i go pod ubraniem skryć. Przy odrobinie zdolności manualnych można ten obrok chłodzić, coby świeża ryba w godzinę nie skisła. Jeden pomysł, dwie godziny majsterkowania i ekskluzywne żarcie na tydzień jak znalazł. Żyć nie umierać.

  • sashimi

    w polskich realiach to bardzo smieszny pomysl.najlepszy rzeczywiscie jest ten warunek jesli nie zdazysz zjesc w godzine to zabieraj reszte do domu za doplata oczywiscie.przeciez to nie ma sensu.no chyba, ze ma zdolnosci chowania po cichu jedzenia do kieszeni.

    a tak na serio to bardzo typowy system jedzenia w japonii-tabehoudai.jest ograniczenie czasowe, ale nie do jednej godziny! mozna do tego zamowic nomihoudai – picie drinkow/piwa ile sie chce. w japonii to dziala, bo juz po 2 piwach sa wstawieni, u nas knajpa chyba by zbankrutowala.

    osobiscie uwielbiam jedna knajpe japonska w taipei – jesz ile chcesz, bez ograniczenia czasowego, z wielokrotnym zamawianiem, za 40 zlotych. na tajwanskie warunki to drogo. czy warto? hmm, pod wzgledem zarcia – tak – pyszne. ale ile mozna siedziec i jesc…

    pozdrowienia z formosy,
    ciekawy blog,
    yuting

  • Też dostałem tę ulotkę i zeskanowałem sobie ten zapis – cudo!

  • skorzystają najwięksi głodomorzy 😉

  • Krystian Cieślak

    A może twórca tej ulotki liczył na wygenerowanie efektu „word of mouth”? 🙂

  • futomaki

    Wiem że ten blog to nie gastronauci ale jeśli chcecie uniknąć widoku mało higienicznie wyglądającego właściciela podjadającego resztki z właśnie krojonych waszych „rulonów” to unikajcie odziału Łomiankowskiego tej sieci 😉

  • Tylko w Polsce można takie rzeczy wyprawiać ;).

  • Pingback: wpigulce.net()

  • A właśnie że to bardzo amerykańskie, to właśnie tam w wielu knajpach sushi all-you-can-eat musisz płacić jak nie zjesz wszystkiego. Wzięło się to głównie z tego, że goście zamawiali mnóstwo, a zjadali np. tylko rybę albo inny drogi smakołyk a resztę (czyli głównie ryż) zostawiali. Sami rozumiecie, że takie wybiórcze jedzenie to dla knajpy gigantyczny koszt.

  • przemysuaw85

    Hmmm… Godzina czasu na zjedzenie posiłku wartego minimum 60 zł. Mogłoby się udać. Musiałbym im przynieść chyba własne warunki do podpisu, że jeśli to zrobię to mam darmowe posiłki codziennie przez miesiąc czasu 😀
    A tak swoją drogą, ktoś kto redagował „tekst” tej ulotki sam chyba nie wiedział co robi i ma braki zarówno w wykształceniu jak i kulturze osobistej (wszak rozumienie tekstu jak i jego brak można podciągnąć pod oba te pojęcia)…

  • Bez przesady, to nie jest jakieś dziwne… W Londynie w większości knajp sushi z ofertą all-you-can-eat są takie zasady – a przynajmniej, nie zdarzyło mi się, żeby było inaczej. Po prostu knajpa broni się w ten sposob przez zamawianiem gigantycznych ilości w ramach 60zł, co przy kilkuset sztukach sushi mogloby ją narazić na niezłe straty. Nie rozumiem oburzenia – wydaje mi się to raczej dość racjonalne i standardowe.

  • Stary Mokotów

    Też znalazłem na klatce 😉 Ulotka wywołała u mnie stres, oraz chwilę zwątpienie czy potrafię czytać ze zrozumieniem. Ostry rygor, czerwono-czarny kolor, podobno kelnerki to gejsze w lateksach i za złamanie zasad smagają też pejczem. Tak na serio – moim zdaniem lokal nie pociągnie długo.

  • Bylem tam ostatnio. I biorac pod uwage wystroj wnetrza + ubior pani ktora mnie obslugiwala + rozmowe lysych panow za lada (tych ktorzy to sushi przygotowuja) to musze stwierdzic ze oni to chyba sa glownie nastawieni na rozwozenie na wynos 😉

  • Regulowany czas jedzenia trochę trąci wojskowym drylem albo klimatem obozów koncentracyjnych.

  • Olcia

    czasem tam zamawiamy sushi, ale jest mocno średnie- gigantyczny rulon sklejonego ryżu w twardym wodoroście i z kawalątkiem ryby w środku 🙂 na jeden kęs się nie da zjeść, ale jest w miarę tanio i można się zapchać 😛 a ulotka wywołała u nas w firmie popłoch i salwę śmiechu…

  • zet

    Nie wiem czy wiecie, ale Polska to bardzo dziwny kraj :)))

  • hwhj

    hehe… niby sushi jak sushi, ale nigdzie poza lokalem tej firmy konsumpcja nie skonczyla sie zatruciem z ostra biegunka… nigdy wiecej

  • Michał

    Dzięki Maćku za tak świetny wpis (jak i całego bloga oczywiście) 🙂 Dawno się tak nie uśmiałem.

  • Polak-Spryciarz sobie poradzi i z taką promocją.
    Włoży do plecaka. Wcale bym się nie zdziwił gdyby za niedługo jakiś licealista wpadł na taki pomysł i chodził tam ze zgrają swoich kolegów czekających przed lokalem 😉

  • .Xs

    Fakt, ulotka absurd – przypomina mi to sytuację, kiedy pewna studentka, organizując imprezę, uprzednio rozesłała do wszystkich zaproszonych mailem „regulamin” do zapoznania się i przeczytania. Był sporządzony w podobnym tonie.

    A tak bardziej optymistycznie – serdecznie polecam knajpkę sushi schowaną za Hotelem Europejskim – ceny wyjątkowo przystępne, a jedzonko dobre… no i nie wyganiają po godzinie. 😉
    Jedyny minus – szatniarz-cerber.

  • trza by się zmówić i iść bardzo dużą ekipą na coś takiego – ciekawe, czy daliby radę przeliczyć wszystko. inną sprawą jest zapłata – płaci się przy zamawianiu, czy przy wychodzeniu? jeśli to pierwsze – wstajesz od stolika i ziuuu:)
    Mniej więcej w tym samym czasie trafiłem na tą ulotkę (chyba przez goldenline) i zdecydowanie nie planuję tam iść – straszy, a nie zachęca.

  • jossseeeeph

    ja nabieram nostwo a kumpel bierze najtansz porcje np 6 maki… i tak maksymalizujemy swoja uzytecznosc!!

  • Ciekawa jestem co by zrobili właściciele restauracji kiedy zobaczyliby, jak ktoś, kto po 45 minutach już nie może zjeść zamówionych przez siebie porcji jedzenia i ładuje do woreczka albo do śmieci? Zawiadomiliby policję?

  • PeterWWW

    OZKJP.. dobre

  • mjz

    sie madrzycie a to na zachodzie normalna praktyka przy all-you-can-eat: zamowione i nie zjedzone rzeczy sa doliczane do rachunku. szczegolnie przy sushi. spotkalem sie z tym juz w dobrych i slabych knajpach w holandii, belgii i niemczech.

    takze nie kompromitujcie sie komentarzami ze polak potrafii albo ze tylko w polsce to mozliwe. pojezdzijcie, pojedzcie w innych miejscach niz mcdonald i zobaczycie sami. ide o zaklad ze wlasciciel zobaczyl takie cos gdzies za granica i po prostu skopiowal do swojej knajly.