15

„Blog wobec tradycji piśmiennictwa”

To dosyć nietypowy temat w ogólnej dyskusji o nowych mediach, blogosferze i internecie, ale o blogach właśnie dyskutowanie niedawno na spotkaniu „Blog to… blog” w mocno naukowym gronie i naukowym miejscu (Instytut Badań Literackich PAN). Nie zrażałbym się długością tego nagrania i może mało dynamiczną atmosferą spotkania – bardzo interesujące spojrzenie na „to całe blogowanie” oczami naukowców, którzy na co dzień zajmują się historią literatury. Ciekawe było porównanie dzisiejszych blogów do staropolskich sylw, dyskutanci zastanawiali się również nad sensownością wydawania blogów jako książki…

tym miejscu można obejrzeć materiał w innych formatach (avi, flv, mp3, iPhone) lub pobrać na dysk.

Kolejne części dyskusji w przygotowaniu…

  • Mam pytanie: a ilu z tych naukowców prowadzi naukowego bloga lub w ogóle dopuszcza mozliwość istnienia czegos takiego jak freelancing science?
    Poz atym zna ktoś może pryzkład z zycia akademickiego [no może poza światem informatycznym], w którym prowadzący dowolne zajęcia w ramach komunikacji ze studentami lub zaliczeń prowadził bloga/forum/wiki?

  • Jeśli odpowiedź brzmi żaden nie bloguje to metoda analizy zblizona do nauk przedmałżeńskich w kościele katolickim:D

  • zugubugu

    A ilu badaczy słoni jest słoniami?
    Poza tym w dyskusji nie chodziło o e-learning, czy e-science, o czym można dowiedzieć się choćby z tytułu: „Blog wobec tradycji piśmiennictwa”.

  • Badacze słoni nie są słoniami, ale zwykle jednak te słonie oglądają. Pani rozpoczynająca rozmowę najpierw mówi, że blogów nie czyta, a po paru minutach rozwodzi się np. o amatorszczyźnie.

    Późniejsze wypowiedzi są ciekawsze, radzę skipnąć pierwsze 20 minut.

  • Kruger

    @demaskator:
    prowadzenie forum i obsluga platformy elearningowej to juz standard. Nie odbieralbym wiec naukowcom prawa do analizy blogow tylko dlatego ze sami ich nie prowadza. Wazne, ze wiedza co to internet na poziomie szarego uzytkownika. I sami rowniez sa czesto tworcami tresci tam przez siebie umieszczanych (a nie tylko biernymi odbiorcami).

  • Porównanie do sylw akurat samo się narzucało od początku istnienia blogosfery – w tym nie ma nic nowego. Chociaż to pewnie i tak nie dotyczy wszystkich blogów.

    Co do kwestii relacji naukowiec-bloger, czyli "czy ornitolog musi umieć fruwać", to taka sama kwestia, czy dobry teoretyk literatury musi być pisarzem, a dobry fizyk – umieć podać zastosowania swoich teorii w praktyce.

    Perspektywa badacza z bagażem wiedzy często może bardziej przyczynić się do zrozumienia i analizy zjawiska niż "siedzenie wewnątrz" danej dziedziny. A że nie będzie przy okazji porad praktycznych dla blogerów? Od tego jest cała kategoria książek "jak blogować…" 😉

  • Powiem szczerze, że nie zobaczyłem całości bo mnie krew zalała.

    Dzięki Maćku za zamieszczenie tego filmu. IMHO jest to podręcznikowy przykład ilustrujący „stan polskiej nauki”. Utytułowani teoretycy oderwani od rzeczywistości udają, że wiedzą o czym dyskutują.

    Najbardziej poraziło mnie wystąpienie prof. Hopfinger.
    Jak można mówić „nie czytam blogów, ale bardzo interesuje mnie blogosfera”?!?. To tak jakby powiedzieć nie znam się na samochodach ale fascynuje mnie motoryzacja. Czy badacz literatury romantyzmu może powiedzieć, że nie czytał nigdy dzieł z tej epoki, ale o zna się na romantyzmie? O czym to świadczy, jeśli nie o bezczelnej ignorancji?
    Nie mam pretensji do Pani profesor, że nie zna się na blogach. Jej święte prawo. Ale skoro tak jest, to po co udaje, że cokolwiek o nich wie? Jeśli koniecznie chce udawać, dlaczego nie odrobiła „pracy domowej” prelegenta? Nie sprawdziła o czym bedzie mówić i nie przygotowała się do wystąpienia. Odniosłem wrażenie, że ściągnęli ją tam z łapanki i na gorąco układała w głowie speech, w trudnych momentach szukając poparcia w oczach młodszego doktoranta (który to spotkanie pewnie zorganizował). Drugim wybiegiem było uciekanie w zdania wielokrotnie złożone oraz używanie mało zrozumiałych i dwuznaczynych sformułowań takich jak „układ odniesienia”. Tak na wszelki wypadek, żeby nikt nie odkrył że nie ma nic do powiedzenia.

    Żadne z nich nie posługuje się jakimikolwiek przykładami. Lewitują na wysokim poziomie abstrakcji, żeby przypadkiem nikt ich nie złapał za słowo. Poza wystąpieniem dr Pawła Robaka nie ma żadnej wyraźnie zaznaczonej tezy, argumentacji i wniosków. Zamiast tego mamy „luźne przemyślenia”. Wszyscy sobie klaszczą i przytakują. Polska nauka… Brak odwołań do jakichkolwiek badań/zagranicznych publikacji. Mądra wypowiedź pojawia się ze strony słuchacza (ok. 59 min.). Wychodząc od zasadniczego pytania (czym jest blog) odwołuje się do własnych badań. Wg. mnie to on powinien siedzieć za stołem, a wykładowcy powinni być słuchaczami. Zamiast tego mieliśmy teoretyczne wynurzenia oderwane całkowicie od rzeczywistości. Nic za nimi nie stoi – nic po nich nie pozostanie. No może poza tym wpisem na tym blogu.

    Sorry za emocjonalny wpis, ale szlag mnie trafia kiedy słucham jajogłowych, którzy mają czelność wypowiadać się na temat, którego nie dość że nie rozumieją, to jeszcze nie mają na tyle przyzwoitości, żeby poznać.

  • zugubugu

    @ Krystian Cieślak
    Wybacz, ale powoływanie się w dyskusji na „badania” przeprowadzone na grupce znajomych i wyciąganie z nich wniosków ilościowych (w procentach!) urąga wszelkim standardom naukowym i statystycznym.
    @ Jacek
    W pełni się zgadzam. Tematem rozmowy jest tradycja piśmiennictwa, a nie blog jako taki czy stan badań zagranicą. W tym zakresie spełnia swoją funkcję – zamiast mówić dużo na temat ogólny (Co to jest blog…, jak prowadzić blog…), uczestniczy ograniczają się do swoich działek, w których są ekspertami.

  • @zugubugu Badanie na grupie znajomych jest radykalnie bardziej reprezentatywne niż snucie teorii nie popartych jakimikolwiek badaniami.

  • demaskator1981

    @kruger: to proszę o namiary wydziałow tzw. humanistycznych lub instytów, [np. różne egzotyczne filologie] które stosują narzędzia komuniakcyjne w dydaktyce.

  • demaskator1981

    @zugubugu: ale czy blog nie może być w instytucie od badań literackich metoda komunikacji ze studentami skoro jak widac sami badacze literature mają ochote analizowac blogosferę?

  • zniszczylo mnie [wrzuciłem dzisiaj końcówkę]w momencie gdy na pytanie Pani z blox.PL Profesor Hopfinger [która nie czyta, przegląda, pisze blogów] osądza kategorycznei, że dla niektórych blogów termin „dzinnik” traci zastosowanie, dla innych zaś nie…

  • Kruger

    @demaskator1981: Na Szkole Wyzszej Psychologii Spolecznej (jak sama nazwa wskazuje – kierunki humanistyczne, i to nie sama psychologia, rowniez kilka filologii) praktycznie kazde zajecia sa wspierane przez e-learning (forum dyskusyjne, zamieszczanie materialow, ogloszenia). Mozna sie zapisywac na zajecia w calosci prowadzone przez internet oraz takie, gdzie np. polowa godzin jest w klasach, a druga polowa – przez siec. To ostatnie dotyczy glownie jezykow obcych.

  • zugubugu

    @Mekk
    W sprawie reprezentatywności polecam: http://www.socialresearchmethods.net/kb/external.php

  • Akurat pierwsze wystąpienie było najsłabsze z całości, więc polecam cierpliwe przeczekanie i obejrzenie / odsłuchanie reszty. Przy okazji też warto zauważyć, że konferencja ta nie była konferencją branży IT, ale konferencją Instytutu Badań Literackich.

    Żałuję, że Maciek nie mógł zostać do końca, gdy była mowa o badaniach blogosfery. Pytania od publiczności były bardzo interesujące, a wnioski pewnie niejednego by zdziwiły…